Oj, oj zło nie połaca
walka zło
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Oj, oj, zło nie popłaca
Słonko, uśmiechając się przymilnie, cholernie prażyło, a temperatura w cieniu sięgała niebotycznych wartości. Połowa ówczesnej populacji Kołkowa marzyła, by ta gorąca kula czym prędzej wpadła do stawu, gdzie horda krwistookich płotek gotowa ją poszczypać. Druga połowa natomiast zmieniła swe obecna miejsce zamieszkania, czmychając w dzikie ostępy z dobytkiem i babą na głowie. Powodem zapewne była banda stróżów prawa, która zajęła pobliską gospodę wraz z całym dobrodziejstwem inwentarza, gdyż służyć im pono miała w schwytaniu hanzy, szwędającej się po okolicznych traktach. Ach, prawo to prawo. Tymczasem w owej gospodzie, (nazwa jej brzmiała dziwnie, odważę się rzec – niepokojąco, przytaczać jej, więc tu nie będę ze znanych powodów i granic przyzwoitości), przy kuflach piwa i górach mięsiwa grupa podwładnych cesarskiego koronera ucztowała drugi tydzień z kolei w towarzystwie pewnego alchemika, imieniem Miloh. - Aj, panie medyk! – Ćwikieł, jeden z Łapaczy, uderzył pełnym kuflem w nieco poszczerbiony, acz dostojnie wiekowy stół, zerkając z krzywa na Miloh – Głupoty gadacie i tyle. A do tego broniąc tych parszywych elfów sami sobie stryczek na szyję wciągacie i już.. Dobry elf to martwy elf, jak powiada jakiś tam prorok-pierdoła... - Prorok Bohnanza – wtrącił cicho Prokopiuk, asystent koronera, wysłany do Kołkowa z misją pełnienia roli oka, ucha, a nawet ramienia ze sztyletem władzy cesarskiej. Ćwikieł spojrzał na owego niziołka z niepohamowaną złością, na jego twarz wpełzł paskudny grymas, który sprawił, iż Prokop wciągnął głowę w ramiona. - Jak już wspominałem pewien cesarski pierdoła w bardzo wyraźny sposób wypowiedział się na temat tych szpiczastouszych istotków. Ba, nawet jakąś buraczną książkę napisał, o ile się nie mylę. - Cóż – Miloh uśmiechnął się grzecznie, jakby dyskusja z półinteligentami sprawiała mu przyjemność i rozłożył ręce w geście wyjaśnienia – Charakterystyczny kształt uszu nie zmienia faktu, iż elfy są, rzec ośmielę się, pozostaną najmądrzejszą rasą, jaką ten schorowany świat widział. Wystarczy tu wspomnieć choćby ich prastare pałace, o tak delikatnej fakturze, iż czasem wydaje się, że byle wiatr może pozbawić je bytu. Do tego zaliczyć musimy – tu w jego oczach zaigrały dwa migoczące blaski – wręcz nieziemskie piękno elfin. - Eee, tam – Prokopiuk znów wtrącił się do rozmowy w najmniej odpowiednim momencie. Ćwikieł sądził, że powinien on milczeć zawsze i po cichu bić pokłony swemu panu, aż mu portki w tyłku pękną. – Elfka to tylko kupa ciała wokół dziur... - Nie kończ, do licha! – Ćwikieł znowu uderzył w stół, tym razem złote piwo zrosiło wszystko wokoło, wraz z prostytuującą się ryżą niewiastą Jeszcze raz się odezwij, a tak cię w dupę kopnę, że z głodu umrzesz, lecąc w powietrzu! Reszta Łapaczy zgodnym rykiem śmiechu nagrodziła raczej leciwy żart i nikłe poczucie humoru szefa. Niziołek istotnie w ową dupę dostał, a to od pijanej ryżej prostytutki, która nagle poczuła się obrażona, choć do elfiej rasy zaszczytu należeć nie miała. Cóż, babska solidarność. - Racja, elfki brzydkie to nie są – Ćwikieł starał się nad sobą zapanować, gdyż głupawy niziołek coraz częściej doprowadzał go do obłędu, w którym mógłby nawet zostać chirurgiem amatorem i testować swe umiejętności na mieszkańcach Kołkowa – Istotnie, kiedyś taką elfkę z jakiejś hulajpartii przydybałem w leśnych ostępach. Miała takie długaśne fiołkowe włosy. Urzezałem je potem, bo uparta była, a broniła się jak kocica. No, cóż, powiem bez fałszywej skromności, że nie takie rzeczy się już robiło – Ćwikieł poklepał się rubasznie po brzuchu – Po wszystkim beczała jak bóbr, młoda była. Na koniec sztyletem mnie chciała zmacać, to jej jeden z tych pięknych paluszków skróciłem, do samej smukłej dłoni. - Zamiast wspominać miłosne podboje, lepiej bajajcie o tej bandzie, którą macie w Kołkowie nawrócić – Miloh wydawał się spokojny, ale w środku wszystko się w nim gotowało, gdy usłyszał o tym bezmyślnym okrucieństwu. - A tak – podchwycił Ćwikieł, nieco rozochocony mocnym piwem, a może i jego ilością – Hanza się nazywa Wilkami, buraki sadzone. Gwałcą, palą, mordują, dostojnikom kradną i biedakom dają, robinhudy dmuchane. Trzy baby: jedna wiedźma diabelska, jakaś bezlitosna najemniczka i ta nowa, krótkowłosa elfka z dwoma mieczami. - Myślałem, że tam są dwie białogłowy – Prokopiuk wychylił głowę spod stołu. - Przecie mówię, że ta elfka jest nowa. Do tego jeszcze trzech chłopów: łucznik, następny najemnik i dezerter. Jest jeszcze bard, ale to nieszkodliwy zawrzyjgęba. - Siódemka młodych ludzi, ratująca biedaków przed głodem zimą i na przednówku – Miloh spojrzał w sufit – Niebezpieczni? - Piekielnie – Ćwikieł nagle spoważniał – Szybcy, ryzykują jakby im na życiu nie zależało. To urodzeni mordercy. Dlatego czekamy na nich w gospodzie. Nie czekali długo. *** Po rzezi, która nastąpiła w dzień letniego przesilenia, mówiono, że przybysz pojawił się na zachodniej grobli u stóp miasteczka. Właściwie postać nadjechała główną bramą, bezczelnie, z uniesioną wysoko głową, częściowo skrytą w cieniu kaptura. Jej kary koń poruszał się dostojnie i bezszelestnie, jakby unosił się cal nad brukowaną drogą. Mijane na ulicy matki zakrywały dzieciom twarze, by obcy jakiego ciemnego uroku na nie nie rzucił. Wędrowiec zatrzymał się naprzeciw karczmy o nieprzyzwoitej nazwie. Ponaglony koń zatańczył zgrabnie na drodze, tym razem echo potoczyło się lekko dookoła.
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Merigold
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…