Wróć do katalogu

Opowiadania z Wieloświata: Nakładka na Życie cz.1

Nim skończę pisać tom drugi głównej opowieści, chciałem się podzielić zbiorem opowiadań, który gromadzę pod roboczą nazwą: "Opowiadania z Wieloświata". Teksty są różnej długości i tematyce, od SF poprzez satyrę, fantasy, fantastykę a nawet

MKP, opublikowano , 10 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

– Wstawaj, Magdaux.

Usłyszałam przyjazny głos mojego natrętnego „budzika” wygenerowany bezpośrednio pod czaszką. Oczywiście pierwszy sygnał dla zasady został zignorowany. W ogóle to po co ktoś wymyślił pierwszy sygnał? Nie ważne… Chciałam choćby o chwilę przedłużyć błogi sen wykreowany przez implant towarzyszący.

– Magdaux, pozostało ci tylko pięć zapasowych minut. Potem konieczna będzie reorganizacja planu.

– Już wstaję, Onja! Nie musisz mnie dręczyć… – sapnęłam z pretensją do mojego prywatnego AI i zrzuciłam pościel z konopnych włókien powleczonych warstwą z czegoś tam ekologicznego.

Leniwie przetarłam oczy. Pokój wyglądał jak po przejściu huraganu, a na zewnątrz lało jak z cebra.

– Onja, włącz półwirtual i narzuć jakąś ładniejszą pogodę.

– Oczywiście, Magdaux.

Uwielbiałam ten moment, kiedy mój szary brudny pokój zmieniał się w czyste, schludne, uporządkowane pomieszczenie; gdy generowana wirtualna powłoka pokrywała zapuszczone meble i ściany, a filtr wizyjny usuwał wszystkie elementy zidentyfikowane przez implant jako… drażniące. Pogoda za oknem również przeszła metamorfozę w wiosenny miraż, a nakładka dźwiękowa wymazała odgłosy deszczu uderzającego o parapet.

– No, teraz można wstać – oznajmiłam z satysfakcją, przeciągnęłam się i zwlekłam zrelaksowane ciało z łóżka, porzucając kuszącą pościeli. Na podobiznę włoskiego strajku przeciw pobudkom, karykaturalnie powolnym krokiem wkroczyłam do łazienki i zatrzymałam się na wprost owalnego lustra zawieszonego nad umywalką. Zwierciadło, będące jednocześnie pulpitem, powitało mnie standardową groteskową emotką z uśmiechem.

– Onja, włącz GG – nakazałam i zaczęłam myć zęby w oczekiwaniu, aż AI załaduje spersonalizowane profile wyglądu sprzężone z Gender Generatorem w skrócie GG… Kto w ogóle wymyśla te nazwy?

– Ta sukienka… Nie; to za bardzo chłopięce… Ło młatko! – oplułam się pastą na bazie naturalnego koagulatu z wodorostów i drobinek mineralnych. – Chyba byłam pijana, kiedy składałam ten wygląd?

– Potwierdzam, Magdaux.

– Dobra pójdźmy w standard, bo czas ucieka. Wyświetl wariant SzaraMysz231. Spojrzałam na nijaką spódnicę i resztę kompozycji bez symboli, bez kolorów i w neutralnych do porzygu krojach. – Zatwierdzam. Włącz prysznic i program higieniczny – rozkazałam i niechętnie wkroczyłam do przepastnej kabiny, gdzie system gąbek i tamponów zamocowanych na adroidycznych ramionach zaczął dokładnie myć i szorować skórę. Te zmywarki dla ludzi ponoć zmniejszały zużycie wody o dziewięćdziesiąt procent.

Wyszłam już sucha i spryskana samoutwardzalnym polimerem na bazie inteligentnego włókna – dziś w kolorze perłowym.

Uuu! Szaleństwo obyczajowe. Chodzę po mieście wciśnięta w perłowy kondom. Cudnie…

– Idziesz do pracy fizycznie czy przez wirtual, Magdaux?

– Fizycznie – rzuciłam od niechcenia i rozłożyłam ramiona na boki, a Onja zakryła mnie projekcją wybranego wcześniej ubioru, wgrywając stosowne symulacje czuciowe. Odpowiednie kody zostały również załadowane do META-sieci, żeby inni widzieli mój wybór.

– To na mnie pora – westchnęłam ciężko.

– Udanego dnia, Magdaux.

– Przecież idziesz ze mną, Onja. Zawsze jesteś ze mną…

– Algorytmy empatyczne nakazują…

– Tak, tak; pamiętam. Chodźmy już, bo algorytmy płacenia podatku egzystencjalnego mówią, że tak trzeba – zażartowałam.

***

Biuro Do Spraw Archiwizacji Kultury, w którym pracowałam, jak zwykle tętniło życiem. Uśmiechnięci pracownicy – wszyscy oczywiście w kwiecie wieku i w idealnej kondycji fizycznej – zajmowali się swoimi sprawami, tworząc w wielkim openspejsie sztuczną atmosferę „ważnych spraw biznesowych”. W rzeczywistości nikt w Europie od dawna nie musiał pracować, ale jedno z pięciu centralnych AI zwanych potocznie „Wrzodami na dupie ludzkości”, wyuczonych psychospołecznie, przeprowadziło eksperyment: kilka tysięcy jaźni zamkniętych w pełnym wirtualu i przez rok zawieszonych bez żadnych obowiązków. Wnioski były zatrważające: depresja i letarg mentalny oraz spadek masy korowej średnio o 10%...

I dlatego właśnie oddano ludzkości możliwość pacy.

Huraaa!! Kurwa, cudnie… Chwała WDL-om.

– Magdaux, wyczuwam poirytowanie. Czy włączyć ci kojącą muzykę?

– Nie trzeba, Onja. Wystarczy mi moja gorąca herbata – pomyślałam przez implant, wyjątkowo wścibski implant!

– Kurde, sama nie wiem: co mnie tak dziś wszystko irytuje? – westchnęłam i siorbnęłam naparu ze świeżo wydrukowanego kubka.

– Magadaux… – Usłyszałam znajomy głęboki, ale delikatny głos, który wywołał we mnie lekką ekstazę.

– Magdaux, wyczuwam…

– Onja, daj żyć, proszę! – AI implantu…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych