Wróć do katalogu

Ostatni sprawiedliwi Prolog 2/4

Taka opowiastaka napisana przez Łysego wprowadzająca do naszej wspólnej opowieści

KurakDeMaster, opublikowano , 39 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Słowa przeznaczenia Opowieść o Kuraku

Słowo wyjaśnienie. W opowieści pojawi się laska nekromantów zwana gilotyną. Jest to po prosty drewniany kij zakończony hakiem z ostrzem od wewnętrznej strony. Krzywizna haka jest tak zaprojektowana, aby pomóc nekromantom w kumulacji mana. Każda z nich posiada swoją wolę i wybiera sobie posiadacza.

Proroctwo

-Stanie on między pijącymi krew. Stanie się tym, który mimo inności będzie ich częścią. Swą wolą napełni na powrót ich serca odwagą i poprowadzi ku nowej erze. Będzie stał na przeciw linii i swą siłą odeprze zastępy tych, którzy śmierci chcą pijących krew. Jego waleczność znajdzie ukojenie w ramionach nienawiści. Jednak nowej ery długo nie posmakuje opuszczając pijących krew na długie lata. Pozostawiając za sobą bohaterstwo i swe serce!!!- wielki mistrz przestał mówić i rozejrzał się po zgromadzonych na sali- Wicie co to Jest, moi bracia?- spytał z uśmiechem. -To proroctwo, mistrzu!- krzykną nekromanta z tyłu sali. -Ale co ono oznacza?- spytał nekromanta z przodu. Mistrz wstał z bogato zdobionego, czarnego tronu i podszedł kilka kroków w kierunku zgromadzonych. Rozejrzał się po pomieszczeniu. Znał każdą z twarzy w tym miejscu. I zadumane twarze mistrzów i zdziwione młodzików. Swój wzrok zatrzymał dopiero na licu młodego nekromanty bez gilotyny. Wydało mu się, że nie interesuje go proroctwo. -Naznaczony przez proroctwo ma wesprzeć istoty, które dały nam naszą wiedzę w wieczne posiadanie- mistrz oznajmił pewnie. -To się przyda moim pobratymcom- odezwał się wampir w todze nekromanty i wyszedł przed tłum zgromadzonych- Już dawno mieszkańcy Ashty zwątpili w swą siłę. Wybraniec jest potrzebny Wampirom!- ostatnie zdanie wykrzykną z pasją. -Tak, ale nie wiemy kto jest wybrańcem- wtrącił się czarnowłosy nekromanta. -Może Wy nie wiecie, nekromanci- mistrz oznajmił z przekąsem- Ale ja wiem. -Więc kto?!- wampir nadal z pasją. -To uczeń mistrza Kejna, KURAK!- starzec krzykną z natchnieniem imię wybrańca, a wzrok zgromadzonych skupił się na młodzieńcu bez gilotyny. -To niby ja?- chłopak założył ręce na klatkę piersiową- Wielki Mistrzu, albo zmień dilera, albo bież połowę działki. -Młody nekromanto, to Twoje przeznaczenie- mistrz nie poddawał się. -Nie wieżę w przeznaczenie. Każdy jest kowalem swojego losu- Kurak odwrócił się plecami do mistrza- Jeśli to was nie ustawia to pocałujcie mnie w dupę- i ruszył w stronę wyjścia, znikną za progiem sali. Po ucichnięciu kroków młodzieńca w sali zapadła grobowa cisza. Nikt nie spodziewał się i nie chciał wieżyc, że wybraniec odrzucił swoje przeznaczenie. W duszy Kejna pojawił się żal. Za to co się stało, za brak pokory ucznia, za swoją nieudolność, za to, że znowu mu się nie udało wychować porządnego nekromanty. Powoli podszedł przed oblicze wielkiego mistrza. -Przepraszam Cię, mój mistrzu- nekromanta oznajmił ze skruchą i głęboko się pokłonił- Sądziłem, że dobrze go wyszkoliłem i przekazałem odpowiednią wiedzę. Nie wiem czemu tak uczynił. -To nie Twoja wina, mój drogi Kejnie- mistrz uśmiechną się życzliwie- Jest młody i nie wie o wielu rzeczach, może nawet się boi brzemienia jakie na niego spadło. Przekonaj go żeby choć pojawił się na Ashcie, wtedy wszystko zrozumie- starzec mówił spokojnym, lecz stanowczym tonem. Nekromanta ukłonił się i wyszedł z sali. Zaczął się powoli przechadzać parkiem, który znajduje się przed siedzibą wielkiego mistrza. Co prawda biali nekromanci nie lubią ogrodów, ale ten był bardziej niesamowity, niż inne. Pełen dziwnych roślin i zwierząt. Wszystko żyje tu swoim życiem i dokładnie obserwuje intruza. Kejn jednak nie przeraził się, zbyt często chodził tymi alejkami, żeby się bać. Miejsce to zawszę przynosi mu ukojenie i pozwala trzeźwo myśleć. Teraz już wie gdzie jest Kurak i jak z nim rozmawiać. Mistrz znalazł go w miejscu w którym się spodziewał. Młodzieniec stoi na placu przed manekinem ćwiczebnym i mruczy pod nosem inkantacje potężnego zaklęcia. Machną ręką, ale miast oczekiwanego efektu z jego palców wypłyną tylko wątły obłok czarnego dymu. -Ciągle się męczysz?- czarnowłosy spytał z uśmiechem. -Wiesz, mistrzu, bez gilotyny to cholernie trudne- Kurak oznajmił chowając swoją księgę zaklęć do magicznej sakwy. -Więc trzeba Ci kupić gilotynę- Kejn oznajmił Przyjemnie. -Ta. Byliśmy już we wszystkich sklepach i u każdego wytwórcy i dupa- Kurak zapalił papierosa. -Masz racje, ale w innych światach też są takie przybytki- mistrz również zapalił- A w Ashcie są najlepsi wytwórcy i sklepy. -Próbujesz na wszystkie sposoby, mistrzu?- młodzieniec zaciągną się- Dobra, chocmy po moją gilotynę. -I o to chodzi!- mistrz krzykną z entuzjazmem

Moja gilotyna

Kejn i Kurak stoją w mrocznym pomieszczeniu gęsto zastawionym półkami z gilotynami. Wampir stojący przed nimi nerwowo drapie się po głowie. Kurak zdołał już obejrzeć większość z nich, ale żadna do niego nie pasowała. Młodzieniec z rezygnacją popatrzył na mistrza. -Cholera! Może żadna po prostu do mnie nie pasuje?- młody nekromanta załamał się. -Mój Panie, zobaczyłeś dopiero mój pospolity towar, mam jeszcze specjalne egzemplarze. Niezwykle potężne artefakty, rzadko kto potrzebuje rzucić na nie okiem- sprzedawca wyszczerzył kły w przyjemnym uśmiechu- Niestety, są drogie. -Cena nie gra roli- Kejn zagrzmiał poważnie- Mistrz winny kupić uczniowi gilotynę. -Tradycja rzecz święta- wampir oznajmił przyjemnie i uchylił drzwi następnego pomieszczenia- Zapraszam. Drugi pokuj okazał się obszerniejszy od poprzedniego. Jednak tu gilotyny nie są elegancko zapakowane w wyściełane czarnym jedwabiem pudełka i poupychane na półkach. W tym pomieszczeniu każda z nich stoi oparta o stojak we wspaniałej gablocie. Sprzedawca zaczął wskazywać co ciekawsze i bogato opisywał ich walory i cechy dodatkowe. Jednak Kuraka zainteresowała jedna. Niepozorna, czarna gilotyna z pięknie ozdobioną rękojeścią w szkarłatne, magiczne symbole. W głowie młodzieńca zaczął odzywać się głos. Z początku cichy, ale w miarę zbliżana się głośniejszy. „Ja! To ja! Twój sługa! Pochwyć mnie!”- słowa w głowie młodego nekromanty powoli stawały się nie do zniesienia. -A ta?- Kurak wskazał mówiący przedmiot. -To Czarny Dzień- sprzedawca przetarł palcami kusz z gabloty-Bardzo stara, mój pradziad ją kupił i od tamtej pory żaden nekromanta nie mógł jej dotknąć. -Co się z nimi stało?- młodzieniec spytał starając się nie słuchać głosu. -Nic. Po prostu byli nieprzytomni przez dwa dni- wampir uśmiechną się nieprzyjemnie. -Chce ją- Kurak oznajmił pewnie- To znaczy ona chce abym ją pochwycił. -W takim razie bież- Kejn oznajmił z zadowoleniem. Sprzedawca otworzył gablotę. Kurak pewnie włożył w nią rękę i złapał gilotynę. Mroczna energia powoli przesunęła się po jego ręce, aż w końcu zaczęła przesuwać się w górę i w dół jego ciała. Rozczochrała jego włosy i rozpłynęła się na podłodze w jednym momencie. Młodzieniec wyją ją ze szklanej trumny i dokładnie obejrzał. Należy już do niego. -Mocna rzecz- sprzedawca przetarł hak gilotyny- Możesz w niej zamykać nieumarłych, których stworzysz z martwych. -Wiem, powiedziała mi już o tym- Kurak powiedział sprytnie- i nauczyła z tego korzystać. -Świetnie!- Kejn zakwiczał naprawdę radośnie- To ile płace? -Wie Pan, już od dawna chciałem się jej pozbyć, więc…- sprzedawca przerwał- 1000 sztuk złota i życzę miłego użytku.

