Wróć do katalogu

Opowieść prawie wigilijna

Taki szorcik na święta

jotesx, opublikowano , 4 min czytania, 4,7 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Są autorzy, którzy lubują się w pisaniu pierdół o jakichś krasnoludach, elfach, czy innych fanaberiach. Po co, pytam, pisać takie rzeczy, kiedy tuż obok, dzieją się rzeczy ważne i doniosłe. Dajmy na to Ogrodnik Stefan. Niemłody, to fakt, obywatel naszego pięknego kraju. Z pozoru zwykły emeryt, pasjonujący się pracą na swej działce. Z pozoru… Bo gdy zachodzi taka potrzeba, a co i rusz zachodzi. Stefan udaje się do toalety w swej niewielkiej altance i przywdziewa magiczne rajtuzy. Tak! Magiczne! I idzie ratować ludzkość. Ileż to już razy zapobiegł najokropniejszym kataklizmom. Raz nawet doprowadził do tego, że wódka nie podrożała. Taki jest nasz Stefan. Oby żył wiecznie.

* Rajtuzy uwierały go w kroku, a peleryna którą zarzucił na plecy wcale nie grzała. Cóż, magiczne stroje rzadko kiedy są wygodne. Do tego Stefan nie był trzeźwy i na śliskiej nawierzchni miał kłopoty z utrzymaniem równowagi. Ale szedł. Bo iść musiał. Dostał właśnie sygnał, że Mikołaj został aresztowany, przez patrol miejscowej policji. Tak naprawdę to nie wiedział, w jaki sposób dzieje się tak, że dostaje te sygnały. Po prostu nagle uświadamiał sobie, że ma misję do spełnienia. I ją spełniał. - Patrz, następny! – zawołał policjant w drzwiach komisariatu. - Święta idą, co się dziwisz – odparł jego kolega. - Tego też zwijamy? - Hmmm a zrobił coś nielegalnego? - Spójrz na niego! - No tak. Stefan nawet nie wiedział kiedy znalazł się w jednej celi z chrapiącym starym facetem. Nie wiedział po części dlatego, że stężenie alkoholu w jego organizmie właśnie osiągnęło apogeum, (co tu dużo gadać – film mu się urwał) a po części dlatego, że prawdopodobnie taki był plan. Stefan z racji swego powołania…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych