Wróć do katalogu

Pisane nocą ^^ Cz.2.

Rodzi się fabuła ^^ Cz.2.(11sierpnia2009)

Makropheagein, opublikowano , 9 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

11sierpnia2009około6:46Ania

...ładną, dosyć zgrabną. Szczun natychmiast się kapnął że jest niewidoma chociaż jej bezcelowo rozbiegane oczy przykrywały ciemne okulary. - Hej, jestem Dang - zaczął lekkim, nawet trochę uwodzicielskim tonem. - Reeya - odparła nieśmiało. - Mieszkam niedaleko, a ty skąd jesteś? - Z Południa... Bezpieczna odpowiedź. Co drugi "strendżer" był z "Południa". - Piękne miejsce - odparł niewzruszony tym typowym wyrazem niechęci. - Co cię skusiło by wpaść do tej meliny zboczeńców i pijanych programistów? Wachała się co odpowiedzieć. Nie na rękę było jej towarzystwo chłopaka, ale wolała nie ryzykować niegrzecznością by go nie uraźić. Był tutaj, nie był pijany, a nawiązując do tego co powiedział musiał być zboczeńcem. - Chciałam napić się piwa z przyjacielem - bąknęła wreszcie. - Masz nosa! - zawołał wesoło programista. - Stachu ma najlepsze piwo w mieście. Nie mogłaś lepiej trafić, mała! Uśmiechnęła się. - Znasz się na komputerach? - zapytała nagle, potrząsając przy tym głową jakby coś nagle się jej przypomniało. - Jak żuk na gównie, jak to się mawia - odpowiedział biorąc kolejny łyk piwa. - Przepraszam? Jej mina rozbawiła go do rozpuku. - 3 lata Wyższej Szkoły Programistycznej w Wiedniu, 2 lata praktyk w Seulu i rok na stażu tutaj - wymienił jednym tchem. - Aktualnie utrzymuję się z drobnych zleceń - westchnął. Jej kolejny uśmiech był inny niż poprzedni. Był chytry. - Podoba Ci się takie życie, Dang? Parsknął. - Podobało by Ci się wstawanie rano i gnicie przy monicie przez 8 godzin, a potem przepijanie ciężko zarobionych bejmów? - zapytał retorycznie i kontynuował z rozżewnieniem - Uczyłem się sześć lat tylko po to by skończyć jak większość klientów Stacha... - Tych pijaków i zboczeńców? - wtrąciła. - Dokładnie, Reeyu - przytaknął, splunął i dopił drugie piwo. Alkohol, mimo że miał wprawę w jego zażywaniu, miło nim zakręcił. Podparł się więc stołu, wepchnął "Brzdąca" pomiędzy wargi i z rozkoszą wciągnął narkotyk do płuc. - Pewnie oddałbyś wszystko byle znaleźć coś lepszego? - kontynuowała dziewczyna. Mówiła jakby od niechcenie, od tak dla podtrzymania rozmowy, ale mimo wszystko coś tajemniczego dźwięczało w jej piskliwym głosie. Coś co dało się przewidzieć, pod warunkiem, że się było trzeźwym... - A jak! - zawołał. - Mam dość tej dziury i zapierdolu dla cweli... Gdy czwarte, litrowe piwo zniknęło w jego gardzieli nie sposób było skąsać o czym jęczał. Reeya nawet nie próbowała, lecz dla pewności postawiła mu piąte, szóste, a nawet i siódme. W zasadzie to dopiero przy ósmym stracił przytomność. Zazwyczaj gdy mu się to zdarzało odlegiwał swoje pod stołem (niejednokrotnie w własnych wymiocinach), a potem wyrzucony na ulicę przez Stacha i jego starą, człapał się do domu.

12sierpnia2009około2:12Ania

Tym razem było inaczej. Jhan i Reeya wepchnęli go do wana niczym worek ziemniaków. Gruchot ledwo pyrkał przez miasto, ale o tej porze ruch uliczny był znikomy. Musieli jednak kluczyć bo przyczepił się do nich jakiś Robot Patrolowy i natarczywie skrobał im pięty jakby coś mu ukradli...

- Bueue... Ue? O kuźwa... - wydostało się niechcący z Danga kiedy obudził się parę godzin później. Wciąż parli naprzód. Dawno już zostawili miasto za sobą. Teraz jedynym dostrzegalnym elementem krajobrazu były pustynia i dziwaczne ostańce skalne powykrzywiane jak dziadki z osteoporozą. - Gdzie ja... Kuźwa? Co wy? - kontynuował kwiecistą wypowiedź. - Jestem Reeya - odparła dziewczyna nie odwracając się do niego (była niewidoma od dziecka, nie miała nawyku patrzenia na rozmówcę) - poznałeś mnie wczoraj u Stacha, a to mój brat - Jhan - wskazała na wysokiego mężczyznę prowadzącego pojazd. - Cześć - machnął do niego ręką. - Że co? - brwi Danga wpełzły do połowy czoła. - Na "Południu" to rodzaj przywitania - wytłumaczyła Reeya. - Aha... Usiadł niezgrabnie. Ból głowy i niestrawność zmusiły go do milczenia. Miał jednak doświadczenie w tej sprawie. Z kiejdy w spodniach wyciągnął niebieską tabletkę, wrzucił ją w usta, przegryzł i już w parę chwil czuł się znacznie lepiej. "Niech żyje medycyna" - pomyślał. Miałby inne zdanie gdyby…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych