Pamiętnik mordercy
...stara się z całych sił, musi pozbyć się ciała. Na chwilę odrywa się od pracy, podnosi i patrzy na wnętrze wanny. - Jezu Chryste...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
UWAGA! OPOWIADANIE JEST WYMYŚLONE PRZEZE MNIE I NIE CHCĘ ŻEBY KTOŚ JE KOPIOWAŁ! New Milton, zima, rok 1970.
Między budynkami wieje porywisty wiatr, niosąc ze sobą zapowiedzi strasznych wydarzeń. Dzień ma się już ku końxowi i słońce chowa się daleko, jakby chcąc schronić się przed nocą. Chmury posuwają się szybko i co jakiś czas pojawia się za nimi sierpowaty księżyc. Gdzieś, pośród dźwięku klaksonów samochodowych i szumu wiatru, ujada pies. Tak żałośnie, jakby skarżył się na swojego pana. Liście na drzewach tańczą w rytm wiatru. Przystraja je lekki, biały puch. Rotweiler ze smutkiem spogląda na swojego pana - ten chyba nic nie zauważa. Pogoda odzwierciedla jego nastrój. Idzie tylko w jednym celu, to powtarza sobie w myśki. Głowę szczelniej ukrywa pod kapturem i szalikiem. Nikt nie może go teraz zobaczyć. Nikt nie może go poznać. Wiatr dmucha mu w twarz. ,, Przeklęta pogoda". Kolejny plusk wody pod jego nogami. Przyspiesza kroku, mimo że pies nie może za nim nadążyć. To jeszcze szczeniak. Mężczyzna mija bar i studio tańca nowoczesnego. Ktoś mu się przygląda. Dlaczego? Zaraz... Skąd on zna tą twarz? Czy to nie Johny? Tak, chyba tak. Poznał go? - Cholera - mruczy pod nosem. Mija zakręt i dochodzi do końca ulicy. Mocno trzyma smycz i ciągnie za sobą psa. Nad nim majaczy ukryty w smugach deszczu wieżowiec. Tak, to nareszcie tutaj. Ciągle trzyma przy piersi reklamówkę. Kurczowo zaciska na niej ręce. ,, Nie może wypaść, nie może się potłuc". Ulica wydaje się wyjątkowo jasna, jak na środek nocy. Kilka latarni rzucają na chodnik snop żółtego światła. Ten błysk odbija się w jego oczach. Smutnych, a zarazem przepełnionych ulgą. Nie dokońca. Nie dokonał jeszcze najważniejszego.
Zatrzymuje się przy wejściu do mieszkania, na dwudziestym pierwszym piętrze. Pochyla się i głaszcze psa po łbie. - Zostań. Ten słucha i siada przed drzwiami. Po cichym brzęku kluczy, mężczyzna otwiera mosiężne drzwi. Na klamce wyrzeźbione są twarze jakiś bestii. Drewniane mordy wzniesione są w górę, na ich twarzach wyryty jest dziwny grymas. Zdają się obserwować każdy jego ruch. Ogarnia go podniecenie, jak zawsze gdy ma dokonać czegoś takiego. Pcha drzwi, są dobrze naoliwione. Po cichu się otwierają. Mężczyzna wchodzi do środka.
Ciemność. Marija chyba jeszcze śpi. Podniecenie ustępuje miejsca rezygnacji. Będzie łatwiej, niż przypuszczał. Z pokoju obok słyszy cichy, spokojny oddech. ,, Śpij, śpij...". Niedługo zaśniesz na zawsze. Powoli i ostrożnie zamyka drzwi. Idze na drugi koniec pokoju. Ostrożnie, żeby nie potknąć się o jakiś przedmiot. Jego przyspieszony oddech dobrze słychać w zgęstaniałej ciszy pokoju. Serce bije coraz szybciej. W powietrzu unosi się zapach jakiegoś kadzidła, albo świeczki zapachowej. Delikatna, przyjemna woń coraz bardziej go drażni. Odsuwa zasłony w oknie. Ładny widok, na czystym niebie świecą gwiazdy. Pomiędzy budynkami zawisł sierpowaty księżyc. Pokój trochę się rozjaśnia. Mężczyzna rozgląda się dookoła. Znajduje się w ładnie urządzonym salonie. Nowoczesne meble, duży telewizor. Na biurku stoi maszyna do pisania. Zza drzwi rozlega się warczenie. To pies, niecierpliwi się. ,, Niech to szlag". Po chwili jednak milknie. Mężczyzna wyciąga zawiniętą w reklamówkę butelkę, oklejoną czarną taśmą i kładzie ją na stole. Reklamówkę chowa do kieszeni. Jest niezwykle zimno, nawet jak na środek nocy. On nie odczuwa zmęczenie. Wie, że zaraz wszystko się skończy. Ważne, że już mu zapłacili. Zrobi, co ma zrobić, zwieje i będzie mieć święty spokój. Zapala papierosa. Nie zaciąga się nawet dobrze, a już jest spokojniejszy. Otwiera drzwi do jej pokoju. Tutaj jest jaśniej. Kilka wolnych, głębokich oddechów. Tylko spokojnie. Podchodzi do łóżka. Czerwone kwiaty naszyte na pościel są jak żywe. Serce bije mu coraz szybciej. Przykłada rękę do ust dziewczyny. Jej wargi są delikatne jak płatki róży. To młoda dziewczyna. Zapala lampkę nocną. Pokój rozjaśnia się pod wątłym, żółtym światłem. Dziewczyna w tym momencie budzi się. Jej krzyk, tak przeraźliwy i przestraszony tłumi mocna ręka mężczyzny. Oczy są szeroko otwarte. Zielone oczy, źrenica rozszerza się, gdy patrzy na jego twarz. Najpierw jest zaspana i zaskoczona, ale prawie od razu rozumie co się dzieje. Jej lśniące, rude włosy odchylone są na bok. Piegi na jej twarzy idealnie do nich pasują. Wydawałoby się, ze ta chwila trwa wiecznie. Patrzy jej w oczy, jednocześnie przytrzymując ją i dociskąjąc rękę do jej ust. Mężczyzna pochyla się niżej nad nią i patrzy w jej bladą ze strachu twarz. Marija odwzajemnia mu się spojrzeniem pełnym bezbrzeżnego przerażenie. Rozumie, o co jej chodzi, rozumie, bo nie raz już to widział. ,, Kim jesteś? Co chcesz zrobić? Nie znam cię, błagam, dlaczego?". - Nie bój się kochanie. Zaraz będzie po wszystkim. Jego głos jest dziwnie stanowczy i pewny siebie. Wkłada jej do ust szmatę. Zza kurtki wyciąga nóż, prawdę powiedziawszy to zwykły scyzoryk i bez chwili wachania przykłada jej go do gardła. Dziewczyna czuje przy krtani zimne ostrze. Piszczy ze strachu, próbuje coś krzyknąć, coś powiedzieć. Nie może się ruszyć. Mężczyzna mocno przyciska ją do łóżka. - Po prostu nie chcę, żeby cię bolało. Załatwimy to szybko. Przyciska ostrze mocniej do jej delikatnej skóry. Wbija je w nią, na
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Miyoki
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…