opowieść wojenna
Tragiczna historia z czasów II wojny światowej. Nie wiem skąd u mnie pomysł na takie opowiadanie, chyba miałam akurat przebłysk weny twórczej... mam nadzieję że kogoś poruszy ta opowieść...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Anulka Starzyńska była pełną życia, zawsze uśmiechniętą, osiemnastoletnią wówczas blondyneczką. Ta mała, drobna osóbka wywoływała uśmiech na twarzy, każdego kto ją ujrzał. Wychowywała się w domu pełnym ciepła i miłości, rozbrzmiewającym śmiechem domowników. Miała czwórkę rodzeństwa: dwudziestopięcioletnią Hanię, dwudziestoletnich Antka i Bronka oraz trzyletniego Grzesia. Cała szóstka wraz z rodzicami mieszkała na Warszawskim Mokotowie. Jeszcze parę lat wstecz, w dzień powszedni dzieci chodziły do szkoły, ojciec do pracy, a matka zajmowała się domem. Wieczorami jedli razem kolację, po czym siadali wspólnie w salonie rozmawiając i żartując. Teraz wszystko się zmieniło. Trwała wojna. Zlikwidowano Polskie szkoły, ojciec stracił pracę, matka nie miała już co do garnka włożyć ani czego doglądać i o co dbać, gdyż cały dobytek sprzedali aby mieć za co żyć. Ojciec postanowił że muszą się przeprowadzić. Ich nowym domem miał być maleńki, rozpadający się, parterowy budyneczek z dziurawym dachem. Mieścił się on na obrzeżach Warszawy, a więc w bezpieczniejszym rejonie niż Mokotów. Był tylko jeden problem. Jak przedostać się na drugi koniec miasta, gdzie stał ich nowy dom? Ostatnio nasiliły się łapanki do obozów. Już nie istniały bezpieczne miejsca w Warszawie. Ludzie wychodzili z domów i już nie wracali, a szalejąca z rozpaczy rodzina robiła wszystko, by odzyskać swych bliskich. Jednak nawet ci najbardziej zatwardziali w poszukiwaniach, tracili w końcu resztki nadziei. Po roku, dwóch, trzech, zawsze było tak samo i zostawała tylko pustka ziejąca z oczu i umęczonych dusz. Marne resztki dobytku jaki jeszcze pozostał Starzyńskim przewieziono już na miejsce. Teraz trzeba było tylko bezpiecznie tam dotrzeć. Postanowili że przejdą miasto za dnia udając stateczną, spacerującą rodzinę. Nie wyszło. Nagle, nie wiedzieć skąd, zaroiło…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil magora
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…