Spotkanie Nifrei

Kilka następnych dni Kejn i Kurak spędzili na przeróżnych balach organizowanych przez znajomych mistrza, jak się okazuje potężnych szlachciców i bogaczy. Na nieszczęście Kejna młodzieniec na każdej imprezie pokazywał pełne możliwości swojego niewyparzonego języka. Kurak wszystko co mu się nie podobało ostro krytykował i nie pozostawiał żadnych niedomówień. Co w pierwszej chwili budziło oburzenie wśród adresatów jego wypowiedzi, jednak po głębszym przemyśleniu każdy dochodził do wniosku, że młody nekromanta ma wiele racji. Więc, ku zdziwieniu Kejna, Kurak zdobył wysoką pozycje wśród wampirzej śmietanki towarzyskiej. Pewnego dnia obaj szli na kolejną imprezę. Młodzieniec już układa w głowie cięte riposty, a mistrz patrzy na niego ze zmartwieniem i lekką irytacją. -Mam nadzieje, że dziś się zamkniesz- Kejn oznajmił złowrogo. -A to niby czemu, mistrzu?- Kurak spytał ze zdziwieniem-To zniszczy mój image. -Może i tak, ale dziś poznasz Nifree- mistrz powiedział nadal złowrogo. -A kim ona jest? Kojeną, zafajdaną baronową co będzie chciała mnie wyruchać?- młodzieniec spytał beznamiętnie. -To najwyższa rangą nekromanta w tym świecie- Kejn oznajmił z poważaniem- Jeśli nie okażesz jej szacunku to…- Przerwał z nieprzyjemnym uśmiechem. -To co?- Kurak zaciekawił się. -Zabije Cię- mistrz powiedział z rozbawieniem. Szczęśliwy traf chciał, aby zza rogu wyszła rzeczona kobieta razem z jakimś młodzym nekromantą. Nifrea stanęła i zmierzyła Kuraka wzorkiem. Tak samo uczynił młodzieniec i przez kilka chwil gapisi się na siebie. -Mistrzu Kejn, cz to ten wieśniak, którego nazywasz swoim uczniem?- Kobieta spytała pogardliwie, ale z przyjemnością. -Tak, to ja. Wielka parafianko Nifreo- młodzieniec wrednie się uśmiechną- Kurak mnie wołają. -Odpowiednia miano dla takiego wypłosza jak ty- Nifrea odwzajemniła wredny uśmiech. -I mówi to kretynka z kompleksem wyższości i do tego nie lubiąca ludzi o większym ilorazie inteligencji- młodzieniec kontynuował. -Przeginasz pałę huju- nekromanta wycedziła przez zęby. -A co, dostałaś zgrzytania pochwy?- młody nekromanta zaczął czerpać z rozmowy niekrytą przyjemność. -A ty chyba myślisz fiutem, wrzodzie- kobieta nadal przez zęby. -Czasem tak, ale dzisiaj raczej nie- Kurak strzelił minę zboczeńca- Ale dla Ciebie mogę zacząć, ciziu, albo nie. Jeszcze złapię jakieś choróbsko weneryczne. -Przegiąłeś, skurwysyni!- Nifrea wrzasnęła wściekle i zamachnęła się gilotyną, a Kurak sparował cios swoją. -Nie ze mną te numery, mała- nekromanta zaśmiał się, ale mina mu się zmieniła kiedy poczuł impuls energii na klatce piersiowej. Odleciał kilka metrów w tył i zatrzymał się na kolanach. -Wykastruje Cię, kurwo!- Nifrea ruszyła na niego szarżą, a Kurak zaczął w panice uciekać. -Nie powinienem go powstrzymać?- Kej spytał bez namiętnie, kiedy para zniknęła za rogiem. -Nie przejmuj się, stary. Są młodzi, niech se poszaleją- młody nekromanta uśmiechną się. -Ty też jesteś jeszcze młody, Vasili- mistrz też się uśmiechną. -Ale od nich starszy- Vasili spojrzał w stronę sali balowej- Choć się napijemy, bo słychać, że cała ekipa już nachlana. -Co?! Stracę tytuł naczelnego alkoholika!- Kejn ruszył biegiem do sali, a za nim młody nekromanta. W środku śmietanka towarzyska omawia waszkie sprawy polityczne. Tematem numer jeden jest wojna w sąsiednim państwie, choć wojna to za dużo powiedziane. Większość tamtejszej armii złożyła broń, a atakujący zarzynali jak świnie tych, którzy stanęli do walki. Jednak Kejn i Vasili zajmowali się przede wszystkim poróżnianiem butelek wódki i kokieterowaniem nie zamężnych szlachcianek. Nagle dołączyła do nich Nifrea. Obaj się jej przestraszyli, ponieważ wyglądała jak diabeł. Włosy w kosmicznym nieładzie, przekrwione oczy i strasznie pognieciona tunika. Kobieta zacisnęła swoją dłoń na szyjce flaszki wódki. Odkręciła ją i wypiła połowę jej zawartości. Obaj nekromanci obserwowali ją z przerażeniem. -Pani, co się stało?- Vasili w końcu zdobył się na odwagę coś powiedzieć. -Ten huj, Kurak mnie wkurwił- kobieta oznajmiła wściekle- Nie dość, że raczył mnie obrazić to uciekając wpakował mnie na przeszkody. -To znaczy?- Kejn spytał z lekkim uśmiechem rozbawienie. -Dwa razy wpadła na jakichś, cholernych strażników, kilka razy na pojebane stoły z bibelotami i spadłam ze schodów- Kejn i Vasili ledwo tłumią śmiech- Jeszcze bezczelnie chciał mi pomóc wstać, kiedy leżałam pod tymi obsranymi schodami- ten tekst spowodował, że dwaj nekromanci nie wytrzymali i wybuchli śmiechem, za co dostali po łbach- Mam nadzieję, że ma na tyle taktu, żeby tu nie przychodzić?- Nifrea spytała z nadzieją. -Szczerze w to wątpię- Kejn oznajmił z uśmiechem artykułując każdą literę swojej wypowiedzi. Po chwili do sali wszedł rzeczony młodzieniec i podszedł do baru. Zamówił butelkę wódki i wkręcił się w wir zabawy. Nifrea przeżyła zawał, kiedy spostrzegła, że Kurak wygląda rześko i jakby nic się nie stało. W pierwszej chwili chciała zrobić z butelki tulipana i go wykastrować na miejscu. Jednak opanowała się i postanowiła uchlać się w towarzystwie podstarzałego erotomana Kejna i kompletnej pierdoły, która została jej przydzielona jako sekretarz, Vasiliego. Wieczorem kiedy chwiejnym krokiem Kejn i Kurak wracali do swoich komnat spotkali na korytarzu Nifree i Vasilego. Młodzieniec w przypływie kultury ukłonił się jej. Za to dostał kopa w czoło i stracił przytomność.

