Opowieść wigilijna
Pseudo baśń na święta.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Gęste płatki śniegu, uderzały głucho w bruk jezdni. Kurtyna białego puchy zakrywała szarość ulicy. Czarna postać w ciemnym płaszczu i wysokim cylindrze przechadzała się wśród bożonarodzeniowej ciszy. Z okien dobiegało ciepło, z okien dobiegał żar świątecznej atmosfery – rodzina. Światło gazowych latarni przygnębiało mdłym blaskiem, potęgowało samotność. Co jakiś czas, strzepywał ręką z wąsów naleciały puch, stukiem obcasów odmierzał długość ulicy. Stuk. Stuk. Stuk, nie było tam nikogo, prawie nikogo. W bramie, pod drewnianymi drzwiami, zamkniętymi dla obcych leżało chuchro. Owinięte w stary, podarty szalik, w pobrudzonym płaszczyku i z beretem, w kolorze zgniłej zieleni, na głowie. Mężczyzna pochylił się nad dzieckiem. Obserwował jak w świętą noc, odchodzi Boże życie, ustępując Zbawcy. Wziął malca na ręce i zaniósł bezwładne ciało w nieprzeniknioną biel tajemniczej nocy. A teraz słuchaj, Tomku – przemówił, niskim zimowym tonem. Z początku tylko mruczał kolegę, potem, słowa przebiły się przez zaspy.
Mizerna cicha, stajenka licha, Pełna niebieskiej chwały, Oto leżący przed nami śpiący, W promieniach Jezus mały. …
Nieznajomy szeptał słowa, epitafium dziecięcego życia, snuł opowieść o innych, wspaniałych Świętach.
*
Tomek leżał zmarznięty pod drzwiami nieznanej kamienicy. Co rusz rozmasowywał obolałe plecy, pamiętające cięgi od ciecia. Był głodny, zziębnięty i mażący o miejscu gdzie będzie mógł się schronić. Każda brama miała swoje dziecko, każde miejsce ulicy ma swoje sieroty, każde z tych dzieci nie ma domu – tylko siebie. Dziś jest gwiazdka i jak co święta, jedynym marzeniem jest odnalezienie domu. Rozpadało się, nie było widać nic przez zimową zawieruchę. Tylko głosy w wichurze, zdało się wyłowić – Wesołych Świąt Świecie. Zapachy wigilijnych potraw wylewały się na ulicę gęstą mgłą. Pod niebiosami Gwiazdor przemierzał granatowe tło. Dzwonki sań rozbudzały gwiazdy do świecenia.
Nad Nim Anieli, w locie stanęli I pochyleni klęczą, Z włosy złotemi, z skrzydły białemi, Pod malowaną tęczą.
Z nieba zstąpiły aniołowie, wysłani przez Boga by pomóc Tomkowi i jego małym przyjaciołom. Każdemu dziecku dały jeden z promyków gwiazdy betlejemskiej. Dzieci zastanawiały się, jak mają się ogrzać i najeść zaledwie jednym promykiem. Posłańcy powiedzieli, że prawda przyjdzie sama i odlecieli. Tomek wpatrywał się w blask, niebiańską łaskę dziecięcia zrodzonego w stajence. Rozejrzał się w…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Vettghern
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…