Wróć do katalogu

Pięć Domen: Tom 2 - Wiatry Zmiany: cz. 45

Chmura z istnienia

MKP, opublikowano , 11 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

– Zatem nie jest pan takim zwykłym strażnikiem, panie… pani… Sebil? – zagaił burmistrz Elenbrille, przerywając krępującą ciszę, która nastała, gdy wrócili do jadalni.

– Nie, w Telmonton wszyscy strażnicy są tacy – odpysknęła Bruka.

Gilbert wzdrygnął się zaskoczony. Przez moment uznał taki scenariusz za prawdziwy.

– Sebil! – zrugała ją Selekta. – Burmistrzu, Sebil Mekcheszadzi, mistyczka Zakonu Miłosierdzia w Telmonton, a obecnie na usługach cesarza. Prosiłabym o dyskrecję w sprawie jej istnienia.

– Oczywiście. Wbrew temu całemu zamieszaniu wokół Świętej bramy miasto jest… było dość postępowe i tolerancyjne w kwestii innych ras i obdarzonych darem aury. Choć ostatnio dochodzą mnie słuchy o jakimś oruńskim kapłanie głoszącym radykalne poglądy.

Sebil stłumiła szykowane pod stołem piaski. Postanowiła poczekać na rozwój wydarzeń i dać Gilbertowi szansę, zanim pomiesza mu w głowie.

– Burmistrzu, przejdźmy do rzeczy: o co chodzi z tym potworem w piwnicy. Czy to naprawdę jest księżniczka Tijanor? Co się z nią stało?

– Tak, to księżniczka – wtrącił się Hektor. – Niestety, to ona. Po tym, jak… – zająknął się. Samo wspomnienie tych potworności; ono nie pasowało, tak bardzo nie pasowało do jego wizji świata. – Jak spopieliła oddział oruńskich mieczników i dziesiątkę młociarzy, przybocznych Niedźwiedzia, popadła w szał i obróciła moc przeciwko nam. Całe szczęście Starszej Ariance udało się obezwładnić i uspokoić księżniczkę. Pomógł jakiś magiczny koń. Wiem, jak to brzmi.

– Nie musisz się tłumaczyć: pamiętaj, że przyjechałam tu z magicznym kotem w skórze strażnika – sprostowała Selekta.

– Phy! – fuknęła Sebil.

– Gdzie teraz jest ta Starsza. Czy nie miała przypadkiem na imię Atma? – Selekta próbowała jakoś poskładać te poszarpane fakty w jakąkolwiek całość.

– Nie, mistrzyni Weil, kazała mówić do siebie Sylfia, dokładniej to Pretendentka Na Widzącą Sylfioran. Odleciała do Sefalos. Twierdziła, że musi koniecznie porozmawiać ze swoją wyrocznią na temat stanu księżniczki Tijanor, jak mniemam, bo od momentu tej magicznej furii na oruńskim dziedzińcu nazywała księżniczkę Sehelem Murkira. Minęło już kilka dni, odkąd nas opuściła i poleciała za bramę.

– Niezłe bagno się porobiło…

– Dobrze ujęte, mistrzyni Weil – skomentował burmistrz.

– Czy jakieś wieści ze stolicy, ktoś szukał księżniczek? Przecież to już kilka dni, a ona rozgromiła dwie dziesiątki wojskowych! – Selekta aż rozłożyła ręce w geście niedowierzenia.

– Nie, mistrzyni Weil, żadnego posłańca, żadnej pogoni, nic i to mnie najbardziej niepokoi. Rozmawiamy o porwanych księżniczkach. – Słowo „porwanie” uwięzło Hektorowi w gardle. Uprowadzenie czyniło z niego porywacza, a kodeks rycerski był bezwzględny w tej kwestii.

– Musimy jak najszybciej odnaleźć Lejlę. Może ona będzie coś wiedziała – rzuciła Trybada. W akcie desperacji szukała czegokolwiek, co mogłaby potraktować jak kotwicę na statku z obłędu.

– Sehel, znam tę nazwę. – Sebil wyrwała się z zamyślenia. – To raczej legenda, ale ponoć po wojnie Pierwszych Matka stworzyła pięć pieczęci Sehelin, żeby zamknąć ojca Ultisa w wiecznym więzieniu. Tyle wiem, ale ta wiedza pochodzi z bajek opowiadanych młodym na dobranoc.

– Nie nam teraz rozstrzygać, co się stało z księżniczką. Musimy cierpliwie czekać na powrót Starszej, albo na stryczek – westchnął Gilbert.

– Ja nie mam zamiaru już czekać. – Hektor poderwał się spod ściany. – Cisza oznacza kłopoty nie tylko dla nas, ale i dla Cesarza. Wyruszę do Oruun niezwłocznie.

– Proszę poczekać, sir Hektorze – uspokoił go burmistrz. – Poślę kogoś do stolicy z prośbą o audiencję. Powiedzmy… w sprawie innych ras w Girzel. Temat rzeka, nikogo nie zdziwi.

– Hiltzal, niech pieśniarze się temu przyjrzą. Sam porozmawiam z wielkim mistrzem – oświadczył Wulkir.

– Niech będzie i zwiad, choć mam do nich ograniczone zaufanie.

– W takim razie my skupimy się na naszym zadaniu – zadecydowała Safonka. – Burmistrzu, proszę posłać kogoś do zajazdu „Pod Bramą”. Zostawiliśmy tam empatę. Mnich ma pomóc w zlokalizowaniu Lejli, o ile oczywiście nadal jest w mieście.

– Do którego zajazdu „Pod Bramą”? Nie wiem, czy mistrzyni zauważyła, ale motyw bramy jest stosunkowo rozpowszechniony.

– Proszę posłać tego gońca, który nas przyprowadził.

Skrzypnięcie drzwi przerwało rozmowę. Żona burmistrza z gracją weszła do izby, omiotła wszystkich wzrokiem zza barwnego wachlarza i stanęła za mężem.

– Księżniczka Holi zasnęła – obwieściła dźwięcznym altem. – Ciężko znosi stan siostry. Musi ją strasznie kochać. – Zasiadała obok Gilberta. – Jak poszły… Odwiedziny? – zapytała i ułożyła usta w jeden z tych sztucznych salonowych uśmiechów.

– Dobrze, że jesteś, Margi. Przy tobie czuję się znacznie spokojniej. – Złapał i pocałował dłoń żony. – W podziemiach doszło do małego incydentu z udziałem mistrzyni Weil, ale ten… młodzieniec – wskazał na iluzję oblekającą Sebil – pomógł zażegnać kryzys.

– To może ja się poprawnie przedstawię – oświadczyła mistyczka i zaczęła rozpraszać iluzję; powoli, żeby zminimalizować przerażenie u

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych