Wróć do katalogu

Piękno Bezsensu

znów kilka moich przemyśleń

dominik, opublikowano , 13 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Chciałem podzielić się z Wami pewnym spostrzeżeniem, a w zasadzie całą ich serią. Zaczyna się niewinnie, od kilku luźno powiązanych ze sobą myśli, a kończy się pojęciowym chaosem, w który, nie ukrywam, chciałbym Was na chwilę wprowadzić. Część życia upływa nam (oczywiście między innymi i niejako w tle) na poszukiwaniach sensu, celu w życiu i całej tej przegadanej otoczki egzystencjalnego fundamentu. Co znalazłem ja? Może część z Was ma nadzieję przeczytać, że Jezusa, że miłość, harmonię, inni, że nie znalazłem nic – bo może nie lubicie happy endów. A szczęście? Życie wieczne? Posłużę się cytatem z filmu – it’s like anything esle... Więc co zostaje? Co kształtuje się pod wpływem kolejnej przeczytanej książki, wędrówki po górach, przegadanej przy papierosach nocy czy śmierci osoby publicznej, która skłania nas do refleksji? Czy kształtuje się filozofia – ta w pełni amatorska, pierwotna, życiowa? A może tylko postawa? I czy w ogóle jest jakaś różnica?

Założenie: „We have just one world, but we live in different ones”, jak śpiewali Dire Straits. Skoro egzystuję w moim własnym, jednostkowym świecie, jestem ograniczony swoim postrzeganiem, czuje tylko jako ja i jak ja - jestem skrajnie nieobiektywny (staram się nie oszukiwać, że między naszymi „światami” jest jakaś Stała, jakaś Prawda). Nie tworzę filozofii, nie próbuję Wam przekazać czegoś, co ma obiektywnie rację bytu. Pewnie w tym samym momencie milion podobnych mi dwudziestolatków tworzy w swoich kształtujących się umysłach systemy filozoficzne i kilka z nich może ma szanse na tak zaszczytne w naszych czasach miano „spójnych”. Tak więc zastrzegam: tego, co piszę, nie uważam za obiektywnie słuszne – nie mógłbym, nie uznając w ogóle tego pojęcia. Tym samym odcinam się od wszelkich komentarzy informujących, że „nie masz racji”. Za to bardzo cenię sobie te, zaczynające się od „ja myślę inaczej”. Oczywiście, że nie mam racji – w moim minimalistycznym podejściu do wartości NIE MA „RACJI” i nie ją tutaj chcę prezentować. Chcę podzielić się z Wami moim punktem widzenia. Wstęp był bezwstydnie przydługi. Przepraszam i dziękuję za cierpliwość.

W momencie mojej egzystencji, w którym znajduję się teraz, doszedłem do przykrej rezerwy wobec większości poznanych przeze mnie teorii filozoficznych. Doprowadziła mnie do tego nie obserwacja samego siebie, rzeczywistości i nieudane próby znalezienia przyswajalnego przeze mnie sensu w wielkiej myśli innych. Doszedłem do wniosku, że jedyne co może dać mi filozofia to bodziec. Nie można traktować jej jak egzystencjalną zupę z paczki, która zaspokoi mój głód na sens istnienia. Mam nadzieję, że choć kilka czytających to teraz osób kiwa głową (wszak nie sposób uwolnić się od upokarzającego, ludzkiego pragnienia akceptacji). Do tych właśnie kilku osób chciałbym się teraz zwrócić. Czy zauważyliście, jak wiele osób właśnie tak robi? Jak wiele wypowiedzi ogranicza się do „Jezus powiedział, że...”, „Roman Giertych powiedział, że...”, „Jan Paweł II powiedział, że...”. Wybaczcie – mimo szacunku, który mam do tego ostatniego denerwuje mnie jego medialna, niewzruszona doskonałość, tak samo jak denerwuję mnie AIDS w Afryce. Ale „człowieka charakteryzuje niemożność objęcia umysłem całości” i skoro i tak mamy brak autorytetów to chociaż ten zostawmy nieodbrązowiony... Traktować czyjąś, choćby jak najbardziej pasującą do indywidualnej natury człowieka myśl jak gotowy wzorzec, za którym „będę od dziś podążał”, to zabijać tę myśl. Wszelki intelektualny bodziec spłycać do poziomu intelektualnego jacuzzi, w którym bąbelki pytań i odpowiedzi delikatnie masują nam szczęśliwie odnalezione w chaosie pojęć „ja”. (z mojego pojęcia „myśli filozoficznej” chciałbym od razu wykluczyć wszelką myśl religijną, sekciarską i ideologiczną, począwszy od św. Pawła, przez św. Augustyna i innych faszystów, skończywszy na oświeconych totalitaryzmach lewicowych intelektualistów. To są gotowe, szyte na miarę kaftaniki – kto chce, niech przymierza). Co więc zostaję? Postawa, której zarysy zaczynam wyczuwać w, nie ukrywajmy, ukochanym przeze mnie chaosie codziennego życia. Czym różni się filozofia od postawy? I dlaczego postawa jest czymś wyższym i bardziej wartościowym niż „spójny” system filozoficzny? Filozofia od postawy różni się mniej więcej tym, czym ideologia od doktryny. Stosunkiem teorii do działania. Doktryna jest planem działania według wskazówek ideologii – na różnych płaszczyznach codzienności, w różnych sferach działania. Jest ideą (ups, złe słowo... planem) aktywnym, przewidującym pewne zmiany w otoczeniu lub może być bierna i przewidywać tylko określoną reakcję na bodźce. Filozofia natomiast jest niewinna - dopóki jest nieskuteczna. Dopóki istnieją same pytania, jest ona prawdziwie pierwotna, egzystencjalnie bolesna i każdemu z nas w pewien sposób bliska. Jednak w pewnym momencie pojawiają się próby odpowiedzi. Najpierw na kilka pytań, potem na coraz więcej – aż w końcu tworzy się „spójny system filozoficzny” i imieniem jego twórcy nazywa się ulice i szkoły. I z miejsca zaczyna się go krytykować. Zdarzają się luki - Arystoteles gubi się w kwestii niewolnictwa i wszyscy mu to wypominają małym drukiem lub w przypisach przez dwa tysiące lat, Nietzsche gubi się powoli we wszystkim, stąd jedni uważają go za wujka hitleryzmu, a inni za największego proroka ostatnich kilku wieków (jeśli ktoś łączy te opinie to już jest problem...). Itd, itd... Dlaczego od systemów filozoficznych wymaga się spójności? Konsekwencji? Odpowiedzi? Upraszczając nieco - dlatego, że nie traktuje się ich jako bodźca intelektualnego, ale jak parasol, który starczy założyć przez przeczytanie kilku książek i stwierdzić „od dziś jestem buddystą”. A nieszczelny parasol wzbudza czasem większą irytację niż jego brak. Jasne, że upraszczam. Nikt nie przeczy wpływowi poglądów Kartezjusza na oświecenie i czym innym jest jego dzieło a czym innym niepodważalne prawdy św. Augustyna czy późne pomysły Sartre’a, a przecież wszyscy trzej i wielu innych wywarło ogromny wpływ na rozwój myśli w czasach im współczesnych. Jednak filozofia, jakkolwiek atrakcyjna, spójna i wpływowa, zawsze opiera się na jednym punkcie widzenia. Na nieszczęsnych założeniach. To daje jej wiarygodność…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych