Wróć do katalogu

PIŁAT

Pierwsza rzecz, jaką w życiu napisałem. Z szacunku nie poprawiana. Do lektury przydałaby się znajomość "Mistrza i Małgorzaty".

kloozkha, opublikowano , 10 min czytania, 4,8 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

PIŁAT

"Runęły przeklęte ściany skalne. Pozostał tylko szczyt, na którym stał marmurowy tron. Ponad czarną otchłanią, w którą zwaliły się skały, zapłonęły światła bezkresnego miasta, a nad miastem dominowały połyskliwe idole, górujące nad wspaniale rozrosłymi w ciągu wielu tysięcy księżyców ogrodami. Wprost ku tym ogrodom prowadziła tak długo wyczekiwana przez procuratora, uczyniona z księżycowej poświaty ścieżka. Pierwszy pobiegł tą ścieżką spiczastouchy pies. Człowiek w białym płaszczu z podbiciem koloru krwawnika wstał z tronu i krzyknął coś ochrypłym, załamującym się głosem. Nie można było się zorientować, czy płacze, czy też się śmieje, ani też, co krzyczy. Można było tylko zobaczyć, że i on pospieszył księżycową ścieżką za tym, który wiernie pełnił przy nim straż".( Po dwóch tysiącach lat, procurator i Banga odzyskali, utracony wraz z wydaniem wyroku na Jeszuę, spokój. Ucichła burza w głowie procuratora, myśli odnalazły swe miejsca, stały się jakby obojętne, ale jednocześnie nie straciły nic ze swej wartości. Piłat dopiero teraz stał się obiektywny; gdyby żył, byłby najlepszym sędzią. Jednak nie myślał o tym. Czekał i wiedział, że ten, na którego czeka, przybędzie niebawem. Tak też się stało. Jeszua czekał na procuratora na ścieżce. Piłat, nieugięty niegdyś piąty procurator Judei, z łkaniem przypadł z łkaniem do stóp Ha - Nocri. - Przepraszam - rzekł przez łzy. - Wstań. Wszystko zostało ci wybaczone. I nagle serce Poncjusza wypełniła duma, znów stał się jednością, czymś, co człowiek nazywa duszą. Poczuł się godny spaceru po wyśnionej ścieżce. Lecz nie byli już ciałami, nie było w nich rzeczywistości. Nie było nawet czasu. Przed oczyma Piłata pojawiały się obrazy; widział swoje dzieciństwo, widział Rzymian prowadzących wojny i biorących niewolników, widział upadający Egipt. Również Rzym skruszył się przed jego oczyma. Powstawały nowe cywilizacje i wciąż prowadziły wojny, wciąż między ludźmi panowała nienawiść; zazdrość dzieliła braci, synowie zabijali ojców. Widział zdrady, przez które ginęły tysiące ludzi, widział też takie, przez które jeden człowiek cierpiał do końca życia. Widział kłamstwa, wielkie i małe, widział głód i widział bogactwa. I opanowała go żałość, gdyż zrozumiał, że patrzy na Czas. - Dlaczego, Jeszua, dlaczego?? - krzyknął. I zobaczył, że nie ma przy nim Jeszui. Jednak czuł Ha - Nocri wszędzie, w sobie, nad sobą, dokoła. I usłyszał jego głos: "Znajdź odpowiedź w sobie, gdyż znasz ją". Lecz Piłat nie wiedział. Nagle obrazy zniknęły. Poncjusz znowu szedł po księżycowej ścieżce, wraz z Jeszuą i wiernym Bangą. - Ja nie umiem znaleźć w sobie tej prawdy - rzekł cicho. Zamiast odpowiedzi nadeszła kolejna wizja. Piłat ujrzał, co stało się na Patriarszych Prudach, w Varietes i w mieszkaniu nr 50 przy Sadowej 302a. Ujrzał dzieje Mistrza, swego wyzwoliciela. Spojrzawszy na znów materialnego Jeszuę, procurator stwierdził: - Zaprawdę, niezbadane są wyroki boskie. Dlaczego ktoś taki jak on ukojenie znalazł przy pomocy Wolanda? Dlaczego Woland jest wszędzie? Widziałem go przy pierwszym ugryzieniu zakazanego owocu, przy pierwszym morderstwie, był przy wybuchu wielkiej bomby i przy tym człowieku z małym wąsikiem, który, gdyby nie Woland, zostałby malarzem. Dlaczego on jest zawsze i wszędzie? - "Gdyż nie jest umarłym ten, Kto spoczywa wiecznie Ale nawet śmierć może umrzeć Wraz z dziwnymi eonami..."( - powiedział głos z prawej strony procuratora. Piłat nie musiał odwracać się, by zobaczyć wysokiego mężczyznę w czarnym płaszczu, ze szpadą przy pasie i nienagannie przystrzyżonym wąsikiem. - Prawdę powiadasz, procuratorze, jestem zawsze i wszędzie. Nie rozumiem jednak pewnej rzeczy - dlaczego winisz mnie za to wszystko?? Powiedz: czy to moja ręka podpisała wyrok na tego oto Jeszuę? Czy to ja zacząłem którąkolwiek wojnę? - Lecz to Ty stałeś obok! To Ty namawiałeś, kusiłeś, przekonywałeś! Zło jest Twoją winą! - zapamiętale krzyczał procurator. - Zaiste, okrutnie mnie traktujesz, mówiąc, że zło jest moją winą. Spójrz, to JA JESTEM ZŁEM!! Ale w żadnym wypadku nie jest ono moją winą! Czy Piekło istniałoby, gdyby nie ludzie? Zło, tak samo jak i dobro, w czystej formie jest niczym. Bez wykonawcy nigdy nie zyska wyrazu! Bez ludzi, procuratorze, bez Ciebie, bez Hitlera, Iwana Bezdomnego, kogokolwiek - jestem niczym!! Do rozmowy wtrącił się, idący po lewej Jeszua: - Będąc sędzią, czy nie zauważyłeś, procuratorze, że nie ma rzeczy całkowicie dobrych, ani całkowicie złych, a sprawiedliwymi są jedynie ci, w których cechy te…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych