Opowiadanie - Heartbeat
Opowiadanie o miłości. Walentynki w lecie, jeden mały Krah i happy end xD
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Ta historia zdarzyła się rok temu. Był lipiec 2012. Wakacje, lato, słońce i dziewczyna, z którą wiązaliśmy wielkie plany. Jaka szkoda, że uczucia i chwile są takie nietrwałe <3 Zawsze marzyły mi się wakacje nad morzem. I nareszcie, po latach oczekiwania. Mając te 23 lata, naukę za sobą, energie i nadzieję na niezapomniane lato, jadę pociągiem nad morze. Konkretnie, do Sopotu. Zatrzymałem się w bardzo dobrym ośrodku wypoczynkowym. Ucierpiał na tym rodzinny budżet, ale za to coś czuję, że to będą super wakacje. Gdy dojechałem na miejsce, pogoda dopisywała. Było gorąco, a gdy spojrzeć na plaże i przechadzające się samotnie dziewczyny, temperatura przekraczała skalę. Zameldowałem się i poszedłem obejrzeć pokój. Był duży, stało tam ogromne łóżko. Łazienka też kolasy A+. Wróciłem do sypialni i zwróciłem uwagę na 2 okna. Spoglądając przez nie, możemy zobaczyć plaże i park. Dalej : korty tenisowe, boiska do kosza, baseny i różne atrakcje, jakich zawsze chciałem. Zostawiłem torby w pokoju i zrobiłem sobie spacerek po budynku. Na początek odwiedziłem restauracje, gdzie pozwoliłem sobie na drinka, tak na dobry początek. Następnie wydałem trochę kasy w salonie gier, sklepiku z pamiątkami i wychodząc na dwór zahaczyłem o bankomat, ponieważ czuję, że pieniądze, które mam w portfelu starczą na góra dzień J Na zewnątrz słońce dalej grzało. Nareszcie czułem że mamy lato i mam dwa tygodnie na odpoczynek i życie w luksusie, bo potem wracam do szarej rzeczywistości i szukania pracy. Przechadzałem się po okolicy. Plaża wyglądała wspaniale, okoliczne lasy i zarazem miasto były ucztą dla moich oczu. Naprawdę, pięknie wyglądało to miejsce. - Przepraszam? - zapytała mnie jakaś dziewczyna. -Tak, co jest? - odpowiedziałem. - Nie wiesz może gdzie można dobrze zjeść? Jestem z koleżankami na wakacjach i mamy ochotę na coś zimnego do picia i jakaś przekąskę. - Hotelowa restauracja, albo bar za rogiem, nie narzekam. - Mieszkasz w tym hotelu? -Tak, drogi ale fajny. Polecam. - Dobra. Dzięki, część. Pożegnałem się i spoglądałem na oddalającą się grupkę dziewczyn. Opalone, ładne. Nasunąłem okulary przeciwsłoneczne na oczy i pomyślałem : - To będą super wakacje. Szedłem dalej ulicą i rozglądając się planowałem nadchodzące dwa tygodnie. Kiedy gdzie pójdę, co będę robił itp. Zbliżała się godzina 16, ale nadal było słonecznie. Urok lata to właśnie długie dni, ciepło i ta atmosfera, że po zimowej depresji zachciewa się żyć. Siedziałem w basenie i grałem w jakaś durną grę na telefonie. Za chwile odebrałem połączenie od mamy. Miała nie dzwonić, bo chciałem żyć przez chwile własnym życiem, ale matczynej natury nie zmienisz, trudno. Wypada być miłym i nie psuć sobie humoru. - Tak mamo? - zapytałem, popijając cole przez rurkę. - Podoba ci się pokój? Drogo kosztował, więc nawet nie mów Nie. - Jest super. Mam ładny widok z okien. Ogólnie, cały ośrodek jest czadowy. - Jakie masz plany na resztę dnia? - Przed chwilą przynieśli mi