Wróć do katalogu

"Pensjonat cichych nałogów"

Kontramarka pisarka, o histerii dwojga ludzi, których ten sam księżyc budził.

DestrukcyjnaPanienka, opublikowano , 6 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Skrzypnęły drzwi, ktoś usiłował po cichu wejść do pensjonatu. Oderwała wzrok od laptopa by sprawdzić czy to On, czy jakaś kolejna zakochana para, która późnym wieczorem postanowiła wpaść tu na ‘małe co nie co’, albo zmęczony podróżą, choć niekoniecznie, elegancki mężczyzna w garniturze po ciemku szukający przygód. Siedziała skulona przed kominkiem obok recepcji z butelką koniaku i laptopem. Beznamiętnie obserwowała zachowanie czarnych niesfornych liter na bielutkich, jak śnieg wirtualnych kartkach papieru. Przez moment zapomniała, do czego służą, cofnęła czas o dwadzieścia lat, ku beztroskiej piaskownicy i zaczarowanym bajkom o pięknych królewnach, czytanych przez mamę, kiedy nie mogła zasnąć. Czy zmarnowała cudownie zapowiadające się życie małej dziewczynki? Słyszała, jak ktoś bardzo wolno kroczy w kierunku schodów, widać pragnął przejść niezauważony. Spojrzała w kierunku skąd dobiegał dźwięk stukania podeszew o podłogę, masywny cień odbijał się w świetle płonącego w kominku ognia. Ale to nie był cień człowieka, dla którego była gotowa kiedyś zrobić wszystko. Kiedyś, właśnie kiedyś. To było dawno, a zarazem wciąż nie mogła wyleczyć się z myśli, że jeśli nie ma go przy niej, to nie chce istnieć. Przecież minęły już ponad trzy lata odkąd pierwszy raz wyznali sobie miłość. Poziom fenyloetyloaminy i dopaminy powinien już się unormować. - Cześć Guliwer. – odezwała się niepewnie, acz głośno, do ciemnego mroku ogarniającego prawie cały parter placówki. Przerwała martwą, błogą ciszę, wygodną dla obojga. Ledwo powstrzymała dławiącą gorącą kulę miażdżącą gardło by nie mógł z niego wypłynąć, choćby najcichszy, nic nieznaczący dźwięk. Od wewnątrz zżerała ją zazdrość, panika i chęć rzucenia mu się na szyję. Mężczyzna zatrzymał się tuż przed pierwszym stopniem z trzydziestu dwóch prowadzących do pokoju – jaskini zapewniającej azyl dopóki ukochana nie wyjedzie. Tymczasem czuwała. Wiedział o tym, ale miał nadzieję, że uda mu się zniknąć, przemilczeć sprawę a jutro każde pójdzie swoją odrębną drogą. Zazwyczaj nic nie idzie po naszej myśli, tylko pod nią, rzadziej ponad, lecz idzie, to lepsze niż koniec drogi, albo ślepa uliczka. Powoli odwrócił się. - Czekasz na mnie? – zapytał drżącym, wciąż ciepłym, pachnącym wiosną głosem. Co jak co, ale głos miał cudowny. Kochała, gdy śpiewał niezdarnie brzdękając na gitarze. Mógł zostać muzykiem. Jednak wybrał inną drogę, łatwiejszą. Oboje nawet już nie pamiętali, jak zaczęła się ta romantyczna historia. Spotkali się, porozmawiali, zakwitli. Do tego ostro pili i zażywali różnorakie prochy. Bywali na kilkudniowym haju, bez przerwy pod wpływem alkoholu, nieraz przez dwa tygodnie nie wychodzili z łóżka kontemplując swoją miłość. Bratnie dusze poszukujące niesamowitych wrażeń. Pragnęli zachłysnąć się życiem, młodością, łapać czas gołymi…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych