Wróć do katalogu

Piąta rano.

Nie bardzo wiem jak moje słowa sklasyfikować. Wstęp napisany jest "jednym ciągiem" celowo, zależy mi na tym by przeczytać go niemal jednym tchem bez ubierania w przesadne emocje. Niczym narrator stojący ciemnej scenie, mówiący w próżnię nie

MisterB, opublikowano , 6 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Kiedyś miałem dziewczynę. Pewnego dnia usłyszałem: -Moi rodzice zapewnili mi przyszłość, budują dom za miastem. A Twoi? -Moi nic nie mogą mi zapewnić, do wszystkiego muszę dojść sam.- odpowiedziałem szczerze. Kilka dni później już nie była ze mną. Innym razem byłem z kimś kto zasługuje na wiele. Wydawało się, że jesteśmy szczęśliwi ale ciągle coś mnie gryzło, potrzebowałem chwilę dla siebie chwilę by wszystko przemyśleć ułożyć sobie w głowie. Myślałem dwa tygodnie i kiedy z uśmiechem na twarzy pobiegłem co sił w nogach powiedzieć mojej wybrance, że wszystko będzie dobrze, że nic się nie liczy tylko ona, tylko my i nasze szczęście... Nie miałem już do kogo biec a moje słowa były już bez znaczenia... Materialna strona Nas nakazuje gromadzić nam bogactwa bo to jest przyszłość, przyszłość dla nas, naszych dzieci. Materialna strona Nas, z której jako dzieci kpiliśmy, śmialiśmy się z niej kręcąc się na karuzeli. Materialna strona Nas dziś zabija w Nas wszystko co kiedyś było ważne. Dusza cierpi, lecz tylko na początku niczym oddech podczas biegu. Na początku pomału przyśpiesza tętno jest przyjemnie, potem coraz szybciej, biegniemy, krew napływa do skroni, serce bije mocnej płuca z trudem oddychają ale biegniemy. Szybciej, szybciej jeszcze prędzej! Dokąd? Za czym sami już nie wiemy. Wszyscy biegną więc i my. Pojawia się ból, nie to nie ból to My, Nasza dusza ostatkiem sił próbuje nas zatrzymać, krzyczy "Dokąd biegniesz?! Zatrzymaj się. Zabijasz mnie!" Już nic nie słyszymy, najważniejsze jest utrzymać tempo. Ślina toczy piane nam z ust, nie rozglądamy się na boki, nie patrzymy pod nogi byle do przodu! Bo tak trzeba! Bo wszyscy to i ja! Nic w nas już nie woła, nie słyszymy siebie, nie mamy sumienia. Miłość, współczucie, wszelką empatię porzuciliśmy gdzieś za startem niczym zbędny balast odcinany od opadającego sterowca. Szczęście... Leżę na zielonej łące i wpatruję się w błękitne niebo odgadując kształty chmur. Ktoś podchodzi, trąca mnie i pyta: -Dlaczego nie biegniesz? -Biegniesz? Po co?-pytam -Rozejrzyj się. Wszyscy biegną. Podniosłem głowę. Moim oczom ukazał się biegnący w oddali tłum w tumanach kurzu, wyszarpujący sobie coś z rąk, depczący się nawzajem a wszystkiemu towarzyszy niesamowity pisk, krzyk, jazgot, dźwięk zagryzanych zębów i wbijanych paznokci. -Tak...niech biegną jeśli chcą. -Musisz biec! -Po co? -Bo musisz! Nie możesz leżeć.Wstań! -Nie chcę. -Musisz! Wstań! Biegnij. Wstałem, zacząłem biec w stronę tłumu po zielonej trawie. Powoli nabierałem pędu, słysząc głos człowieka, który zerwał mnie z ziemi, Biegnij! Szybciej! Wszyscy biegną! Oni są szczęśliwi... Pierwsze krople potu na mej skroni, zęby zaciskały się w bólu... Kiedy nagle. -Stój!- usłyszałem ciepły, łagodny kobiecy głos. Nie brzmiał jak rozkaz, brzmiał jak rozpaczliwa prośba. -Stój! Zatrzymałem się odwracając głowę i ujrzałem Ciebie. Oślepiony słońcem nie potrafiłem dostrzec koloru Twych oczu ale…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych