Wróć do katalogu

Ona, zwierzak i Chappi

Pomysł powstał od jednego rysunku, ale nie mogę go tu umieścić... Opowieść dla fanów lekkiej magii z czernastolatkami i psami w roli głównej.

ankis, opublikowano , 6 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Christen to była typowa dziewczyna. Czternastoletnia blondyna,

mieszkała z mamą w wielkim domu na uboczu miasta. Ten dom, tak duży,

miał jeszcze większy ogród. Christen lubiła przyrodę, więc często w

nim przebywała. Do tej pory mieszkały same w domu. Ale to się zmieniło. Christen dostrzegła w ogrodzie psa. Takiego wielkiego, rudego, gdy ona

kucała, był jej wysokości. Pies zaczął ją obwąchiwać. Ona uśmiechnęła

się- przepadały za psami. Do tej pory. Gdy tylko Christen go dotknęła, poczuła nagle, jak traci kontrolę nad

własnym ciałem.. Jak gdyby jej umysł znalazł się nagle w innym ciele,

a ona mogła się tylko przyglądać, co się dzieje... Po pewnym czasie

zrozumiała. To pies nad nią panował. Ukrył się w ogrodzie, aby matka

go nie zobaczyła, ale zmuszał Christen do przynoszenia mu jedzenia. Następny dzień był naprawdę przykry. Było już po lekcjach, Christen zachowywała się naprawdę psowato..

Wracała z dwoma przyjaciółkami i kolegą. Martin już w szkole wypomniał

jej, że jej oczy- zwykle tak rasowo niebieski- teraz były czarne jak

węgiel i szkliste jak psa. Ona wtedy warknęła na niego, żeby się nie

czepiał. No i to, jak pogoniła sprzed szkoły kota. Naprawdę

szczekaniem. Tymczasem jedna z koleżanek niepewnym wzrokiem patrzyła, jak Christen

nadal żuje w ustach kość kurczaka- jeszcze z obiadu trzy godziny

wcześniej... Spróbowała ją jej wyrwać. i udało jej się. Christen wydała z siebie coś w rodzaju skowytu. -Jak mogłaś to

zrobić!- Warknęła na nią i drapnęła ją wyrośniętymi paznokciami. A to

nie był koniec. Dziewczyna rzuciła się na koleżankę i chciała ją

ugryźć, więc druga rzuciła się do ucieczki. Christen, słaba w

bieganiu, a przynajmniej kiedyś, pognała za nią z prędkością

błyskawicy za koleżanką, a gdy się zmęczyła, zaczęła dyszeć.. Jak

pies. I Christen, uwięziona w swoim ciele bez panowania nad nim, też

czuła to zmęczenie. -Christen, co ci jest?!- Przeraziła się przyjaciółka, zwiewając do

swojego bloku. Christen wróciła samotnie do domu. Gdy wreszcie odzyskała kontrolę nad swoim ciałem, był już wieczór.

Mama, prawniczka, była w domu. Christen byka wtedy w ogrodzie, obok

psa. -Ach ty- warknęła na niego. Z dwóch powodów: tego, że nią sterował i

tego, że mógł to dalej robi. Czuła, że pies, gdyby tylko chciał,

mógłby ponownie nią zawładnąć, nadal czuła na sobie jego dziwną moc.

Co najgorsze, słyszała w umyśle jego telepatyczne rozkazy- takim samym

głosem, jakim kundel warczał. Ponieważ nie chciała być znów

zawładnięta przez psa, musiała wykonywać jego rozkazy. Pierwszym rozkazem było przekonanie mamy, że…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych