PILOT
W pewnym sensie podobne do opowiadania SKÓRA. Kiedy zaczynałem swoje próby myślałem, że będę pisał głównie śmieszne rzeczy, a w większości wychodzą mi takie jak PILOT... Za wytykanie błędów z góry dziękuję.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
DAWNO Noc. W jednej chwili metal rozciągnął się, wygiął się, nagiął się, odgiął się, oderwał się, wbił się, zakleszczył się i nagle ucichł, jakby opadł z sił po tej krótkiej acz intensywnej robocie. Wspomnieniem po tej nieoczekiwanej erupcji energii i dźwięku było tylko ciche chlupotanie płynu, wylewającego się z jakiegoś układu i para unosząca się nad pojazdem.
TROCHĘ PÓŹNIEJ Głosy. Dużo pytań. Początkowo, nie było płaczu, liczyły się tylko wyjaśnienia, które miały zahamować pracującą na najwyższych obrotach wyobraźnię i rozluźnić duszący uścisk na gardle. Odpowiedzi pojawiły się szybko. Najpierw nastąpił wybuch radości, za którym jak skrytobójca, czaiło się ubrane w swoje plugawe szaty cierpienie, które w jednej chwili potrafi wyssać wszelkie ciepłe kolory z życia, a w miejsce słońca wstawić lunę, której światło faworyzuje czerń i szarość. Ktoś stracił przytomność.
Pilot wiedział, że wszystko, co słyszy dotyczy jego. Zdawał sobie sprawę, że jeśli w najbliższym czasie nie uda mu się uruchomić maszyny, w której został uwięziony, będzie musiał zdać się na wolę tych na zewnątrz. Nawet nie próbował się oszukiwać, szansa, że zostanie zdezaktywowany bez możliwości zreperowania wehikułu wynosiła pięćdziesiąt procent, albo i mniej. Znał dobrze takie sytuacje. Różnie to bywało w przeszłości z jego kolegami i koleżankami.
Jednak tym razem do kokpitu zapukało szczęście. Pilot odetchnął z ulgą.
OBECNIE Poczuł, że pozycja wehikułu się zmienia. „Mamy nowy dzień” – skonkludował. „Mój team pracuje nad karoserią.” Pilot lubił swój zespół i szczerze podziwiał tych ludzi za upór, który w ich przypadku musiał karmić się jedynie niezachwianą wiarą w ostateczny sukces. „Kiedyś im podziękuję” – zapewnił sam siebie. Nie umiał, niestety, powiedzieć, kiedy to się wydarzy. Póki co, był uwięziony w zepsutej maszynie, paradoksalnie najdoskonalszym wynalazku, jaki widział świat. „Znajdę sposób, może już dzisiaj!” – dodał sobie otuchy. Miał niewyczerpane pokłady cierpliwości i napędzał się nadzieją, graniczącą z pewnością, że uda mu się ponownie zapanować nad całą tą maszynerią. Od katastrofy upłynęło już kilka tygodni, miesięcy, a może lat? Nie…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Vercotti
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…