Opowiadanie z Horyzontu cz.2
Opowiadanie fantasy. Kontynuacja pierwszej części. Gdzie dostanie się trójka przyjaciół latając w próżni Omorfona i kim było tajemnicze widmo.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
OPOWIADANIE Z HORYZONTU
cz. 2
I
Natalia ocknęła się. W pierwszej sekundzie swej przytomności poczuła, że okropnie bolą ją plecy. Bez wątpienia leżała na czymś okropnie twardym i niewygodnym. Próbowała wstać jednak nie miała siły, by to uczynić. Może i nawet wolała leżeć na tym „sianie, którego dawno już nie ma” i przeleżeć choćby całą wieczność. Zdołała tylko odwrócić głowę w bok. Od razu poczuła się lżej na sercu, gdy zobaczyła, że obok niej leży także William i Oliwia. Odwróciła głowę w drugą stronę. Przy stole siedziała postać, która była odwrócona do nich plecami. Natalia widziała już kiedyś pelerynę koloru ciemno-purpurowego. Zdawało jej się nawet, że całkiem niedawno. Tajemnicza postać odczuła spojrzenie jednego z ludzi na swoich plecach i powoli, jakby pozwalając się tej osobie przygotować na coś strasznego zaczęła odwracać się. Natalia w pierwszej chwili zlękła się widoku starca, ale kiedy wpatrzyła się w jego oczy, od razu przypomniała sobie kiedy widziała ów postać. To ten duch, widmo, które ich nawiedziło kilka minut temu w nocy. „W nocy?”- pomyślała Natalia przetwarzając informacje.- „ Przecież teraz jest dzień.”. Rzeczywiście. Przez kawałek odsłoniętego okna wpadały promyki słońca tańcząc po stole, niby najbardziej zgrany balet jaki kiedykolwiek istniał. Promienie wpadały przez dziurkę od klucza, przez szparę w drzwiach, przez komin. Próbowały wszędzie wejść, ale mimo wszystko w pokoju panował półmrok.
II
Postać podeszła do leżącego na łóżku człowieka. Stanęła nad kobietą, która z przerażenia była bliska omdlenia. - Wstań- rozkazał łagodnym głosem starzec. Natalia nie wiedząc dlaczego i wbrew swojej woli i sił stanęła energicznym ruchem. Magik (bo najprawdopodobniej nim był) wskazał swą ręką stół, przy którym siedział wcześniej. Kobieta uczyniła to w pełni świadoma. Obydwoje zasiedli do stołu. Natalia patrzyła na czarodzieja, a on udając, że nie wie iż kobieta go obserwuje czytał księgę pisaną ręcznie. Natalia nie była zbyt cierpliwą damą wioski, dlatego też nie mogła już dłużej znieść tej obojętniej ciszy. - Co ja tu robię?- spytała cicho- I kim pan jest?- dodała nieco głośniej. Postać uniosła twarz do góry, zdjęła okulary i z zaskoczoną miną patrzyła na swojego gościa siedzącego naprzeciw stołu. - Nie wiesz kim jestem? Naprawdę nie wiesz, czy żartujesz sobie ze mnie? Natalia nie ukrywała zaskoczenia jakie ją ogarnęło po odpowiedzi tajemniczego „porywacza”. - Skoro nie… To na pewno nie jesteś stąd.- tłumaczył sobie magik. - Ja nawet nie wiem jak ja się tu znalazłam!- nie mogła już wytrzymać powolnego tempa rozmowy.- Kim ty jesteś i co ja tu u ciebie robię?! - Skoro naprawdę mnie nie znasz to się przedstawię. Jestem czarodziej Mortimer, władca magii tutejszego świata.- Mortimer wstał i uniósł ręce, aby pokazać swoją wyższość w dziedzinie magii. Chwilę jeszcze stał, później jednak usiadł (mimo wszystko na oklaski liczyć nie mógł).- I teraz odpowiedź na twoje drugie pytanie… Jak ty masz na imię? - Ja? Ja jestem Natalia. - No więc, Natalio. Kiedy dowiedziałem się, że do naszego świata wszedł człowiek od razu wyszedłem mu na spotkanie. Bowiem tutaj nie ma ludzi. Tutaj roi się od setek elfów, nimf nocnych, wszelkich wielkoludów, a w szczególności miłych i pomocnych cyklopów. Od zwodniczych syren, różnorakiego ptactwa. Od puchaczy, które świecą w nocy otrzyma, od wróżek, które mimo, że na pozór przypominają człowieka w rzeczywistości są tylko pyłkiem, który ma magiczną moc. Ja też wyglądam jak człowiek, ale z człowieka mam tylko skórę. W środku roi się od niezliczonych substancji, które dają mi magiczne zdolności zamian, za utrzymanie przy życiu, ale o tym opowiem ci późnej. Teraz chyba rozumiesz, że pojawienie się człowieka tutaj, w tym świecie jest czymś naprawdę niezwykłym. - Ale co to ma do rzeczy? I co się stało z moimi przyjaciółmi? - Więc. Jak by to ci wytłumaczyć. Skoro jesteście jedynymi ludźmi tutaj, w tym świecie nie ukrywam, że niebawem odegracie w nim niemałą rolę. Wyobraź sobie, że przechodząc przez rzekę przeszłaś do innego świata. Wiem, że może dla was, ludzi, którzy opierają się tylko na rzeczywistości jest to trudne do wytłumaczenia. Wchodząc do rzeki w ułamku sekundy przebyłaś z jednego świata do drugiego. To, co wy nazywacie horyzontem nie istnieje. Jest to tylko fatamorgana. On tak naprawdę nie istnieje i ten, któremu uda się przejść przez rzekę, a inny świat go nie pochłonie spadnie w nieskończoną przestrzeń, w której będzie spadał aż nie spadnie na jakiś inny świat. A wszystko chodzi o to, że tylko człowiek może pokonać złe siły, które panują na moim świecie. Czasem podmuchy wiatru przenoszą pyłek, który jest jak narkotyk. Ten., kto napełni płuca powietrzem z tym pyłkiem już nigdy nie zobaczy świata takiego pięknego jakim jest- magik wskazał mały skrawek okna, za którym było mnóstwo zieleni i od czasu do czasu przebiegł pracowity elf biegnący do kopalni. - Nie rozumiem… - Za chwilę zrozumiesz. Człowiek, który chociaż raz weźmie wdech z tym pyłkiem świat będzie widział jako zły, niedoskonały twór boży, który należy jak najszybciej unicestwić, zniszczyć, by ich bóg mógł zawładnąć wszechświatem, wszystkimi światami, wszystkim co istnieje. Chce jak najszybciej dostać się do Dolina Zła, aby tam z innymi mógł się połączyć i władać większą mocą. Dlatego też jutro wyruszacie w podróż do krainy zła, do krainy stwora Jorghona. Natalia próbowała sobie wszystko poukładać w głowie. Rzeczywiście, Mortimer miał rację. Dla niej i chyba dla każdego innego człowieka jest to niewyobrażalne. - Teraz ci wyjaśnię dlaczego pozbyłem świadomości twoich przyjaciół. To proste i myślę, że to zrozumiesz. Otóż oni nie przeszli do mojego świata cali. Ich duchy pozostały w Moustly, w waszym świecie. Widzieli tylko świat do którego się dostali, jednak nie mogli już zobaczyć niczego po za tym. Gdyby na jakimś wzgórzu stała chata nie widzieli by jej tak samo jak nie widzieliby żadnej innej rzeczy ani istoty. Wkrótce po rozdzieleniu ciała i duszy ich żywot by się skończył, gdyż chyba nikt sobie nie wyobraża żyć nie mając duszy. Dlatego musiałem ich jakoś pozbawić świadomości, aby swobodnie mogli wrócić się po swoje dusze. Taka podróż nie jest już taka krótka, więc jeszcze śpią, ale podejrzewam, że już niedługo wrócą.
III
Oliwia obudziła się wcześniej niż William z racji, że to ona pierwsza została „znokautowana” przez magika Mortimera. Tak samo jak Natalia na samym początku swej przytomności poczuła przenikający ją ból pleców. Tak samo jak Natalii nie chciało jej się wstawać, tylko bezczynnie wpatrywała się w sufit, próbując zebrać myśli i poskładać wszystko w głowie. Odwróciła twarz w prawo i zobaczyła obok siebie nieprzytomnego Williama, chciała mu pomóc, ale mimo wielkiej woli jej ciało odmawiało posłuszeństwa. Obróciła głowę w drugą stronę. Zobaczyła stół, a przy nim… NATALIA GADA Z JAKIMŚ POSIWIAŁYN DZIADKIEM Z ŚMIESZNĄ CZAPKĄ NA GŁOWIE!!! Zaskoczyło ją to jeszcze bardziej, gdy zaczęła przysłuchiwać się ich rozmowie. - Dobrze, ale jak my to mamy zrobić? Tak, po prostu?- machała rękoma zmieszana Natalia. - Dam wam niezbędne wskazówki, tylko obudzą się twoi przyjaciele. - A co jeśli coś nam się stanie? - Jeśli coś by wam się stało to…- Magik podrapał się po głowie.- Ale na pewno nie. Nic wam się nie stanie.
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil pitex_94
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…