Wróć do katalogu

Okres poszkolny

Moment życia który musi nastąpic dla każdego z nas plus zależności przyrody wpływające na ludzi.Zapraszam!

kot w butach, opublikowano , 10 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Wreszcie skończyła szkołę.Po sześciu latach podstawówki,jej różowym okresie,trzech gimnazjum (okres szalony) i trzech szkoły średniej (okres powstawania "oleju w głowie") wreszcie wyzwoliła się spod okowów szkolego drylu.Ostatni dzień szkoły,to normalne,że były łzy,że każdy płakał.Jak by nie było,tyluletnia zażyłośc,niekiedy poczęta jeszcze w podstawówce i wspólne wkroczenie w dorosłośc to mimowolny wyzwalacz łez,wzruszenia,nawet u największego kozaka.Ona też zbytnio się ze swoim przejęciem nie chowała.NIe była jednak typem dziewczyny/kobiety,która nagminnie okazywała uczucia tego natężenia.No poprostu koniec szkoły.Kto zje ten zrozumie.

Po uroczystości ogólnej nadeszła chwila celebracji w gronie.Tu dopiero można było wykazac się pomysłowością.Jedni tachali na grzbiecie kraty wódki i piwa,po których obaleniu budzili sie niewiadomo gdzie,kiedy i z kim.Drudzy woleli chillout-owe grzanie ławy w klubie lub barze,a trzeci zamykali się we własnych pokojach i czyścili sumienie przed pierwszym spotkaniem z pracą fizyczną.Ona była raczej z drugiej grupy,może nawet zmelanżowała by co nieco przy takiej okazji,ale brak odpowiedniego towarzystwa odwiódł ją od tej opcji.Spędziłą sympatyczny wieczór w klubie z rockowo-bluesową muzyką,wypiła ze dwa piwa,sok i wróciła do domu.Czyli spoko,lajt i bez bólu głowy na drugi dzień.

Wakacje się rozpoczęły,ale jak wiadomo,zleciały również błyskwicznie.Długie,upalne letnie dni były rozkoszne,a krótkie,ciepłe i rozgwieżdzone noce stanowiły dla niej esencję romantyzmu,z którego rodziła się miłośc.Piękną rzeczą było powolne przeobrażanie się brzasku w pełni rozwinięty dzień o piątej rano.Rzadka niepogoda nie sprawiała żadnego problemu,bowiem spędzała najlepszy czas w swoim życiu.Niepogoda ducha też jakoś zawsze szybko ulatywała do słońca.Mimo wszystkiego dobrego od losu,wiedziała,że po lecie nadejdzie jesień.Wiecie co to jesień? Nie złota polska jesień,bo takiej nie było od czasów robienia kasztanowych ludzików w klasach 1-3,tylko najnowszy wytwór polskiego klimatu,nazywany tak jak i kiedyś jesienią.Jesienią nie jak z wiersza,gdzie zakochani buszowali po dywanach ze złotych liści kończąc dzień filiżanką herbaty i pocałunkiem przy kominku,o nie.Jeienią w której wszystko jest mokre,przegniłe a szary dzień trwa raptem kilka godzin.A potem jest wieczór który łącząc się z właściwą nocą trwa godzin kilkanaście.Przy takich okolicznościach zakochani boją się spotykac.Stan ten,o ile zjawi się zima trwa z trzy miesiące, jeśli zima się nie zjawi-pół roku,i najbardziej poetyckim zobrazowniem tego wszytkiego jest chyba denat dyndający na linie w obskurnej piwnicy niż miłośc przy rozwichrzonej pogodzie i tańczących dookoła liściach. -Polskie realia,taka strefa klimatyczna,jedynym lekarstwem będzie chyba druga osoba,razem raźniej będzie to przeżyc-pomyślała.I na pewno miała rację.

Czerwiec,lipiec,sierpień-miesiące stricte letnie poszły w końcu w zapomnienie.Z wieloletniej praktyki parę razy była przekonana że we wrześniu już czas do szkoły.W porę łapała się jednak na tym i było trochę weselej.Pierwszy września przywitała w łóżku,nie myśląc o żadnej innej czynności niż jedzenie i leżenie cały dzień,i może spacer wieczorem.Życie bez szkoły wykorzytywała na leniuchowanie,małe wycieczki po barach ze znajomymi,poza tym większośc czasu spędzała w domu.Czuła się dziwnie,dni płynęły,czas też,a pierwszy raz w życiu nic nie pojawiało się na horyzoncie.Żadnych obowiązków,nakazów-zrozumiała że od teraz jest dla siebie sterem,żeglarzem i okrętem.Trudno nie byc,skoro zaczęła prawie w pełni dorosłe życie.Państwo spełniło swój edukacyjny obowiązek co do niej i teraz ona ma z nadwiązką spłacac swój dług w postaci wieloletniej harówki niszczącej ciało i duszę.Bała się i nie chciała tego,przynajmniej teraz .Pod koniec miesiąca,jak sie spodziewała,pojawiły się pierwsze przebąkiwania rodziców o planach na przyszłośc i pracy.Sama jeszcze nie wymyśliła nic konkretnego,postanowiła jednak pozostac na nicnierobieniu przez jakiś czas.Uważała,że po tych wszystkich latach ma prwo na kilkumiesięczny odpoczynek.

Lato wygasało.Z przerażeniem obserwowała załamanie długości dnia i coraz wcześniejszą porę w której zjawiał się księżyc i gwiazdy.Z jednej strony życie nabrało niesamowitego galopu na łeb i szyję,a z drugiej zawodowy niebyt dłużył się strasznie i równie strsznie obciążał głowę.Jednym ze znaków nadchodzącej nad kraj pory deszczowej było nasilenie nadawania w telewizji reklam środków na gile z nosa,roszącą czoło gorączkę i ogólną dysfunkcję narządów rozrodczych o tej porze roku.

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych