Piękna, Upiór i Ta Ostatnia Niedziela.
Nigdy nie wpuszczaj upiorów do domu.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Nieprzenikniona noc wkroczyła na zbielałe od śnieżnych inwazji ulice. Wysokie, wielookie kamienice, bijąc blaskiem niezliczonych ognisk domowych, gięły się pod wpływem bezlitosnego wiatru czasu. Zadymka wisiała nad miastem gubiąc się poniżej, w mroku architektonicznego labiryntu ludzkich domostw. Planktoniczne płatki bieli wirowały w szalonym tańcu podmuchów namiętności polarnych wichrów. Ciemność zimnego kamienia walczyła z jaskrawością zamieci. Wariujący żywioł zachęcał obywateli do schronienia się w ciepłych i suchych domach lub domopodobnych miejscach. Chodniki, deptaki, place i skwerki wszystko było wypełnione pustką, grobową ciszą szarganą czasami niepokojącym świstem huraganu. Lecz komuś niestraszna była lodowa burza. Pośród ciemnych zaułków złowieszczo szybko przemykała tajemnicza postać. Mara mknęła kryjąc się w płaszczu cieni, ochraniając parasolem mroku. Owa istota niczym żaba skoczyła na dach jednej z kamienic, aby przyczaić się przy jednym z jasnych okien. Upiór ostrożnie zajrzał przez szybę i westchnął, chociaż to westchnienie brzmiało raczej jak gardłowe charknięcie. W środku ciepłego mieszkania, na małym taborecie przed lustrem, siedziała właśnie ta przeklęta dziewczyna, ta która zabierała wolną wolę straszydłu, doprowadzała do furii i szaleństwa. To ona powodowała że to okaleczone zwierzę wewnątrz stwora rzucało się, wyrywało i wyło... Właśnie czesała włosy, przyglądając się w zamyśleniu lustrzanemu odbiciu jej pięknej buźki: delikatnie owalnej, ozdobionej migdałowymi oczyma, rozkosznymi ustami i cudownym zadartym noskiem. Była niesamowita, niczym nimfa przesiadująca nad krystalicznym źródełkiem. Nawet stojący na biurku ognik uwięziony w świecy szarpał się i wariował na widok intensywnej urody właścicielki, która swoim wewnętrznym ciepłem mogła przyćmić nawet największy pożar. Aura radości wylewała się z jej osoby gęstym strumieniem, wypełniając całe pomieszczenie, a nawet ulatując trochę przez szczelnie zamknięte okno. Upiór porywczo wchłonął tę woń, niczym upragniony narkotyk. Poczuł że wszystkie cząstki jego istoty skupiają się wokół cudownego afrodyzjaku. Wszechbyt wypełniający wnętrze pokoju koncentrował się na dziewczynie, taboret był wyraźnie zachwycony bliskością piękności, szafa, łóżko, krzesło i biurko - wszystkie meble dyskretnie trzeszczały z zazdrości. Nimfa cicho śpiewała, melodia miękko rozpływała się w powietrzu, głos tak aksamitny i delikatny niczym trzepot skrzydeł motyla, wprawiał Upiora w cudowne otępienie pełne zapomnienia, cudownej ekstazy nasyconej błogim spokojem. Świat przestał istnieć została tylko tuląca w swe słowa piosenka. Kąciki ust przybłędy uniosły się w głębokim uniesieniu, z gardzieli samoistnie wyrwały się słowa. - Nie to nie jawa, to sen być musi, chociaż widzę, czuję, chociaż mnie to dusi... nie zapukam do okna. Ona nie zdaje sobie sprawy, oj nieświadoma jest, ile dla mnie znaczy ten gest. Jakie to wstrętne uczucie szarpie me serce, jak psotliwy chochlik rozrywa wnętrzności i chce krzyczeć i wyć z miłości. Kocham! Kocham! Kocham! I za tę miłość nienawidzę! Bo kochać nie umiem, z tego uczucia szydzę! Bo kochanie to być musi krystaliczne, nieskalane na wskroś przejrzyste, bez kłamstw, bez niedopowiedzeń, pełnej poświęceń, uświęceń stosunków uniesień, bez myśli nawet o ucieczce. To nie dla mnie! To tylko marzenia! Złudna łuna szczęśliwego rozanielenia... Dziewczyna chyba coś usłyszała bo zaprzestała wykonywanej czynności i powoli podeszła do okna. Straszydło momentalnie umknęło z pola widzenia. Okiennice rozwarły się odgarniając śnieg z dachówek. Wychylając głowę zza ciepłego wewnętrznego świata, istotka ogarnęła wzrokiem prze-zimną biel przeszywającą powietrze. Usta wyrzuciły kłęby parnej namiętności, policzki przybrały odcień różu. „Jednak nikogo tutaj nie ma” – pomyślała dziewczyna po czym schroniła się w bezpiecznej przestrzeni czterech ścian. Upiór wyłonił swą przerażającą postać zza gzymsu. Jakim tchórzem się okazał, jakże ten strach go pogonił. Jednak bał się bardzo... tym że ją przestraszy, napełni obrzydzeniem, że ona go wyklnie i pośle do diabłów, że nie pojmie co potwór do niej czuje... Pragnął zbliżenia, jednak równocześnie napawało go ono niewyobrażalnym lękiem. Ten okropny brak zdecydowania rozszarpywał jego zmysły. Podglądacz ponownie powiesił oko na obiekcie obserwacji. Majstersztyk Twórcy właśnie ukrył się pod grubą kołderką. Migdałowe oczy zostały przesłonięte powiekami. Odeszła tam skąd przyszła... do krainy marzeń. Widmo jeszcze długo wpatrywało się w śpiącą piękność. Dopiero gdy zimne słońce wyjrzało zza horyzontu i zachęcone ustąpieniem śnieżnej zadymki, rozpromieniło swe oblicze, straszydło umknęło z powierzchni, aby skryć się w czeluściach miejskiej kanalizacji.
- Cześć! Wyglądasz dzisiaj na bardzo pogodną – powiedział dzień do nocy, mijając ją kolejny raz na nieboskłonie. - Wyspałam się – noc podbiła swoją kartę pracy – zastanawia mnie tylko jedno – noc zrobiła pytającą minę - dlaczego to zawsze ja mam nocną zmianę? Dzień wzruszył ramionami w geście „nie mam z tym…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil 'IX'
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…