Pojedynek

-Przesadziłeś, kanalio!- wampirzy nekromanta krzykną wściekle- Nie dość, że obrażasz mnie to jeszcze śmiesz obrażać Nifree! -Co boli Cię, że mówię prawdę?- Kurak wykrzywił usta w brzydki grymasie- Zoto, jesteś debilem. -Basta!- wampir wrzasną maniakalnie- Możemy to załatwić tylko w jeden sposób! Wyzywam Cię Kuraku z Ziemi! -Kiedy i gdzie?- młodzieniec uśmiechną się pewnie. -Jutro o świcie, na dziedzińcu- Zoto potrząsną blond włosami i ruszył w stronę wyjścia- Niech wygra ten, który ma racje!- wyszedł. -Cholera jasna!- skwitował sytuacje Kejn. Wieczorem Kurak siedzi w swojej komnacie i ostrzy hak u szczytu swojej gilotyny. Ma ponurą minę, jakby martwił się jutrzejszym pojedynkiem. Jednak mina ta świadczył o skupienu nad czynnością, której się oddawał. Naprawdę cieszył się na odrobinę akcji. Od przybycia na Ashtę tylko piję i prostuje myślenie co bardziej denerwujących szlachciców i dostojników. Pojedynek z drógim nekromantą będzie miłą odmianą. Z rozmyślań wybił go mistrz Kejn, który wszedł do pomieszczenia bez pukania. -Kurak czy Cię do reszty pojebało?!- mistrz warkną wściekle- Kazania moralizujące to jedno, ale pojedynek! Co Cię napadło?! -A może tak tradycyjne „cześć”- młodzieniec spytał nie przerywając czynności. -Nie zmieniaj tematu!- mistrz warczy dalej- Wiesz kim jest Zoto?! -Wieśniakiem?- młodzieniec spytał spokojnie nadal ostrząc hak. -Cholera! Ciebie chyba nic nie zmieni- mistrz usiadł obok Kuraka na łóżku i zapalił- Chcesz go zabić? To jeden z ostatnich wampirów, które jeszcze chcą walczyć. -Myślałem o tym –Kurak oznajmił dokładnie przyglądając się ostrzy po wewnętrznej stronie haka- Jeśli wygram to nie mam po co go zabijać, ale jak on wygra to wszystko będzie zależało od niego. -Jeśli wygrasz Zoto zostanie naszym silnym sojusznikiem- Kejn oznajmił z uśmiechem- Pomoże Ci w wypełnieniu przeznaczenia. -Ciągle się, mistrzu nie poddajesz?- Kurak z westchnieniem odłożył gilotynę- Dobrze! Jeśli tak chcesz to dopełnię proroctwo. Jeśli wygram, rzecz jasna. -Rzecz jasna- mistrz powtórzył z radosnym uśmiechem. Następnego dnia wampiry tłumnie zjawiły się na dziedzińcu. Wszyscy są ciekawi jaki przebieg będzie miała walka. Nifrea również się tam pojawiła, zajmując miejsce na wyściełanym jedwabiem krześle, które jej przyniesiono w towarzystwie Kejna i Vasilego. W końcu na dziedzińcu pojawili się wojownicy. Weszli przeciw ległymi wejściami i spotkali się na środku placu. Spojrzeli sobie w oczy i mocniej ścisnęli gilotyny. -Jakich zasad żądasz?- człowiek spytał z uśmiechem. -Tradycyjna walka na pięści i gilotyny- wampir oznajmił bez emocji- Żadnej magii, jasne? -Jasne- Kurak wypowiedziawszy się szybko uchylił się przed atakiem oponenta. Zoto oburącz uniósł gilotynę nad głową i poprowadził miażdżący atak, który nie dosięgną celu. Wnet Kurak zaczął dźgać wampira tępym końcem gilotyny wykrzykując ulubioną wiązankę przekleństw. Okuty kostur boleśnie uderzał wampira, jednak Zoto zrobił elegancki unik przed kolejnym uderzeniem i poprowadził boczne cięcie hakiem. Kurak natychmiast sparował uderzenie zakleszczając gilotyny. Nadszedł czas na krótką przepychankę, aż w końcu człowiek zrobił nagły zwrot swoją laską, co spowodowało, że obie gilotyny wyśliznęły im się z rąk i poleciały kilka metrów w bok. W tedy Kurak zaczął zalewać Zoto uderzeniami. Zaskoczony wampir nawet nie zareagował kiedy człowiek schwycił jego głowę w ręce i uderzył nią w swoje ugięte kolano. Wampir zatoczył się do tyłu, Złapał równowagę i podbiegł do Kuraka. Objął go i ścisną jego klatkę piersiową, powietrze uszło z człowieka. Następnie Zoto chciał kopnąć go w genitalia. Jednak Kurak wykorzystał okazję i powtórzył manewr ponęta ze zdwojoną siłą. Wampir stracił oddech i zluzował swój uścisk. Człowiek uśmiechną się i swoim prawym kolanem zaczął uderzać lewy bok wampira. Gdy mu się znudziło złapał Zoto za ramiona i walną go z głowy w czoło. Wampir znowu zatoczył się w tył i dostał z buta z brzuch. Gdy zgiął się z bólu Kurak znalazł się po jego prawicy, uniósł ręce w górę i splótł palce. Mocarne uderzenie spadło na plecy Zoto. Wampir padł na ziemie i zastygł. Kurak oparł ręce na kolanach i zaczął głośną dyszeć. W końcu wyprostował się i podszedł do gilotyn. Podniósł je, a następnie rzucił jedną w stronę Zoto. Wampir uniósł głowę i przez chwilę patrzył jak człowiek odchodzi. -Czemu mnie nie zabijesz?!- w końcu krzykną za nim- Przecież wygrałeś! Twoje na wierzchu! -Zabicie Ciebie było by dyshonorem dla Ciebie i mnie- Kurak spojrzał przez ramię na pół leżącego wampira- Nie przybyłem tu aby zabijać wielkich, wampirzych nekromantów. Przybyłem tu pokazać Wam jak walczy prawdziwy nekromanta- wypowiedziawszy te słowa opuścił dziedziniec.

