Pewna Niedokończona Historia
Opowiadanie napisane zostało już dawno, ale dopiero teraz jestem w stanie podzielić sie nim z innymi. Opisuje Historię dość "dziwnej" miłość. Byćmoże znajdują się tam słowa, wyrwane z kontekstu i nie dla wszystkich zrozumiałe, za co bardzo wszystkich
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
PEWNA NIEDOKOŃCZONA Historia
Nie wiem gdzie powinna rozpocząć się ta opowieść. Być może, kiedy urodziłam się ja, a być może, gdy urodził się ON. Właśnie… ON; uroczy nie za wysoki brunet o zielonych oczach. Z pozoru zwykły chłopiec. Chłopiec z osiedla, jakich wiele. Jednak gdyby, przyjrzeć mu się z bliska; to raczej nieśmiały, odcięty od świata, jakby troszkę zagubiony, starający się ze wszystkich sił stać się tak jak inni, być jedną drobną cząsteczką, niewyróżniającą się spośród innych w tej szarej masie osiedlowej młodzieży. Jednak to nie o tym jest ta historia, nie o nim, nie o mnie, tylko o tym, co było, kiedy było coś takiego jak MY. Tu zaczyna się opowieść nie tyle, co nieszczęśliwej miłości, co miłości bez przeszłości ani przyszłości, lecz miłości cieszącej się z teraźniejszości, która wymykała nam się z rąk. Wszystko niby zaczęło się niewinnie, kolega, przyjaźń i wielka sympatia do człowieka, któremu wiedziałam, że powinnam zaufać. Ta historia swój początek miała już 8 maja 2003 roku, kiedy to zwijałam się z bólu na górze, otoczona ludźmi, których znałam, a którzy mimo to byli mi zupełnie obcy. Wtedy zaczęło zmieniać się wszystko… Szczęśliwie, nieszczęśliwa dojechałam do domu. A potem do końca wakacji sam na sam ze sobą i znajomościami z Internetu, w mrocznym w tych czasach pokoju, zamknięta w sobie biłam się z myślami o szczęśliwej miłości, ze swoimi fantazjami i uczuciami. I właśnie wtedy się zaczęło. 20 maja Następni znajomi. Kolejne nic nieznaczące osoby przewijające się przez moje życie. Pojawiały się i znikała nigdy więcej nie zamierzając się w nim pojawić. Kolejna rozmowa. Mężczyzna, może bardziej chłopiec. Dwadzieścia lat. Mówi coś o sobie ja o sobie, po czym stwierdza, że jest za stary, na co do końca swych dni się nie dowiedziałam. Pomyślałam: miło było, ale jeśli na wstępie stwierdza, że jest coś nie tak to ja nachalna nie będę. Odezwał się później. Już nie pamiętam kiedy dokładnie. I tak zaczęła się nawiązywać między nami nić porozumienia. Rozmawialiśmy o wszystkim; o miłości, o życiu i śmierci, było cudownie, aż do pewnego tak znaczącego momentu… Był już wrzesień rozmawialiśmy wprawdzie troszkę mniej, ale ja nadal każdą swą wolną chwilę spędzałam na rozmowach z nim. I wtedy właśnie wszystko się zmieniło, padły tak wiele znaczące dla mnie słowa…”Kocham Cię”. Zamilkłam jak nigdy przedtem, nie wiedziałam jak mam zareagować. Cieszyć się, ale z czego? Po tych dłużących się sekundach, bez żadnego zastanowienia odpowiedziałam: „tylko bez takich wyznań mi tu”. Gdybym tylko mogła to zmienić, cofnąć czas i móc wymazać te słowa z mojego życia, być może wszystko byłoby inaczej. Tłumaczenia, że kocha jak koleżankę nie na wiele się zdały. Potem jakoś już oswoiłam się z myślą, że jest ktoś, komu na mnie zależy. Zaczęły się wyznania miłości, urocze obrazki, aż w końcu opis jednego, potem drugiego pocałunku. Delikatne słowa faceta, który wydawał mi się zupełnie obcy. Słowa chłopaka, który na każdym kroku pytał czy nie posuwa się za daleko. Mogłam tak trwać do końca życia. Czułam się potrzebna i kochana, choć kontaktu fizycznego nie mogą zastąpić słowa to wiedziałam, że nigdy nie było mi tak wspaniale w czyimś towarzystwie. Tak jak wszystko, co dobre i to musiało mieć swój kraniec. Powoli traciliśmy ze sobą kontakt. Przyjemny początek, całusek na przywitanie, codzienne grzeczności, poczym zapadała długa niezręczna cisza, której żadne z nas nie umiało przerwać. Nasze rozmowy opierały się jedynie na marzeniach, które i tak z góry stawialiśmy za nieosiągalne. Opis pierwszego spotkania. Do dziś pamiętam każdy szczegół. Każdy gest, jaki wykonał. Nawet teraz, gdy zamknę oczy widzę go, stojącego wśród tłumów ludzi na peronie. W rękach trzyma torbę i mały bukiecik kwiatków. Uśmiecha się i podchodzi do mnie. Mówi tym swoim niskim głosikiem, prawie szepce „cześć”, i podaje mi kwiatki. Odwzajemniam ten jego czarujący, szczery uśmiech. Peron jest już pusty. Ludzie jakby wyparowali, a może po prostu nie ma ich tylko dla nas… Upuszcza torby na ziemie i podchodzi bliżej. Obejmuje mnie i dotyka swoimi ustami moich. Czuje jak przyjemny dreszcz rozchodzi się po moim ciele. Krok w tył. Nie wiem czemu, może boje się aby nie zniknął a może po prostu tego nie chce… Posmutniał, a ja wiedziałam, że znowu go ranię. „Przepraszam” tylko tyle byłam zdolna z siebie wydusić w tej chwili. Wiem, co teraz myśli, „że znowu bez powodu go przepraszam”, ale wiem też, że on mi tego nie powie, jeszcze nie teraz. Zmienia temat: „Odprowadzisz mnie do hotelu?”, no cóż, odpowiedzią mą jest tylko przytaknięcie. Wyciąga do mnie rękę poczym pyta: „Dasz mi rączkę?” Bez wahania podaję mu ją i czuje się jak nigdy przedtem, jak w niebie. Pod opuszkami palców czuję jego delikatną skórę, dłoń ma zimną, jego dotyk jest tak delikatny, iż mam wrażenie, że zaraz ma dłoń wymknie się z jego i już jej nie odnajdzie. On jednak ściska ją na tyle mocno, aby mnie nie puścić i na tyle słabo abym mogła odejść i go zostawić. Idziemy razem, blisko siebie po mokrych Warszawy ulicach. Docieramy do hotelu, stoimy przed drzwiami do jego pokoju. Szarmancko otwiera je przede mną i pyta: „Wejdziesz?”. Wchodzę, troszeczkę niepewna, czuje się jakbym była w niewłaściwym miejscu, jakby to wszystko było dla mnie nieosiągalnym, wyimaginowanym marzeniem.…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Iris
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…