Pamięć wsteczna r.15
podwójna zasadzka
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
r. 15 Pamięć wsteczna
Na lotnisku czekał na Leę Bartek. Wsiadła do auta i natychmiast odjechali. Wrocław przywitał ją chłodem i deszczem. Nie była zbyt rozmowna tego dnia. Chciała szybko znaleźć się w wynajętym mieszkaniu i odpocząć. Bartek miał dla niej inne instrukcje. - Nie zatrzymasz się we Wrocławiu. Jedziesz bezpośrednio na spotkanie. Już na ciebie czekają. - To wcale nie pocieszające. - A kto powiedział, że mają zaspokajać nasze potrzeby, żeby nas zadowolić? - Dobra. Nie nic już nie mów. Gdzie to spotkanie? - W Twardogórze. - Jak zwykle, nie byliby to oni, gdyby nic nie zmienili. Miałam ochotę pobuszować po Wrocławiu. Chciałam spotkać się z koleżanką, której dawno nie widziałam, ale trudno. - Chcieć to będziesz później. - Czy będzie to później? - Nie wiem. - Nikt nie wie. - Dojeżdżamy. Lea miała mieszane uczucia. Najpierw wysyłają ją na koniec świata, a kiedy już się z tym pogodziła ściągają ją w trybie natychmiastowym. Nie była zadowolona. Złość mieszała się z gniewem. Starała się uspokoić, ale marnie jej to wychodziło. - To ten blok – numer czterdzieści siedem. Mieszkanie na parterze po prawej stronie. Tam będziesz przez parę godzin. Później dalsze instrukcje. Na razie odjeżdżam. Muszę coś załatwić. Uważaj na siebie Lea. Zapukała do drzwi. - Zemsta nietoperza. - Gacek, czy nocek? - Wchodź. Czekamy. - Nie jestem głupia. Po co mnie ściągnęliście?. - Jesteś. Musimy wrócić do przeszłości. To pierwszy punkt. - Jakiej przeszłości? - Twojej. Do tego czasu kiedy zostałaś uprowadzona. - Po co? - Może lepiej poznamy mechanizm ich działania i będzie nam łatwiej z nimi walczyć. Sama wiesz, że najtrudniej jest walczyć z cieniami. - Wiem, że ustawiają się za plecami najczęściej ludzi złych, żądnych czegoś za wszelką cenę. Łatwiej wtedy nimi manipulować. Można obiecać wszystko i niczego nie dotrzymać. Za to nie jest się odpowiedzialnym. Można również doprowadzić do samobójstwa, zabójstwa. Istotne jest tylko dla nich to, czego oni chcą. Kto staje im ma drodze ten ginie. Cienie nie są zniszczalne. - Ale tak naprawdę nie wiemy kiedy i jak to się dzieje. Może jest w twojej przeszłości element, który pomijamy, albo go nie znamy. Kiedyś byłaś dla nich celem. Możesz co prawda nie zgodzić się, ale to może oznaczać, że coś przeoczymy i nie posuniemy się do przodu, albo opóźnimy poznanie zjawiska. Wiemy, że to dla ciebie jest trudne, i że może będzie później jeszcze trudniej, a może i tobie po retrospekcji będzie lżej. Na razie nie widzimy innej możliwości. Wybór należy do ciebie. - Zawsze mówi się, że jest wybór, ale tak naprawdę go nie ma. Twój wywód zawiera motywację, której nie sposób odrzucić. Jak mnie zabezpieczycie? - Tak jak zawsze. Nie wyjdziesz z ciała. Umieścimy ciebie w czasotunelu i podłączymy do pastratora. Wprowadzimy dwie daty skrajne, które określą czas jaki chcemy przejrzeć. Przy tunelu będę ja i Anna. Oboje będziemy odczytywać twoją przeszłość i zarejestrujemy ją na dysku. Kiedy będzie nawet minimalne zagrożenie dla ciebie pastrator wyłączy się automatycznie i wyjedziesz z tunelu. - Kiedy zaczynamy? - Dzisiaj. Przewieziemy ciebie do laboratorium za miastem. - Gdzie? - Parę kilometrów za Twardogórą. - Wszystko przygotowaliście. Wiedzieliście, że się zgodzę. - Nie będę kłamać, że nie braliśmy pod uwagę odmowy. - Dacie mi trochę czasu na takie prozaiczne odświeżenie się. - Tak. Zaczekamy aż trochę odpoczniesz. - Dziękuję łaskawcom. Wyjęła z torby ręcznik, kosmetyki, szlafrok i poszła pod prysznic. - Przez cały czas milczałaś Anno. - Nie wiem , czy to dobry pomysł. A jeśli nie wróci po retrospekcji do równowagi. Maszyny czasami zawodzą. - Nie ta. - Skąd masz taką pewność? - Jest wyposażona we wszelkie czujniki, które szybko reagują na negatywne wibracje. - Ty ciągle o maszynie. Mówię o człowieku. Co było z eksperymentem „Grawitacja”? Ile osób przeżyło, a ci co przeżyli już nigdy nie wrócili do normalności. - To nie jest eksperyment. - O co się spieracie? O to czy przeżyję? Ktoś dzwoni? - Zamówiliśmy obiady. Pewnie przyszły. - Ostrożnie. Anna i Konrad do tyłu. Może to nie nasz obiad. Nikogo nie widzę. Anna dyskretnie wyjrzała przez okno. - Nie widzę żadnego samochodu dostawczego – szepnęła Anna. - Czy mamy stąd inne wyjście? - Jedynie przez balkon. - Gdzie stoi wasz samochód?
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil mesue
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…