cole. Wiesz, obsługa hotelowa to naprawdę super rzecz. - Cieszę się, że ci się podoba. Pytałam co będziesz robił. - Jeszcze nie wiem. Tyle tu wspaniałości, że nie mam pojęcia od czego zacząć. Ale drinki mają wyśmienite. - Dobrze, nie przeszkadzam. Baw się i nie zrób sobie krzywdę. -Mamo! - podniosłem się z miejsca, bo nie łubie kiedy tak mówi. Usłyszałem za sobą chichot dziewczyn. Wyglądałem pewnie dość dziwnie. -Pa, na razie. - rozłączyłem się i odłożyłem telefon. -Którejś jest gorąca? Woda w sam raz, może się ochłodzicie. -Yy… nie dzięki - Speszone odeszły w dal. - Chyba to nie był dobry tekst - pomyślałem i poprawiłem umoczone kręcone włosy. - Na knajpach się znasz, ale o flircie nie masz pojęcia - powiedziała jakaś dziewczyna i stanęła na brzegu basenu. Znam ją. Podpowiedziałem jej, gdzie można zjeść. - Cześć. Drugi raz tego samego dnia, a nawet nie wiem jak się nazywasz… - spojrzałem na nią. - Nie jesteś w moim typie - puściła do mnie oczko, pomachała ręką, wskazując na mnie palcem i odeszła do koleżanek. Siedziały na plaży niedaleko i opalały się. Po dwóch nieudanych próbach zawarcia znajomości wróciłem do pokoju, posiedziałem trochę przy laptopie, zjadłem kolacje tj. rybkę prosto z morza i wieczorem, siedząc w łóżku czytałem książkę. Nie mogę przecież wykorzystać wszystkich atrakcji tego miejsca w jeden dzień. Stanąłem koło okna żeby obejrzeć jak to miasto wygląda w nocy. Nie kusi taką ilością świateł jak New York czy Warszawa, ale widać jakiś klub, gdzie impreza trwa na całego. Kierunek: Klub i impreza. Ubrałem się nawet elegancko i poszedłem się zabawić. Klub był duży. Było tam dużo świateł, dziewczyn i próbujących coś zacząć facetów. Mam małe szanse na flirt, ale chyba nawet nie będę próbował. Może jakaś sam mnie zauważy. Mam naturę flirciarza, lubię żyć szybko i na bogato. Niestety, mogę to robić tylko te dwa tygodnie. Dlatego wykorzystam je na maksa. - Piwo proszę - Barman podał mi butelkę, ja znalazłem wolną kanapę po bokach parkietu i obserwowałem horyzont. Dziewczyn było do grona, ale ja miałem już upatrzoną blondynę w mini i opasce z cekinami. Błyszczała w świetle reflektorów i przyciągała do siebie facetów. Wszedłem na parkiet i powoli zbliżałem się do tego błyszczącego diamentu, ale ona mnie olała i zaczęła tańczyć w gronie chłopaków, odwracając się do mnie plecami. Widząc jak ma mnie gdzieś, kierowałem się do wyjścia. Nagle zostałem popchnięty przez tańczący tłum i przez to wpadłem na jakaś laskę pijącą drinka. Już nie miała co pić, bo kieliszek wypadł jej z ręki i rozbił się na podłodze. - Sory, nie chciałem - przeprosiłem na szybko. -Spoko, nic się nie stało. - Ty, blondas - usłyszałem nadchodzącego, chyba pijanego gościa. - Czego ją zaczepiasz? - naćpany albo pijany typ przyczepił się do mnie. - To był wypadek. Przeprosiłem i nic jej nie jest! - wdałem sie w awanturę, choć chciałem to załatwić spokojnie. - Marek! - Zbliżała się jakaś panienka. - Magda na ciebie czeka. Siedzi w korytarzu - powiedziała. Nawet w ciemnościach poznam tą dziewczynę. Zresztą, widziałem ją już dwa razy dzisiaj. - Chłopak koleżanki. Nic