Wróć do katalogu

Piętro wyżej - Rozdział IV

Witamy w N.I.E.B.I.E - Pamiętnik sfrustrowanej Anielicy.

Nnadine, opublikowano , 11 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Rozdział IV:

Przysięgam, na wszystko co święte, że w życiu nie widziałam czegoś podobnego. Wiem, mówiłam to samo o recepcji całkiem niedawno, ale poważnie, przez całe osiemnaście lat nie natknęłam się na równie luksusową łazienkę połączoną z garderobą. Nawet do głowy mi nie przyszło, że takie mogą istnieć. To wszystko, co do tej pory tu widziałam, było na swój sposób dziwne, ale jeszcze nic nie sprawiło, że przestałam oddychać, kiedy przekroczyłam próg jakichkolwiek drzwi. Te były ciężkie, mosiężne, tak samo bogate i pyszne jak wystrój całej recepcji. Mimo tego, drobne dziewczynki w bieli, szybkim ruchem odpychały je i wyskakiwały z luksusowego pomieszczenia. Za każdym podskokiem brałam kilka płytkich wdechów, żeby wciągać słodką woń, wylatującą porcjami za każdą białą panienką. W końcu przez próg przemknęłam i ja. Niewiele brakowało, a wywróciłabym się na kamiennej posadzce, co z resztą było dla mnie pewnego rodzaju powrotem do rzeczywistości. Tak, za życia potykałam się częściej niż inni śmiertelnicy, a już na pewno z bardziej opłakanymi skutkami, niż oni. Było dla mnie normą, że robiłam sobie krzywdę zwykłą kartką papieru, i lądowałam w szpitalu, zaraz po tym, jak wyciągałam ubrania z szafy, z racji poluzowanych półek. Zachwiałam się, a mniejsze pudło upadło z hukiem na gładką powierzchnię marmurowego kamienia. Srebrne wieczko odpadło i wylądowało zaraz obok moich stóp. Miałam świadomość, że wszyscy zgromadzeni nie odrywają ode mnie swoich oczu. A stało tam może dziesięć panienek, w wieku od dziesięciu, do na oko dwudziestu kilku lat. Jedna w oknie, strzepując swoje długie do pasa wiewiórcze włosy, patrzyła na mnie jak na ostatnią kretynkę. Potwierdzenia nie musiałam szukać daleko. Dwie, fantazyjnie uczesane i umalowane na ciemno, żywo rozmawiające, nagle przerwały swoje ploteczki, żeby prychnąć w moim kierunku. Miały na sobie śnieżnobiałe spódniczki, obszyte długimi falbanami, sięgającymi kolan i delikatne bluzeczki z bufkami. Inna, dużo młodsza od pozostałych, niziutka zaczęła głośno chichotać, pokazując na mnie palcem wskazującym. Ruda z pod okna uderzyła ją we wskazującą mnie dłoń i dopiero wtedy zauważyłam, że są do siebie niesamowicie podobne. Mała miała na sobie krótkie spodenki, zupełnie jak jej starsza siostra, ta z pod okna. Proste rude włosy opadały jej niezdarnie na czoło. Starsza szybkim ruchem odgarnęła je, i siłą przysunęła małą do siebie. Nachyliłam się. To był mój drugi raz w ciągu pięciu minut, kiedy zapłonęłam rumieńcem. Jak się chwilę potem okazało, nie ostatni. Sięgnęłam ręką po przykrywkę, żeby zakryć śnieżnobiałe baleriny otulone srebrzystym papierem, kiedy poczułam, że coś mnie popycha. Nie, najpierw usłyszałam pisk, a potem poczułam pchnięcie. Dalej wiem, że leżałam brodą na zimnym marmurze, i wiem, że coś leżało na mnie. Coś bliżej nieokreślonego przygniatało mnie swoim ciężarem do gładkiej posadzki. Wszystkie panienki wstrzymały oddech. Mała – ruda, zatykała sobie buzię, żeby nie wybuchnąć śmiechem. - Przepraszam! – Poczułam, że coś ze mnie wstaje i woła w moim kierunku. – Naprawdę, bardzo przepraszam! – Z żalem wołała dziewczyna. Obróciłam się na plecy, ogarnęłam wzrokiem pomieszczenie. Cztery pudła i ich zawartość zajmowały teraz całą podłogę garderoby. Już nie byłam czerwona, o nie, byłam purpurowa. Ze wstydu i ze złości. Pierwszy mój dzień, gdzieś tam, piętro wyżej, a ja już robiłam z siebie idiotkę masowego rażenia. - Jejku, tak mi przykro! Potknęłam się… Och, ale ze mnie łajza… - Powiedziała marszcząc porcelanowe czoło. Podała mi drobną dłoń, i odchylając się do tyłu, chciała pomóc mi wstać. Przewidziałam, że nic dobrego z tego nie wyjdzie, więc podparłam się drugą ręką, wygięłam w łuk i już stałam o własnych siłach. – Naprawdę… Jak mogę Ci pomóc? – Mówiła szybko i nieskładnie. Niespodziewanie schyliła się i zaczęła wrzucać do pierwszego z brzegu pustego pudełka, wszystko, to, co leżało rozsypane. - Spokojnie. – Wykrztusiłam. Byłam nieźle poobijana. To znaczy, powinnam być. Po takim ciężarze na barkach, i po byciu przyciśniętym do podłogi niczym naleśnik, nie znam nikogo kto by nie był. A jednak. Nie czułam nic. Żadnego bólu. Przez chwilę nawet pomyślałam, że może mi się tu całkiem nieźle żyć, skoro żadne niebezpieczeństwa nie są w stanie uśmiercić mnie po raz drugi. Ale zaraz po tym, dotarło do mnie, że stoję naprzeciwko wariatki, a dziewczyny w bieli przyglądają nam się z dziwnym wyrazem twarzy. Już nie była to ta garstka prychająca w moją stronę. Nagle pomnożyły się razy dwa każda, i w pewnym momencie wszystkie zgromadzone w luksusowym pomieszczeniu damskie twarze przyglądały się nam z zaciekawieniem. A dziewczyna stojąca naprzeciwko mnie, i co chwilę schylająca się po biały materiał, była niewątpliwie wariatką. Włosy w kolorze gołębim, przewiązane w stu miejscach wstążkami różnego koloru, idealnie pasowały do pastelowego wdzianka alla szmaciana laleczka. Różowe spodenki, przewiązane wstążką i kwiecista bluzeczka, właśnie takie skojarzenie przywarły mi na myśl. Miała jasnoróżowe usta, i wydawała się być ode mnie dużo młodsza,…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych