Pan Przeznaczenie
Czyż nie zdaża się czasem, że mamy wrażenie, iż czas i ważne sprawy przeciekają nam przez palce?
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
PAN PRZEZNACZENIE
Widywali się zawsze tylko w jednym tramwaju. Siadali daleko od siebie, jakby trochę na przekór powtarzanym w myślach zaklęciom, a na więcej nie było ich stać. Przypatrywali się sobie ukradkiem i tylko czasem ich oczy spotykały się w locie na ułamek szczęśliwej sekundy. Ich wspólna podróż tramwajem trwała zaledwie kilka przystanków, kilka przedziwnych minut, a przewrotny los ich kusił ku sobie, mamił i choć coś oczom kazało się szukać nawzajem – nie uczynili nic. Nawet kilka prawie bezwiednych uśmiechów nie dodało im odwagi, tak jakby potrzebny był pretekst do tego by się zakochać koło południa w tym krakowskim tramwaju... Każde z nich bało się kolejnego rozczarowania, jeszcze jednej pomyłki, następnego niewłaściwego wyboru. Staczali za każdym razem wewnętrzne potyczki z własną słabością do siebie, układając w myślach pierwszą rozmowę, za każdym razem inaczej. Trwali jednak w milczeniu, ciesząc się z tego co mają, jakby nie chcieli tego dotknąć, lub też naruszyć, bo wydawało im się to tak delikatne, że mydlana bańka stała się przy tym zrobiona z jak najlepszej stali. Nosili bowiem w sobie płonne nasiona, które były strachem po poprzednich doświadczeniach, tak jakby nie było możliwym to, że można się zakochać w tym krakowskim tramwaju.... Oto więc dziewczyna, siedząca przy oknie. Przyjechała tutaj z małego miasteczka. Tam, znają ją wszyscy, jej rodzice należą do najbardziej szanowanych w mieście. Ona, jedynaczka nie jest wcale zarozumiała ani rozpieszczona. Nauczono ją szacunku nie tylko wobec innych ludzi, ale także dla siebie, dlatego też, nawet jeśli ktoś chce usilnie na nią czekać tam gdzie mieszka, przepada w tej historii jak nie wysłany kupon loteryjny. Ale jest także chłopak. On przyjechał także z małej, wiejskiej miejscowości. Żaden to wstyd mieszkać na wsi, ale wstyd wracać do takiego domu. Głowę ma wypakowaną ideałami, obrazami, które ubiera w barwy i usiłuje sprzedać latem wędrując od jednej nadmorskiej miejscowości do drugiej. I czeka cierpliwie, aż nadarzy się okazja by wyrwać się z łóżka pewnej dojrzałej i zamożnej pani, która upatrzyła go sobie i za wszelką cenę chce go zatrzymać przy sobie jak najdłużej, obsypując go podarunkami i pieniędzmi, które odkłada na przyszłość, która tak często jeździ wraz z nim w tym krakowskim tramwaju... Wreszcie któregoś dnia, Pan Przeznaczenie, któremu znużyło się już patrzeć na tą przesadną w jego mniemaniu nieśmiałość, spróbował ich delikatnie trącić ku sobie. Gdy tramwaj zatrzymał się przy jej przystanku i dziewczyna szła do wyjścia, staruszka, która wchodziła po schodach do środka potknęła się i upadła boleśnie, a kilku przedwcześnie wyłysiałych wyrostków zarechotało szyderczo. Chłopak i dziewczyna razem pomogli kobiecie się podnieść. Spojrzeli przy tym na siebie, a tak blisko jeszcze nigdy nie byli. Widząc jednak, że staruszce nic nie jest, dziewczyna wyskoczyła z tramwaju, a chłopakowi zdało się jakby, że kobieta, której pomogli cicho powiedziała do niego „idź za nią”, ale drzwi się zatrzasnęły i trzeba było czekać do następnego razu. A tego dnia miało, mogło choć nie musiało, wszystko potoczyć się inaczej. Gdy dziewczyna wysiadła na tym przystanku co zawsze, chłopak wyszedł za nią, choć to nie był jego przystanek. I kiedy już opuścili tramwaj, niespodziewanie, jakiś kilkunastolatek wyrwał dziewczynie portfel, który trzymała w ręce i przepchnąwszy się między ludźmi stojącymi na przystanku, puścił się biegiem przed siebie. Chłopak natychmiast ruszył za złodziejem. Wkrótce, po szaleńczym biegu, zbliżyli się do załomu ulicy. Chłopak z trudem nadążał za uciekającym i bał się, że za rogiem straci go z oczu. I wtedy stało się coś nieoczekiwanego.
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil jacek.barczynski
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…