Wróć do katalogu

Ona & On

Od tego się zaczeło, miałam wtedy jakieś 13 lat. Dalej nie mogę się z nim rozstać, z naiwnością w nim zawartą.

Abegenielopublikowano 2 grudnia 200619 min czytania 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Annie szła ścieżką biegnącą dookoła jeziorka w parku. W wodzie odbijały się promienie słońca, a droga zasypana była jesiennymi kolorowymi liśćmi. Myślała o miłości. Pamiętała dzień gdy poznała Daniela...

Stała przy balustradzie na molo. Obserwowała jak słońce chowa się za horyzont, a morskie fale obijają o brzeg. W jej brązowych włosach błądził wiatr.

- Piękny zachód słońca.

Odwróciła się i zobaczyła wysokiego blondyna o niebieskich oczach i szelmowskim uśmiechu. Patrzył na nią z zainteresowaniem. Podszedł do barierki i oparł się o nią.

- Mam na imię Daniel, a ty?

- Annie. Masz racje cudowny zachód słońca – odpowiedziała i odwróciła się w stronę wody. Nie mogła się skupić na widoku jaki rozpościerał się przed nią, bo wiedziała, że chłopak ją obserwuje. Istotnie Daniel patrzył na dziewczynę z podziwem. Przyglądał się jej dumnemu profilowi, delikatnym rysom twarzy, różowym ustom i zielonym oczom okolonym ciemnymi rzęsami. Całość dopełniały kręcone włosy dziewczyny w kolorze kasztanów. Po pewnym czasie odwróciła głowę w jego stronę i uśmiechnęła do niego. Odwzajemnił uśmiech. Emanowało od niego ciepło. Czuła, że może mu zaufać, mimo, że dopiero go poznała.

- Skąd jesteś? – zapytał spoglądając na nią.

- Stąd, mieszkam dwie ulice dalej.

- Ja też. Znaczy ja też stąd pochodzę. Dziwne, że nie spotkaliśmy się wcześniej.

- Może los chciał, abyśmy nie wiedzieli o sobie nic, aż do teraz? – śmiejąc się powiedziała.

- Pewnie masz rację – stwierdził spoglądając na coś za jej plecami.– Masz może ochotę na lody?

- Tak, myślę, że tak.

- Poczekaj chwilkę.

Patrzyła jak Daniel biegnie do budki z lodami i rozmawia ze sprzedawcą. Po chwili wrócił z dwiema dużymi porcjami lodów truskawkowych z polewą czekoladową. Usiedli na ławeczce i rozmawiali. Od czasu do czasu oboje wybuchali serdecznym śmiechem. Później poszli na plażę. Annie zdjęła sandałki i rozkoszowała się dotykiem delikatnego piasku na stopach. Szli w milczeniu brzegiem morza spoglądając na siebie, a fale moczyły im nogi. Na niebie pojawiła się pierwsza gwiazdka, zwana Gwiazdą Szczęścia. Statki rybackie i wycieczkowe dobijały do portu. Zaczął wiać chłodniejszy wiatr i Annie zrobiło się zimno. Zmarzły jej ręce i zaczęła się trząść. Daniel zauważywszy to i otulił ją swoją bluzą.

- Dziękuję. – powiedziała Annie cichutko i uśmiechnęła się do niego z wdzięcznością. Wciągnęła powietrze i poczuła zapach morza pomieszanego z czymś jeszcze. Bluza Daniela pachniała przyjemnie jego wodą kolońską. Po raz setny tego wieczoru popatrzyła na chłopaka. Wysoki, wysportowany, opalony, z blond włosami opadającymi na czoło i niebieskimi błyszczącymi oczami. Był niemal idealny, gdyby nie blizna ciągnąca się przez prawy policzek. Była prawie niewidoczna, ale Annie stwierdziła, że to dodaje mu uroku. W końcu zrobiło się późno, słońce schowało się w morzu, a na niebie królował teraz księżyc. Annie stwierdziła, że powinna już wracać do domu. Daniel odprowadził ją do miejsca, w którym się spotkali.

- Dobranoc – powiedział uśmiechając się.

- Dobranoc – odpowiedziała Annie i oboje poszli w swoją stronę.

Daniel od czasu do czasu odwracał się i patrzył na, idącą w przeciwnym kierunku, dziewczynę ubraną w jego bluzę...

Annie doskonale zapamiętała tamten wieczór. Wszystko. Tak jakby wydarzył się wczoraj. Smak lodów truskawkowych z polewą czekoladową, widok migoczących iskierek na niebie i woń morza połączona z zapachem jego wody kolońskiej. Wystarczyło by zamknęła oczy, a już widziała twarz Daniela. Tak samo dokładnie pamiętała następny dzień, gdy spotkali się na rynku. Chodzili razem po sklepach i rozmawiali. Śmiali się nawet z najdrobniejszej rzeczy jak najlepsi przyjaciele. Co chwila spoglądali na siebie, a gdy ich spojrzenia się spotykały, uśmiechali się porozumiewawczo po czym odwracali wzrok. Spacerowali tak, aż do zmroku...

- Danielu, wspaniale się z tobą bawiłam, ale muszę już chyba iść.

- Trudno – odpowiedział i popatrzył na dziewczynę smutnym wzrokiem – mogę odprowadzić Cię do domu?

- Tak oczywiście. Musze Ci oddać bluzę...

- Oh, tak. Kompletnie o niej zapomniałem. To chyba twoje towarzystwo sprawia, że jestem taki rozkojarzony.

Przy tych słowach popatrzył na dziewczynę z roziskrzonymi oczami, a ta zarumieniona spuściła wzrok. W ciszy skierowali się w stronę domu Annie. Szli powoli rozkoszując się swoją obecnością i nocą. Od czasu do czasu mijali rozgadanych przechodniów spieszących w stronę plaży i portu. Daniel popatrzył w stronę latarni morskiej i zamyślił się.

- Annie, wiesz, że jutro jest ta pożegnalna zabawa na cześć lata. Czy chciałabyś iść na nią ze mną? – powiedział do dziewczyny, która popatrzyła na niego z zainteresowaniem i zdziwieniem. – Jeżeli w ogóle idziesz, bo jeżeli nie to przepraszam za pytanie, a jeśli jest inaczej to chciałbym być tam z tobą – dodał szybko patrząc na zmieszanie malujące się powoli na jej twarzy.

- Chciałam tam iść. Z wielką chęcią pójdę z tobą. – odpowiedziała Annie cicho i uśmiechnęła się do niego promiennie.

W kilka minut później stali już pod domem dziewczyny i patrzyli na siebie w milczeniu. Annie weszła do domu, wzięła bluzę Daniela leżąca na krześle i wróciła do chłopaka. Gdy podawała mu ciepły i pachnący materiał, ich ręce się spotkały. Dziewczyna nieśmiało popatrzyła na swoją dłoń, dotykającą w tej chwili gorących palców Daniela. Spłonęła rumieńcem po czym cofnęła rękę. Chłopak uśmiechnął się do niej i pocałowawszy ją w policzek, zaczął iść w stronę domu. Po chwili odwrócił się i powiedział:

- Do zobaczenia jutro. Przyjdę po ciebie o 16.00. Dobranoc.

- Dobranoc – szepnęła Annie i weszła do domu. Położyła się na łóżku przykrytym różową kapą, którą podarowała jej babcia na piąte urodziny. Przyłożyła głowę do delikatnego materiału, zamknęła oczy i wciągnęła głęboko powietrze. Poczuła zapach jej dzieciństwa i wielu marzeń. Pomyślała o Danielu i uśmiechnęła się delikatnie. „Kto wie, może właśnie spełnia się jedno z moich marzeń" – pomyślała i zasnęła ukołysana odgłosami nocy za oknem.

Annie stała przed lustrem i obserwowała swoje odbicie. Miała na sobie białą bluzkę wiązaną w talii i spódnicę w kwiaty, a na nogach beżowe sandałki. Włosy związała w kucyk, z którego wymykało się kilka niesfornych kosmyków. Przeciągnęła rękami po wąskiej talii i kobiecych biodrach, po czym okręciła się wokół własnej osi. Spódnica zafalowała wokół jej zgrabnych nóg. Spojrzała jeszcze raz w lustro. "Chyba dobrze wyglądam" - stwierdziła po krótkim namyśle i wyszła z pokoju. Kiedy wkładała do torebki klucze, usłyszała dzwonek do drzwi.

- Tylko nie wracaj za późno i uważaj na siebie - powiedziała matka Annie, Ewa, wychylając się z kuchni.

- Obiecuję, że nic mi się nie stanie. Będzie dużo ludzi ze szkoły – odpowiedziała Annie otwierając drzwi frontowe, pominęła jednak myśl, że to właśnie przy Danielu czuje się bezpiecznie.

Kiedy zamknęła drzwi i spojrzała na chłopaka, aż zaparło jej dech w piersiach. Wspaniale się prezentował w niebieskiej koszuli i dżinsach. Jak zawsze włosy opadały mu na czoło, a na twarzy powitał ją jego szelmowski uśmiech. Gdy patrzył na Annie, jego oczy wyrażały najszczerszy podziw, nie musiał nic mówić, ich blask zdradzał, jak bardzo mu się w tym momencie podobała. Przywitali się szybko i poszli na zabawę. Przez całą drogę żywo rozmawiali o planach na przyszłość i marzeniach.

Stali w tłumie i wypatrywali znajomych. Trzymali się za ręce, aby nie zgubić się w tłumie. Nikły przyjacielski gest, a dla obojgu znaczył tak wiele. Dookoła tańczyli i śmiali się ludzie, a z głośników wydobywała się muzyka. Jakieś amatorskie zespoły, ale wszyscy doskonale się bawili.

- Annie, tutaj.

Dziewczyna odwróciła się w stronę altanki, z której usłyszała okrzyk. Przy stoliku w kącie siedziała wysoka blondynka, w jasnych dżinsach i różowej bluzce na cienkich ramiączkach. Bez wątpienia była piękną dziewczyną i najlepszą przyjaciółką Annie, nazywała się Claudia, ale wszyscy wołali na nią Di. Annie zawsze uważała, że Di jest cudowna, ale jej samej też niewiele brakowało do tej „cudowności”. Jak zawsze dookoła niej siedziało dużo znajomych, koleżanki i koledzy ze szkoły: Katie ze swoim chłopakiem Chrisem, Jane, Mark – najprzystojniejszy chłopak w szkole, Michael i kilkoro innych osób. Daniel i Annie podeszli do nich i przywitali się. Okazało się, że wszyscy znają tam Daniela, czego dziewczyna nie wiedziała. Rozdzielili się, Dan usiadł przy Marku – przyjacielu i zawodniku ze szkolnej drużyny siatkówki, do której również należał, a Annie znalazła sobie miejsce obok Di. Rozmawiali i śmiali się, aż prawie wszyscy poszli tańczyć. Przy stoliku został tylko Mark, Di, Annie, Daniel, Michael i Jane. Ostatnia dwójka szybko się ulotniła, a chłopcy zatopili się w rozmowie.

- Przyszłaś tutaj z Danielem? – zapytała cicho Di, zerkając z zainteresowaniem na chłopaka.

- Tak, poznaliśmy się parę dni temu. Możesz uwierzyć, że do tamtej pory nie wiedziałam o jego istnieniu - zaśmiała się Annie.

- Bo rzadko chodzisz na mecze siatkówki.

- Możliwe.

- Jest niesamowicie przystojny...

W tym momencie rozmowa urwała się, Di poszła tańczyć razem z Markiem, a Daniel i Annie pozostali przy stoliku. Patrzyli na siebie w milczeniu.

- Może zatańczymy?

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych