Wróć do katalogu

Ofiara rozdział II

Ofiara rozdział II jest to wstęp do mojej pseudo książki opowiada ona o losach Daniela który ma za zadanie ocalić ludzkość. W pewnym momencie zakochuje się w Marysi. Dalsze losy z opowiadania pt "Ofiara"

The Day, opublikowano , 14 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Rozdział II "Przeszłość zew przodków -w poszukiwaniu oka wiedzy"

--Bardzo dobrze się spisaliście -Dziękujemy Panie --Niestety jeszcze nie możecie teraz odpocząć. Zło przybrało na sile poszukuje "Oka Wiedzy" -Oka Wiedzy? Co to jest? --Jest to pradawny artefakt pokazuje przyszłość i przeszłość i potrafi je zmienić. -Zmienić hmm.. bardzo fajnie --Tak. Tylko jeśli szatan dorwie te oko pierwszy wasz świat ulegnie zagładzie i Ja nie będę wstanie go powstrzymać. -Ten artefakt jest aż tak potężny? --Tak i obawiam się że szatan będzie próbował nie dopuścić do ukrzyżowania -Ale jak mu to się uda co się stanie? --Jezus nie będzie ukrzyżowany więc wasze winy nie zostaną odpuszczone zniknę Ja i cała wiara. -Nie dopuścimy do tego! Gdzie mamy szukać? --Tym razem tego nie znajdziecie nisko na ziemi. -A gdzie? --Nad waszymi głowami w górach. -Których? --Na szczycie Himalaje. -Panie mamy "Laskę Mojżesza" co z nią zrobić? --Zatrzymaj ją sobie może Ci się bardzo przydać. -Ale Panie jak jej użyć i tak w ogóle co ona potrafi. --Ona potrafi kontrolować żywioły. Musisz podnieść ją do góry i powiedzieć co ma uczynić. -Dobrze ruszajmy.- Kruk który cały czas siedział w oknie odleciał. -Co powiesz skarbie na coś do jedzenia --O tak jestem bardzo głodna. -Co Ci zamówić ? --Mi wszystko jedno wybierz co zechcesz . Podszedłem do lady. --Co podać?-powiedziała starsza ruda kelnerka. -Proszę dwie porcje frytek kawę czarną i herbatę. --Dobrze zamówienie będzie gotowe za trzydzieści minut. -Dziękuje (następny!!) krzyczała kelnerka . Spojrzałem na zegarek z każdą sekundą wskazówka zegara chodziła coraz wolniej aż do momentu zatrzymania. Nagle wszyscy ludzie stanęli jak słupy soli. Wielu w głupich pozach nawet Marysia się nie ruszała. Co jest? Z za filara wyszedł nie kto inny jak sam szatan. --Ty nędzny człowieczku zabiłeś mojego syna. - To jego wina sam się pchał pod nóż. --Zamilcz! Nie pozwolę wam zdobyć oka. A jak je ja zdobędę wskrzeszę syna i nie dopuszczę do Twoich urodzin. -Oj śnisz nie ważne co będziesz robił nie pozwolę Ci zdobyć tego artefaktu. --Tym razem to zło za triumfuje hahahahaha. -Wiesz co dosyć mam oglądania twojego brzydkiego oblicza -Szybkim ruchem wyjąłem miecz i polałem go wodą święconą. Miecz połyskiwał białą aurą jedno pchnięcie i ostrze miecza przebiło serce diabła. --Grr.... Nieszczęsny co chciałeś mi zrobić ta zabawka jest bez użyteczna.-Po tych słowach szatan wrócił do siebie. A cały świat znowu był normalny. --Daniel usiądź ze mną. -Marysiu chwileczkę tylko odbiorę zamówienie. --Proszę o to pańskie zamówienie. --Ej Daniel dla czego nic nie jesz? -Straciłem apetyt --Dla czego co się stało? -Widziałem go --Znowu czego od Ciebie chciał? -Groził że zamieni nasz świat w istne piekło. A pamiętasz tamtego demona z grobowca --Nie przypominaj mi go na samą myśl o nim jeszcze przechodzą mnie ciarki. Dobrze że go zabiłeś. -No to był jego syn. Swoją drogą urodę musiał mieć po matce --Jego syn? -tak --Daniel ruszajmy już w Himalaje -Niech będzie. Następnego dnia rano. Poranek był pochmurny a na zewnątrz było z ponad minus dwadzieścia stopni Celsjusza. -Hej skarbie choć wejdziemy do tego baru, troszeczkę się rozgrzejemy i zdobędziemy parę informacji.- Lokal był bardzo stary w powietrzu unosił się gęsty dym od papierosów a w oddali słychać było okrzyki (barman jeszcze jeden),(Martin pij pij)- Barman daj nam kawę i herbatę. -- nie serwujemy tu kawy ani herbaty możecie sobie zamówić piwo, piwo ,bimber, whisky ,i piwo niestety mamy mały asortyment s powodu ostatniej lawiny. - Potrzebuję paru informacji. Możesz mi pomóc?? --Wiesz w tym kraju każda informacja kosztuje. -Dobra masz tu tysiąc jenów . --Co chcesz wiedzieć -Wiesz szukam ludzi którzy chętnie wybiorą się w góry. Wiem teraz jest spore ryzyko ale potrzebuje tam się dostać jest ktoś taki szalony kto mógł by nam towarzyszyć. --Znam odpowiedniego człowieka ,ale jest bardzo bardzo drogi i nie podejmuje byle jakiego zadania. Siedzi tam ,jak chcesz z nim gadać to lepiej kup butelkę szkockiej bo nawet na was nie spojrzy.-Barman wskazał na umięśnionego człowieka siedzącego w koncie. -Dobrze daj nam butelkę szkockiej a i dzięki za informacje.-Podeszliśmy do faceta którego wskazał nam barman. -Możemy się przysiąść? Facet spojrzał na nas zimnym spojrzeniem. --czego chcecie? od burkną. -Chcemy byś zaprowadził nas na szczyt himalajów. --O tej porze jest zbyt niebezpiecznie. Po pierwsze jesteście zieloni w wspinaczce a po drugie już zakończyłem swoją karierę w tym interesie. Postawiłem butelkę na stoliku. -Zapłacimy Ci tyle ile ze chcesz bardzo nam na tym zależy. Może to jeszcze przemyślisz? --Za milion jenów zaprowadzę was na sam szczyt ale połowa teraz podejrzewam że nie macie żadnego ekwipunku. -Dobra niech będzie z marynarki wyjąłem ogromny plik pieniędzy masz tu jest polowa resztę dostaniesz na szczycie. --Macie tu być na ósmą rano jeśli się spóźnicie wasza strata. Nazajutrz pod knajpą czekało już dziesięciu podejrzenie wyglądających ludzi, mieli przy sobie ekwipunek. Z baru wyszedł nasz przewodnik. -Nazywam się Jura to jest Misza wskazał ręka na brodatego mężczyznę był bardzo dobrze zbudowany spod wełnianej czapki wystawały czarne włosy. Po jego prawej stronie na skrzyni siedział Sasza do niego macie się zgłosić po wasz sprzęt on również za niego odpowiada. Sasza i Misza są braćmi wyglądał o wiele bardziej mizernie nisz Misza. Widzicie tamtych dwóch z gorzałką jeden to Borys a drugi Boria ubrani byli w stare radzieckie mundury zapewne pamiętają jeszcze ostatnie lata komunizmu. Jeden z nich wskazał na gościa z cygarem w ręku to jest Piotr jest Brytyjczykiem i naszym meteorologiem. -A tamci? -Ich nie musicie znać w gruncie rzeczy oni są tu po to by nieść resztę sprzętu.

W drogę! Wszyscy zerwali się tak szybko jakby to miała być najważniejsza misja w ich życiu. Wspinamy się już się trzeci dzień Marysia jest wykończona, obliczyłem ,że na dotarcie do szczytu potrzeba nam jeszcze kilku dni. Nie wiem ile jeszcze wytrzymamy zatrzymujemy się tylko na sen nawet jemy w drodze. Jura tłumaczył nam że musimy szybko dotrzeć na szczyt bo zbliża się potężna zamieć. Zbliżał się wieczór nie było miejsca gdzie rozbić obóz i wspinaliśmy się dalej. Nagle pogoda się zmieniła - Piotr! mówiłeś ,że zdążymy przed zamiecią! Obwiążcie się liną odpowiadam za was! Tak wiem nie moja wina że pogoda na tej wysokości jest bardzo nie przewidywalna -Nie zatrzymujcie się! To było bardzo niesamowite przeżycie a jednocześnie tak przerażające człowiek w takich momentach uczy się pokory. Rano starałem się odszukać resztę ekipy znalazłem: Marysię Sasze ,Jurę i Borię jeszcze żyli reszta chłopaków była pogrzebana żywcem pod śniegiem lub musiała spaść. Niema szans byśmy ich od…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych