Ona
Krótkie opowiadanie o młodej dziewczynie,zakochanej w swoim przyjacielu...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Dochodziła dziesiąta. Przez otwarte okno coraz pełniej wkraczała noc. W powietrzu unosił się zapach deszczu, słychać było bicie kościelnego dzwonu i miauczenie dzikich kotów. Od czasu do czasu pod jej oknami przeszedł zataczający się pijaczyna z potłuczoną butelką taniego wina i zanosił się tubalnym, aczkolwiek smutnym śmiechem. Chwilę zastanawiała się, jak to możliwe, żeby życie było dla kogoś tak okrutne. Niedługo jednak jej myśli powędrowały zupełnie gdzie indziej, do kogoś, kogo dobrze znała. Znała i kochała mocniej nawet niż chciałaby kochać. Dobrze pamiętała jego słowa sprzed kilku dni. ”Za rok Ty też wyrwiesz się z tego, odetchniesz głębiej i będziesz miała wolny wrzesień„- powiedział tuż przed odjazdem pociągu, uśmiechnął się szelmowsko, tajemniczo, tak po swojemu, uśmiechem, którego się bała, bo wydawało jej się, że kryje jakieś złe zamiary, jakieś drobne świństwa, małą nielojalność. Mały pokój, małe okno, mała lampka, małe życie... Wyjeżdżając obiecał pisać, telefonować i to wszystko, co obiecuje się sekundę przed odjazdem, kiedy zaczyna się już zapominać o swoim mieście i zaczyna troskliwej hodować nadzieję na jakieś niezwykłe zdarzenie, nowe, inne, a więc ciekawsze i piękniejsze. Czekała... Niemożliwe żeby nie zadzwonił. Czwartek był właśnie ich dniem. Wszystko zaczęło się tego pamiętnego popołudnia. Razem z Karoliną przygotowały wspaniałą imprezę, na którą zjechali się wszyscy, których obie dziewczyny poznały na wakacjach. Przyjechał Kamil- najlepszy komediant na świecie, Anka- tak, ta mała, szczuplutka Ania, która zawsze była duszą towarzystwa. Zawitali też do nich Michał i Artur- bracia bliźniacy, których do dziś nikt nie potrafi rozróżnić. Byli też inni, ale ona zwróciła uwagę przede wszystkim na Dawida. Miał 21 lat kiedy go poznała. Teraz skończył już 24. Zawsze czuła tą ogromną przepaść jaka ich dzieliła. Ona, prosta dziewczyna, młoda, dopiero co skończyła 18 lat i ciągle miała ochotę się bawić. Każdy romans był tylko dobrą rozrywką, na którą mogła sobie jeszcze pozwolić. Dawid był inny. Stateczny, poważny, zajęty swoją pracą i problemami dorosłego życia. On nie szukał przygód. Chciał sobie znaleźć partnerkę, jednak taką na całe życie. Chciał założyć rodzinę, a nie ganiać za jakimiś smarkatymi nastolatkami, które nic o życiu nie wiedzą. Owszem, zawsze się dogadywali, ale ich stosunki nie wykraczały dalej, niż ona by tego chciała. Tym razem jednak było inaczej. Impreza już się rozkręciła, każdy wspominał, mieli sobie tyle do opowiadania- w końcu nie widzieli się szmat czasu. I był wspaniały bal. Pierwszy i niepowtarzalny. Wszyscy byli tacy ogromnie fajni, tacy inni. Pogodni, beztroscy, bezbłędnie grający rolę, którą narzucała im chwila. Z balonami, lampionami, szampanem, którego nie trzeba było przed nikim kryć, a wręcz przeciwnie. Wznieśli toast za udane życie. Tańczyli poloneza, walca, rocka. Dziewczyny miały modne makijaże, kolorowe bluzeczki, jeansy i śmiały się głośniej niż zwykle. Chłopcy obserwowali je, podziwiali wdzięk i elokwencję i nie wstydzili się podejść do tej jednej, wybranej. Nie odstępowali jej na krok i długo trzymali za rękę. Potworzyło się wiele par, o których nikt wcześniej nawet by nie pomyślał. Jednak ten nastrój, któremu się poddali potrafił zdziałać cuda. Ona stała pod ścianą. Jako gospodyni musiała pilnować porządku. Dolewała szampana, dosypywała chipsy, które znikały w zastraszającym tempie przez nienasyconych przyjaciół. Jednak przez cały czas obserwowała Dawida i nie potrafiła się zmusić do odwrócenia wzroku. Zawsze była święcie przekonana, że ma słabą wolę. Swoje prawdziwe uczucia do tego faceta skryła pod maską obojętności, mimo to oczy ją zdradzały. I niewiadomo czy to one sprawiły, że podszedł właśnie do niej, czy może co innego, ale nie mogła uwierzyć własnemu szczęściu. Poszła po kolejną paczkę chipsów. Kiedy wróciła, nie mogła już wypatrzyć w tłumie znajomych tego jedynego. W pewnym momencie ktoś dotknął jej ramienia. Lekko przestraszona odwróciła się. To był on. Stanęła jak wryta. Serce biło jej dwa razy szybciej niż zazwyczaj. Pewnie słyszał, co się z nim dzieje. Swymi ciemnobrązowymi oczami patrzyła jak zaczarowana. Jak zwykle w jego obecności nie potrafiła się zdobyć na jakąś logiczną wymianę zdań. Zapytała tylko: „poczęstujesz się?” i wysunęła przed siebie talerz z chipsami. Brzmiało to dość głupio i ze wstydu zarumieniła się lekko, co zdarza jej się bardzo rzadko. Wtedy po raz pierwszy zobaczyła jego uśmiech, ale nie taki zwykły tylko ten, który przyprawiał ją o dreszcze. Wziął ją za ręce i poprosił do tańca. Była uszczęśliwiona, choć po tańcu nie spodziewała się niczego wielkiego. Ot, zwykły taniec z uprzejmości. Przecież wypada poprosić gospodynię imprezy. Weszli razem na środek pokoju. Nikt nie zwracał na nich uwagi, każdy pochłonięty był swoim partnerem bądź partnerką. „Ach ten nieznośny Kamil, akurat teraz musiał puścić ten wolny kawałek. Pewnie Dawid mnie zaraz zostawi i poprosi inną, ładniejszą i starszą ode mnie dziewczynę. Przecież nie będzie chciał przepuścić tak świetnej okazji na podryw.”- myślała. Jednak stało się inaczej. Spytał tylko: „czy można?” i objął ją w pasie, delikatnie, jak prawdziwy gentleman. Swymi dużymi ciepłymi dłońmi złapał ją czule i z pytaniem w oczach przyciągnął ją do siebie. Nie wiedziała co się właściwie dzieje. Świat dookoła wirował, a ona tańczyła powoli w objęciach Dawida. Była zupełnie zdezorientowana- przecież nigdy nie zwracał na nią uwagi, a jednak teraz to właśnie ona mogła z nim tańczyć w rytm wolnej i pięknej miłosnej piosenki. Myślała, że to sen i za nic nie chciała się obudzić. -Czy pamiętasz tamte wakacje?- spytał i tym samym wyrwał ją z tego błogostanu, w jakim się znalazła. -Tych, w trakcie których się poznaliśmy? Owszem pamiętam- odpowiedziała. Nie potrafiła zrozumieć, do czego zmierza, zadając to pytanie. -A czy pamiętasz ten moment, kiedy razem z Krzysztofem płynąc kajakiem uderzyliśmy w skałę i trafiłem do szpitala? -Tak... to było zaraz po moich urodzinach... ten spływ... jak ja się wtedy o Ciebie strasznie bałam- powiedziała i spłonęła gorącym rumieńcem, ponieważ nigdy nie rozmawiała z nim w ten sposób. Jednak on jakby nie zauważył jej zażenowania i ciągnął dalej swą opowieść. -Widzisz... Krzychu wyszedł z tego cało. Ja niestety nie. Pamiętam, że obudziłem się dopiero po operacji w szpitalu. Pierwszą osobą, którą zobaczyłem po obudzeniu byłaś Ty... Przychodziłaś codziennie. Nawet jak skończyły się wakacje, zwalniałaś się zawsze w czwartki z ostatniej lekcji, pędziłaś do autobusu, kupowałaś mi zawsze upominek- kwiaty czy jakieś owoce. Nigdy mnie nie zawiodłaś...- w tym miejscu przerwał, uniósł jej twarz i spojrzał głęboko w oczy. “Czego on chce? Przeciez to było dawno.Dlaczego mówi mi o tym dopiero teraz? Czyżby znów był chory?”. Natrętne myśli kotłowały się po jej głowie. Coraz bardziej obawiała się, że Dawid jest chory, że coś mu dolega. -Dlaczego mi o tym mówisz? Przecież oboje wiemy, że odwiedzanie chorego kolegi w szpitalu, to rzecz normalna...- powiedziała i zabrakło jej słów. Czekała na to, co będzie dalej. -Chodzi o to, że zrozumiałem ile dla mnie znaczyły te wizyty. Od tamtej pory dużo myślałem. Teraz myślę, że... –tu urwał,znów spojrzał jej w oczy jakby chciał z nich coś odczytać. Przestali tańczyć. Stali wpatrzeni w siebie, jednak każdy walczył ze swymi myślami. Dwoje ludzi w dwóch całkiem innych światach. -Chodzi o to, że czuję do ciebie coś więcej, niż czuje się do koleżanki- wypowiedział te słowa jednym tchem, z wyraźną ulga łapiąc powietrze. Już nie patrzył na nią. Wzrok skierował w dół. Zastanawiał się, nad tym, co mówić dalej. -Czuję do ciebie coś więcej niż tylko szacunek i…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil irys192
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…