Opowieści singapurskie cz. 3
Wspomnienia z mojego pobytu w Singapurze
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Przygoda z Sarong Party Girl
Podobno pornografia (za wyjątkiem sprzedawanej w seks-shopach) i prostytucja jest oficjalnie zakazana, ale jak ktoś uważnie się rozejrzy to miasto aż kipi od seksu. Sarong Party Girls (SPG) to niegdyś dziewczyny do towarzystwa, coś w stylu japońskich Gejsz, z tym, że zamiast kimona nosiły sarongi (charakterystyczne dla tamtego regionu spódnice). Stąd nazwa. Obecnie ...... cóż, przewodniki dostępne w Polsce dalej tak je mniej więcej opisują. Natomiast miejscowi mówią o nich „a kind of prostitution”. Dlaczego „a kind” ? A no dlatego, że jak udało mi się ustalić, są to młode Azjatki, które polują na Białych, najczęściej expatów, aby przez czas ich pobytu w Singapurze być ich kochankami i dziewczynami do towarzystwa w zamian za tzw. sponsoring. Porównując do polskich realiów można je nazwać „długoterminowymi paniami do towarzystwa” albo „szukającymi sponsora”. Myślę, że te dwa określenia najlepiej wyjaśniają kim one są. Czasami wygląda to dość dziwnie. Raz widziałem na własne oczy jak do bardzo luksusowego hotelu wchodził mocno zaawansowany wiekiem Biały, a u jego boku szła, trzymając go za rękę i coś szczebiocąc, młodziutka, ładna Azjatka w krótkiej spódniczce. W drugiej ręce tachała kilka sporych toreb z logo Prady, Georgio Armaniego itp. Słyszałem, że SPG polują na Expatów na głównych ulicach handlowych (np. Orchard Road), w wielu clubach i w tzw. zagłębiach rozrywkowych jak np. Clark Quay i Boat Quay. W jeden z pierwszych wieczorów mojego pobytu, kiedy nie miałem jeszcze z kim włóczyć się po mieście, postanowiłem sprawdzić jak jest naprawdę. Wyszedłem z hotelu przy Orchand Road i zaraz na wprost drzwi zauważyłem siedzącą na murku Murzynkę, która z promiennym uśmiechem machnęła mi na powitanie i powiedziała: - Cześć. Odpowiedziałem z równie promiennym uśmiechem i popędziłem dalej. - Może dalej trafią się ładniejsze – pomyślałem. Po kilkudziesięciu metrach zauważyłem na ławce dwie kolejne SPG. Te również uśmiechały się do mnie, machały i coś wołały. Uśmiechnąłem się, odmachnąłem i w nogi. Dwie na raz to jednak za dużo. Zresztą jak zaprosiłbym jedną na rajd po knajpach Singapuru, który miałem w planach, to drugiej byłoby przykro. Zbliżając się do Clark Quay dostrzegłem przede sobą jakiegoś, dość obskurnie wyglądającego, chłopaka z chlebakiem na ramieniu. Co jakiś czas oglądał się za siebie tak jakby się mnie obawiał, ale o dziwo zamiast przyspieszyć szedł coraz wolniej. Szedłem swoim rytmem i kiedy go mijałem, ten odwrócił się i z obrzydliwym, lubieżnym uśmiechem powiedział: - Cześć. - No nie, stary, nawet jakbym był Gejem to z czym do ludzi, chociaż byś zadbał trochę o siebie – pomyślałem mijając go obojętnie. Jak się okazało w Singapurze były też męskie wersje SPG. Idąc deptakiem na Clark Quay minąłem kolejną SPG. Stanąłem przy rzece Singapur i zacząłem robić zdjęcia, rozciągającego się wzdłuż brzegu, singapurskiego Manhattanu. Po chwili spostrzegłem kątem oka, że mijana przed chwilą laska, także podeszła do rzeki. Stanęła dwa kroki ode mnie i też robiła zdjęcia. Nagle odwróciła się w moją stronę i powiedziała: - Cześć. - Cześć – odpowiedziałem – Jak się masz ? – tym razem z ciekawości co będzie dalej, chciałem podtrzymać rozmowę Miała się dobrze i zapytała skąd jestem. Kiedy odpowiedziałem, że z Polski, to chcąc błysnąć znajomością geografii stwierdziła pewnie: - Polska, to gdzieś przy kole podbiegunowym. Patrząc z perspektywy Singapuru, to w zasadzie miała rację. Zaczęła opowiadać mi swoją bajeczkę, że jest z Filipin, dopiero drugi raz w Singapurze i że w swoim kraju ojczystym jest masażystką. Słuchałem uważnie i udawałem, że jej wierzę. Potem zapytała się mnie czy może się do mnie przyłączyć. - Jasne – odpowiedziałem – chodźmy gdzieś usiąść i pogadać. - Pogadać ? – powtórzyła z niedowierzaniem. - Tak, pogadać – odpowiedziałem - A co myślałaś, tak naprawdę chodzi mi tylko o towarzystwo do powłóczenia się po knajpach, a Ty na co liczysz ? – myślałem sobie śmiejąc się w duchu. - Bądź moim przewodnikiem – powiedziałem do laski – bo jestem
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil MCHammer
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…