Awantura na salonach

Następnego dnia Kurak i mistrz Kejn znowu upijali się na rauszu. Ten zaś został zorganizowany przez najwyższego generała w tym królestwie, a jego gościem specjalnym jest młody nekromanta z Ziemi. Co ciekawe nawet kąśliwe uwagi Kuraka na temat słabości straży zamkowej nie obraziłu organizatora. Wręcz przeciwnie, generał słuchał z uwagą skarg młodzieńca i skrzętnie zapisywał je w notesie. W trakcie tej rozmowy przybyła, elegancko spóźniona Nifrea z Vasilim. Z ciekawością przysłuchiwała się wywodom człowieka. Słowa nekromanty niosły w sobie wiele prawdy, przyznała przed sobą, ale nie bez goryczy. Zaczęła się głęboko zastanawiać, czy naprawdę wampiry tak ostentacyjnie olewają ciepłym moczem honor. Jednak z rozmyślań wybiło jedno zdanie wypowiedziane przez Kuraka. Wypowiedziane do niej. -o! Mistrzyni zgrzytania pochwy przybyła, witam- nekromanta elegancko się ukłonił. -Słyszę, że plebs nadal w dobrej kondycji- Nifrea uśmiechnęła się wrednie. Teraz jest przygotowana do wymiany uprzejmości. -Na pewno lepiej od Ciebie, kretynko. Ja się nie spóźniam- młodzieniec zawtórował uśmiech kobiety. -TO eleganckie spóźnienie, ciulu! Ja przynajmniej wiem jak zachować się na salonach- dziewczyna zrobiła wyzywającą pozę. -Jeśli do zachowania się na salonach wystarczy ćwierć, połowy mózgu to chyba masz racje- Kurak wykrzywił swe usta jeszcze wredniej. -A ty chociaż wiesz ile to jest, skurwysyni?- Nifrea spytała sprytnie, a człowiek podszedł do niej lekceważąco. -Wiesz, jesteś skończoną pozerską idiotką i maniakalną wariatką- Kurak oznajmił jej w twarz, wyminą i klepną w tyłek. W tym momencie Nifrea straciła panowanie nad sobą. Chwyciła pierwszą rzecz, jaka wpadła jej w ręce i cisnęła nią w Kuraka. Niestety traf chciał, że to nóż do mięsa, który

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych