Wróć do katalogu

Ostatni szept...

O tym co się dzieję, kiedy za długo zwlekamy z miłością do kogoś...

Mrs White, opublikowano , 10 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Ostatni suchy liść upadł na osuszoną słońcem ziemie. Odgłos jego upadku zbudził ją ze snu. Otworzyła swoje zmęczone oczy, które pojmując, co właśnie się stało napełniły się łzami. Jeszcze żyła, oddychała… Walczyła resztkami swoich sił o możliwość istnienia. Była sama. Miejsce jakie wybrała na swoje schronienie dzisiaj odbierało jej wszystko czym była. Niegdyś, kiedy jeszcze rześka woda pobliskiego strumyka poiła jej korzenie była najpiękniejszym z drzew jakie kiedykolwiek wyrosły na ziemi. Wszystko w niej przykuwało uwagę. Zgrabne gałęzie pokryte liśćmi o kolorze najczystszej zieleni połyskiwały w słońcu, a jasne kwiaty raz do roku ozdabiały ją, nadając jeszcze więcej uroku. To ona sama zamknęła dostęp dla strumienia. Zdecydowała już zawsze być tylko dla siebie. Nie przypuszczała jednak jak wiele potrzeba jej do życia. Ale było już za późno… „Dzisiaj jest ostatni dzień mojego życia…” wyszeptała sama do siebie zacieśniając gałęzie… Nie wiedziała jak dużo czasu minęło od kiedy ostatni raz widziała polane po drugiej stronie wzgórza. Już nie mogła wznieść się wysoko by przywitać kwiaty i krzewy, które mruczały słodkie „Dzień dobry” na jej widok. Każdy kogo znała zapomniał o niej jak tylko odmówiła sobie woli do życia. Wysokie trawy zasłoniły polane i odwróciły się od niej. Żaden ptak nie zawitał do niej ani razu… „Sama tego chciałaś!” Krzyczeli, kiedy jej płacz niósł się echem przez dolinę. Nikt nie umiał zrozumieć dlaczego wyrzekła się swojego strumyka, dlaczego nie pozwoliła mu dawać jej życie. Nikt nie znał prawdy o nich… I wiedziała, że nikt nigdy nie pozna. Każdej nocy zamykała mocno oczy bojąc się bardziej ciemności na zewnątrz niż wewnątrz niej. Tą w niej znała dobrze, wiedziała gdzie jest ciemniejsza, w jakich miejscach mieni się odcieniem szarości… Noc w dolinie napawała ją niepokojem. Odgłosy życia ucichały, zasypiały i śniły o kolorowych motylach, których skrzydła mieniły się w słońcu tysiącem kolorów. Jej sny nie dawały jej odpoczynku. Wypełniały ją lękiem, zabierały zieleń liściom, osuszały jej kwiaty… Mimo to, ukochała sobie właśnie ją. Tylko wtedy mogła być sobą. Tylko wtedy nikt nie patrzył na nią jak na zdrajcę, nikt nie wyśmiewał jej rozpaczy, nie obwiniał za wszystko. Na początku nuciła jeszcze nocą znajomą melodię, którą ułożyła wraz ze strumieniem, kiedy się poznali. Dzisiaj, już jej nie pamięta… Była gotowa. Czuła, że jej koniec jest bliski, że niedługo będzie już wolna. Dotrze do Gwiazd i będzie mogła patrzeć na świat z oddali. Wierzyła, że z takiej odległości wszystko na powrót będzie wyglądało przyjaźnie. Może nawet, na jej Gwieździe spotka Jego…? Cichy szelest poruszył gałęziami zwracając jej uwagę. „Ktoś tu jest?” szepnęła przerażona. Czy tak brzmi koniec – myślała po cichu… Nastała cisza, a ona odetchnęła z ulgą. Jednak coś było nie tak. Resztkami swoich zmęczonych życiem zmysłów odczuwała dziwne drżenie ziemi, jakby chciała jej powiedzieć, żeby już sobie poszła. I znowu ten szelest…

Był tu nowy… Nie znał jeszcze nikogo, a ona wydała mu się znajoma. Usiadł przy niej pewny, że już nie żyje i patrzył ze zdziwieniem. „Jak ktoś mógł Ci to zrobić?” zapytał najsłodszym szeptem jaki kiedykolwiek słyszała. Otworzyła swoje oczy i przyjrzała mu się uważnie zanim zniknął wystraszony za wzgórzem. Wiatr… Wrócił jednak szybciej niż myślała… Ci zawsze wracają, ciekawi tego czym się stała. Bawią się w jej gałęziach, ranią je i szydzą z jej słabości. Nie był pierwszym, którego zwabiła swoją bezsilnością, ale on… Wydawał się być inny. Podszedł ostrożnie i owinął ją delikatnie swoimi ramionami. Zanim zdołała pomyśleć znał już jej historię. Nie pamiętała kiedy ostatnio ktoś ją wysłuchał, kiedy pozwolił jej mówić. Okazał się uciekinierem, zupełnie jak ona. Zrozumiał wszystko to, czego pojąc nie mogły kwiaty. Zaakceptował rzeczy niezrozumiałe dla krzewów. Nie zważał na wszystkie ciekawskie spojrzenia jakie im rzucali. Byli tylko oni dwoje. Drzewo i Wiatr… Usnęła w jego ramionach. Marzyła, by umrzeć właśnie dzisiaj, kiedy odrobina szczęścia zawitała do jej życia… Mogłaby to zrobić z uśmiechem, potrzebowała tylko jego. Nie dał jej umrzeć i obiecał, że nigdy na to nie pozwoli. Nie wierzyła, ale uśmiechnęła się do niego wdzięczna za odrobinę uczucia, odrobinę troski… Obudziła się jednak jak tylko słońce wstało i rozprostowała gałęzie przeciągając się ospale. Zastygła w bezruchu kiedy zorientowała się, że jej pragnienie ustało, a Wiatr wciąż spoczywał u jej boku. Sprowadził dla niej nowy strumień, zasiał wokół niej kwiaty, te które najbardziej kochała. Róże, tulipany i fiołki… Wiedziała, że nie jest dla niej odpowiednim kompanem. Wiatr zawsze ranił drzewa kiedy tracił kontrolę nad sobą i mógł zranić i ją… „Nigdy tego nie zrobię…”

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych