Pani Snów
O poszukiwaniu miłości i o powrotach uczuć.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
PANI SNÓW
Książe Arsan był niezwykle wrażliwym, sentymentalnym, melancholijnym i uczuciowym księciem. Całe swoje życie poświęcił na poszukiwaniu miłości ostatecznej. W swojej dalekiej już młodości, ale tak naprawdę to wcale nie tak dawno, spotkał pewną piękną księżniczkę, w której się bezgranicznie zakochał. Przeżyli wspólnie piękną miłość, lecz jak to zazwyczaj bywa, ich drogi się rozeszły. On poszedł więc własną drogą życia, a ona wybrała swoją, nieznaną i pokrętną. I przez wiele lat ich ścieżki nie miały się spotkać, ani skrzyżować. Aż kiedyś, po latach, kiedy ich losy były już zagmatwane i skomplikowanie ułożone, kiedy poznali wszystkie wyrwy na swoich drogach, którymi każde z nich zmierzało osobno, wszystkie zakręty, często niebezpieczne, spotkali się ponownie. Nie na jawie jeszcze, ale w swoich marzeniach sennych przywołanych ich obopólną tęsknotą. I wiedzieli, że tym razem będzie o wiele trudniej, już nic nie było takie samo, jak w przeszłości. Nie byli już wolni i wiele spraw nie zależało już wyłącznie od nich samych. Dwadzieścia lat ich osobnego życia zaznaczyło się w ich ciałach i duszach. Zastanowił się nad tym bliżej, sięgając wstecz do swojej pamięci próbując wyjaśnić sobie to wszystko, co się teraz dzieje. Dlaczego ją na nowo spotkał. I dlaczego ją w ogóle szukał. Czy jego królestwo, jakim rządził nie dawało mu tyle radości ile oczekiwał? Kto rządzi tym wszystkim na Ziemi i sprawia, że w nas nigdy nie umiera to, co dobre? Czy to, co stałe i rzeczywiste nie jest aż tak ważne? Czy istnieją dookoła silniejsze wartości, które decydują o tym, jaką drogą kroczymy? I czy w ogóle to, że ją odnalazł było jego wolą? Dostrzegał, bowiem w tym wszystkim coś jeszcze. Dostrzegał tajemnicę czegoś nienamacalnego, z czym ludzie stykają się od wieków. Coś, co dba o nich i nakazuje im jak postępować. Ale przecież siły, których ludzie nie potrafią nazwać nie wtrącają się nigdy do spraw tak błahych dla nich jak ludzkie uczucia? A może nie? Może ludzkie uczucia mają jakąś wartość? On sam już w pewnym okresie swego życia zatracił w sobie uczucia miłości. Władza w królestwie, w jakim rządził pochłonęła go zupełnie i szukał w dbaniu o swoich poddanych spełnienia własnego siebie. I gdyby nie te sny, w jakich pojawiała się ona. Zawsze odpędzał je gdzieś daleko od siebie. Nie chciał, aby zniewoliły go zupełnie. Miał przecież przy boku swoją królową i jej powinien poświęcić więcej czasu. I czynił to, ale zawsze bardziej z przymusu, obowiązku i poczucia odpowiedzialności za swój lud. I nic nie miało się już bardziej namiętnego wydarzyć. Wydawało mu się, że jego życie dostąpiło już ostatecznego rozkwitu. I gdyby nie te noce, podczas których spotkał ją w swoim łożu. Jak przychodziła do niego osłonięta przezroczystą woalką i siadała mu na kolanach i obdarzyła go pocałunkami. Był z nią przez chwilę w marzeniach sennych tak do samego końca. I w tym śnie było jeszcze coś. Był jeszcze ktoś. To Pani Snu, która strzeże ludzkich doznań i oczyszcza ich myśli. Ukazała mu się w oddali i wskazała mu drogę. Wydało mu się, że to ona jest przyczyną tego, co na nowo w nim odżyło. Pokazała mu miejsce, w które ma się udać. Nieznane królestwo za wysokimi górami o którym jeszcze nic nie wiedział. Pani snu wybrała właśnie jego i nie wiedział czym sobie na to zasłużył. Dlaczego nakazała mu ją odnaleźć? Czy po to by zaznał wreszcie spokój, czy też po to by rozpoczął nową wojnę. Pani Snu tylko dla ważnych powodów objawia się ludziom i wskazuje im drogę, jaką powinni pójść. Czasami, kiedy słuchał opowieści o niej wydawało mu się, że tą niematerialną duchową istotę, która nie wiadomo, czym tak naprawdę jest należałoby nazwać Panią Miłości. Był pewien tylko jednego. To był dla niego znak. Ale wiedział także doskonale, że jeżeli pójdzie tą drogą musi być gotowy na wszystko. Cokolwiek to wszystko oznaczało. Nad Panią Snu, bowiem dostrzegł pewien cień. Cień, którego była świadoma. Ale nie chciał się tym teraz martwić. Czymkolwiek był ten cień lub kimkolwiek mógł się z nim zmierzyć. Kiedy więc następnego ranka się obudził wybiegł na taras swego zamku i zawołał swoich najbardziej zaufanych i mężnych wojowników. Nakazał im by udali się do tej niezwykłej krainy i odnaleźli w skrytości księżniczkę, którą tak kiedyś kochał. I do której nadal coś czuł. Ale bronił się jeszcze przed tym by to odpowiednio nazwać. I kazał im by otoczyli ją swoją opieką do czasu, aż sam nie przybędzie do niej. Książe nie wiedział jak poradzić sobie z tym powrotem do młodzieńczej namiętności. Nie wiedział, jak na nowo połączyć się ze swoją piękną księżniczką, by znów dostąpili bezgranicznego szczęścia. Postanowił wtedy udać się w daleką podróż do mądrej czarodziejki, Pani Snów. Miał nadzieję, że ona pomoże mu znaleźć najwłaściwszą drogę. Ale nie wiedział gdzie i jak jej szukać. Pani Snów nie miała swojego stałego domu. Jej domem były bezkresne przestrzenie łąk i lasów, gdzie czasami widzieli ją przypadkowi jeźdźcy. Lecz nigdy się z nimi nie bratała. Tylko czasami, kiedy spali, zaglądała do ich myśli i snów, by dowiedzieć się tego, jacy naprawdę są ludzie. Dlatego książę nie był pewien czy Pani Snów zechce właśnie z nim porozmawiać i poświęcić mu swój czas i swoją uwagę. W myślach wciąż wysyłał ku niej swoje prośby i tęsknoty. Miał jednak nadzieje, że skoro sama pozwoliła im spotkać się w krainie snu, pozwoli im połączyć się także w realnym świecie. Opuścił więc którejś nocy swój zamek i wyruszył w daleką, samotną i niebezpieczną podróż, nie wiedząc czy kiedykolwiek z niej powróci. Zostawił swoją królową w smutku i niepewności, gdyż ona także wyczuwała, że między nimi dzieje się coś, na co ona nie ma wpływu. Poddała się jednak temu w milczeniu, mając nadzieję, że dobre duchy ziemi i nieba, pozwolą na to by jej książę, powrócił w jej ramiona. Mimo smutku, który przepełniał jej umysł, najbardziej zależało jej na szczęściu księcia. I dla tego była gotowa poświęcić całą siebie. Książę przez wiele tygodni samotnie przemierzał puszcze wsłuchując się w dźwięki dnia i nocy, szukając czegoś, o nie miało swojego miejsca na niebie ani nawet na Ziemi. Mądra i wiekowa już czarodziejka, odwiedziła go w końcu, kiedy spał na rozległej równinie pod gwiazdami. Weszła w jego sny i marzenia i ukazała mu się w swojej pięknej postaci. Popatrzyła w jego zasnute mgłą oczy i zapytała, – Co ciebie trapi książę, dlaczego odbywasz tak daleką podróż by odszukać to, czego nigdy może nie znajdziesz? On wtedy zapatrzony w jej nieziemską piękność, onieśmielony tym dziwnym spotkaniem, powiedział do niej – Szukam odpowiedzi na wiele pytań, Pani. Pytań, na które sam nie mogę znaleźć odpowiedzi. –Czy niepokoją ciebie uczucia, jakich doznajesz? –Tak Pani, smucą, gnębią i zakłócają mój spokój. A miłość pośród nich jest dla mnie najważniejsza. Nieprzerwanie jej szukałem, pożądałem i pragnąłem tej jedynej. Nawet, kiedy panowałem wspólnie z innymi księżniczkami, to ta jedyna była dla mnie najważniejsza. Znasz przecież, pani Jej imię. Odpowiesz na moje pytania, tak bym uzyskał ostateczną odpowiedź? - Nie ma, książę, ostatecznych odpowiedzi i ostatecznych prawd. Mów jednak! Skoro kochasz, to posiadasz głębokie i czyste wnętrze, posiadasz skarb, o którym inni nawet nie wiedzą, że istnieje. Dlatego przybyłam do Ciebie, aby wysłuchać twoich pytań i pomóc znaleźć na nie odpowiedź.. Ukłonił się wtedy nisko ciemności, dorzucił drewna do dogasającego ogniska i powiedział. – Pani, powiedz mi, dlaczego miłość boli? Dlaczego jest taka okrutna, bezwzględna i jednocześnie tak piękna, jak nic na świecie? Dlaczego żadna droga do niej nie jest prosta? – To, co jest piękne bywa skomplikowane. Nie może być proste i łatwe, bo wtedy nikt nie odczułby tego piękna, jakie jest mu dane osiągnąć. Nic na świecie nie jest proste. A miłość tym bardziej, książę. Droga do szczęścia i spełnienia, do doznań ostatecznych jest pełna cierni, ale one prowadzą do najpiękniejszej róży, jaką możesz zdobyć. A, że boli? Każdy cierń sprawia ból. I będzie bolało dopóki nie osiągniesz spełnienia. Wtedy dopiero odczujesz szczęście i radość, które ukoją twoje cierpienie. Oboje musicie szukać drogi do celu, drogi nie prostej, pełnej przeszkód i zakrętów. Rządzicie dwoma królestwami, które są dla was bliskie, ale zarazem obce. Kochacie wasze światy, ale zarazem są wam one wrogie. Oddalają was od siebie. Ale nie smuć się. Tylko od was zależy, czy…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil nexus1
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…