Ostatnia przemowa
... a to dopiero początek
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Kaplica wypełniona po brzegi. Na katafalku stała urna, a w ramce na sztaludze jej zdjęcie. Mógł zlecić to mistrzowi ceremonii który prowadził pogrzeb, ale chciał przemówić sam, nie mógł tego zostawić innym, był jej to winien. Umiał mówić, często wygłaszał mowy, ale teraz czuł, że będzie mu ciężko bo była to ta ostatnia rozmowa z jego żoną. Postanowił, że nie będzie walczył ze łzami -To pogrzeb - pomyślał, a na pogrzebie pogrążeni w smutku płaczą
- Joasiu - zaczął i już od początku głos mu się załamał. - Pewno się rozkleję - rzekł do zebranych. - Joasiu - powtórzył. - Chciałem powiedzieć Asiu, ale nie chciałaś abym tak do ciebie mówił, Asia to zbyt infantylne - mówiłaś. - Pamiętasz kiedy spotkaliśmy się pierwszy raz? Podeszłaś do mnie, a ja zobaczyłem w tobie kogoś z kim chciałem dzielić życie na zawsze. Nie zdążyłaś się nawet odezwać, nie powiedziałaś ani słowa, a ja już wiedziałem, że to ty. - Mówiąc to co chwila wycierał oczy. - Później powiedziałaś mi, że ty również zauważyłaś we mnie tego jedynego. Pamiętasz jaki byłem szczęśliwy? Czy ktoś z was tutaj obecnych wierzy w miłość od pierwszego wejrzenia? - Zapytał zwracając się do żałobników. -Łza spłynęła mu po policzku i zatrzymała się na kąciku ust. - Może wy nie, ale my z Joasią tak. Połączyło nas pierwsze wejrzenie. Po kilku dniach naszej burzliwej znajomości oświadczyłem się. Tak, nie latach, nie miesiącach, nawet nie tygodnia ale dniach, a ty bez zastanowienia powiedziałaś TAK i wtedy się zaczęło. - Ponownie głos mu się załamał, przełknął ślinę. - Byliśmy najszczęśliwszymi ludźmi na świecie. Później był ślub - uśmiechnął się przez łzy. - Nie będę o tym mówił bo zajęłoby to zbyt dużo czasu, a kaplica jest zarezerwowana jest dla innych, którzy czekają na swoje formalne przejście na drugą stronę, zatem nie utrudniajmy im tego. - Kiedy zaszłaś w ciążę a później urodziłaś Adama juniora. Powiedziałaś wtedy, że to najcudowniejsze imię i nie chciałaś zaakceptować innego dla pierworodnego. Było mi strasznie miło, że ja Adam będę miał syna Adama. Puste co? - znowu uśmiechnął się. - Został mi po tobie…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil efterlyst
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…