ci nie zrobił? - zapytała, przyglądając się mi. - Nie. Kurcze, trzeci raz. Jak ty to robisz? - Mam swoje sposoby. - Uśmiechnęła się i odeszła. Nawet nie zacząłem z nią gadać praktycznie. Ale chciałbym, żeby dała mi chwile i zdążyła mnie poznać. Wróciłem do pokoju. Po długim, pełnym wrażeń dniu należy się odpoczynek. Kładę się spać, jest 2:35. Następnego dnia obudziłem się koło 10:30. Wstałem, ogarnąłem się i wyszedłem na świeże powietrze. Dzisiaj grzało mniej, niebo było bezchmurne. Spacerowałem po plaży. Po chwili usiadłem na brzegu i wpatrywałem się w fale, mewy i ludzi bawiących się w wodzie. Spędziłem tak kilka minut. W pobliżu jest plażowy bar, gdzie się właśnie udałem. Spotkałem tam znajomą twarz. - Dziewczyno, jak ty to robisz? Zaskoczona moim pytaniem, brązowowłosa piękność odwróciła głowę. - Jak co robie? - Jak magnes przyciągasz mnie do siebie. A w ogóle to dzięki za uratowanie mi tyłka w klubie. - Marek jest spoko, tylko za dużo wypił. Pokłócił się z Magdą, ta siedziała i płakała na korytarzu, a on się do ciebie rzucał. Odwala mu czasami. Nie odzywałem się, nie znam jej, żeby ocenić tę sytuacje. -Przejdziemy się? - zapytałem. - Dziewczyny mnie zostawiły, pokłóciłyśmy się wczoraj więc… ok. Chodziliśmy wzdłuż plaży. Słońce grzało, woda pluskała. -Uważaj! - krzyknęła nagle i przewróciła mnie na ziemie. -Co ty- miałem wybuchnąć, ale nade mną przeleciała właśnie piłka do koszykówki. Co było dziwne, boisko jest kilka ulic stąd. - Ciągle muszę cie ratować - powiedziała. - Może to przeznaczenie? - powiedziałem z uśmiechem. Rzuciła na mnie garść piasku . - Zapomnij-Uśmiechała sie, czyli wcale tak nie myśli.
Przez moment patrzyliśmy na siebie. - Roksana - powiedziała i podała mi rękę. - Wojtek- pomogła mi wstać. Jej czerwone bikini, brązowe włosy, złote kolczyki i niebieskie oczy tworzyły idealną harmonie. Musi być córką samego Zeusa, jest idealna. - Idziemy do baru? Postawie ci drinka. - zaproponowałem. - Niech ci będzie. W barze trochę pogadaliśmy. - W którym hotelu mieszkasz? - pytałem. - W ośrodku wypoczynkowym niedaleko. A ty w tym tu? - Tak. Bardzo mi się podoba. - Masz kasę na takie drogie rzeczy? - zapytała zdziwiona. - Raz się żyje, więc trzeba wykorzystać życie na całego. Myślała o tym przez chwile, milczała. - Jesteś skryta. I nieśmiała. Dlaczego? - Nieważne. Po prostu jestem. - Ale i tak coś mnie do ciebie ciągnie, wiesz… - Chciałem się lekko zbliżyć. - Nigdy nie miałeś dziewczyny, co? - Odsunęła się gwałtownie. - Nie - Poddałem się. Chyba na dzisiaj koniec z podrywem. - Widać. Nie umiesz flirtować i jesteś nachalny. Postaraj się najpierw poznać dziewczynę, a potem odstawiaj ten cyrk. - Odeszła, jakby wkurzona. Bo była wkurzona. Siedziałem potem na balkonie w pokoju i chciałem zajrzeć w głąb siebie. Co tam widzę? Widzę tą szopkę, którą odstawiam, żeby na sile poderwać dziewczynę. Tak naprawdę, to chyba ja jestem nieśmiały. Coś mnie do niej ciągnie, a ja chce szybko mieć ją dla siebie. Chyba tak się nie da. Chyba musze jej pokazać ze jestem wartościowym człowiekiem, a nie pozerem, nachalnym gnojkiem szastającym kasą i zgrywającym macho. - Obsługa hotelowa - usłyszałem. Przynieśli mój obiad. Zjadłem i miałem zamiar poszukać Roksany, ale pomyślałem „Po co? Wkurzyła się na mnie i dzisiaj chyba tylko ma ochotę na mnie krzyczeć” Poszedłem na boisko do kosza. Chciałem rozprostować kości Pograłem trochę i poznałem kilku chłopaków. Ale to nie była znajomość na dłuższą metę. I tutaj właśnie znalazłem kolejny powód dlaczego nie mam dziewczyny i dlaczego nie mam kolegów. Bo naprawdę nie umiem do nikogo zagadać. Zgrywam luzaka, czasem twardziela tylko po to żeby zaimponować innym. A oni chyba nie lubią takich ludzi. Trzeba zacząć być sobą. Resztę dnia spędziłem w pokoju. Poleżałem na leżaku na balkonie, poczytałem książkę i tak minął wieczór. I tego wieczoru postanowiłem zmienić swoje życie. Zacznę oczywiście od naprawienia tego co spaprałem już na samym początku. O poranku wyszedłem na deptak, pochodziłem po sklepach i kupiłem kilka rzeczy. Potem poszedłem do baru na plaży. I czekałem. Czekałem. Dosyć długo czekałem. Ale los mi to wynagrodził. Roksana zjawiła się tu koło 12. - Znowu chcesz świrować? - zapytała, kupując sok. - Wkurzyłaś się na mnie, ale tak naprawdę nie jestem taki jak myślisz. Proszę, przyniosłem - podałem jej paczkę kolorowych groszków mlecznych. - Skąd wiedziałeś? - wzięła i spojrzała na mnie tymi cudownymi niebieskimi oczami. - Jestem spostrzegawczy. Jadłaś je wczoraj przy barze. - Chodź się przejść - powiedziała. Poszliśmy do pobliskiego parku. Był tam taras widokowy. Naprawdę cudowny widok. Następnie zabrała mnie na molo. Długie molo. Przeszliśmy je, a będąc daleko od lądu, na końcu tej kładki, usiadła na deskach i patrzyła w morze. - Jest jak ja - powiedziała wpatrując się w fale - Czasem spokojne, czasem nerwowe. Przepraszam, może naprawdę wczoraj trochę mnie poniosło. - Ale masz racje. Jestem nachalny, zgrywam cwaniaka i postaram się zmienić. Przepraszam. Uśmiechnęła się, jakby czekając co dalej powiem. - Chcesz się zabawić? - zapytałem z wielkim uśmiechem na twarzy szczęśliwy , że wyrzuciłem z siebie skrywane do tej pory słowa prawdy. - Co masz na myśli? - Była ciekawa, nie zwlekałem z niespodzianką. Wziąłem ją za rękę i poszliśmy do na plaże. Idąc ze mną po plaży nie spodziewała się, że za chwile wezmę ją na ręce i wbiegnę z nią do morza. - Ha,ha. Głupek! - Śmiała się, kiedy upadliśmy na fale. Fajnie było widzieć , że jest szczęśliwa. Że to ja dałem jej tą frajdę. Zaczęliśmy pluskać się w wodzie nie zważając na osoby gapiące się na nasz ubaw. Byliśmy szczęśliwi. Nasze wygłupy w Bałtyku trwały jeszcze jakieś pół godziny. Nie żałuje, to był dobrze spędzony czas. Następnie zabrałem ją na smaczną rybę ze smażalni niedaleko. Cały dzień spędziliśmy razem. I następny też. W końcu, podczas spaceru po punkcie widokowym, który Roksana uwielbia zapytałem: - Skoro tak się dobrze dogadujemy, to może jednak dasz mi szanse? - Zachodzące słońce podkręcało atmosferę. Komedia romantyczna czy nudny serial? Nazywajcie to sobie jak…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Edzia16
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…