Pociąg do piekła
Samotnie w poświeceniu trwać? Czy samotnie borykać się z poczuciem winy?
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Pogoda nie zachęcała do podróży, świadczył o tym niemal pusty peron. Mimo że zapowiedziano już przyjazd pociągu, nadal nie było ludzi. Jedynie pod samą tablicą z nazwą stacji stała kobieta. Wyprostowana i nieruchoma jak posąg, nawet nie drgnęła, kiedy silny podmuch wjeżdżającej lokomotywy prawie zerwał jej kapelusz z głowy. Nie rozglądając się wsiadła do najbliższego wagonu i z ulgą zajęła pierwsze wolne miejsce. Nie zwróciła uwagi, na znaczek z przekreślonym papierosem, nawet jednym spojrzeniem nie zaszczyciła siedzącego przy oknie mężczyzny, który zdawał się drzemać. Przez chwilę siedziała nieruchomo czekając aż pociąg się rozpędzi. Dopiero, kiedy za oknem mignęły wszystkie zabudowania, kiedy z obu stron pojawiła się ściana drzew, kobieta odetchnęła. Z ulgą zdjęła kapelusz niczym nieznośny ciężar boleśnie ugniatający głowę. Rozpięła płaszcz i na chwilę ukryła twarz w dłoniach. Nie miała przy sobie żadnego bagażu, oprócz niewielkiej torebki. Wyglądała tak, jakby tylko na chwilę wyszła z domu. Kiedy zaczęło zmierzchać, a w przedziale zapalono światło, mężczyzna ocknął się. Sapnął głośno i dyskretnie ziewnął zasłaniając usta tęgą dłonią. Na jego palcu zalśnił pierścień na chwilkę wyrywając z odrętwienia kobietę. Z zainteresowaniem zaczęła przyglądać się towarzyszowi podróży i z zaskoczeniem zauważyła, koloratkę na jego szyi. Mężczyzna poruszył się nieznacznie widząc jej zaciekawienie. Najwidoczniej nie miał ochoty na pogawędki, bo szybko wyciągnął z podręcznej torby opasły modlitewnik w pięknie zdobionej oprawie i zakładając na nos okulary pogrążył się w modlitwie. Kobieta z szacunkiem odwróciła wzrok i starała się zająć myśli czymś innym, ale jej udręczony umysł nie potrafił na niczym się skupić. Z nadzieją raz jeszcze zerknęła na księdza. Zebrała się w sobie i niepewnym głosem powiedziała. -Niech będzie pochwalony... Na chwilę zapadła cisza odmierzana miarowym stukotem kół. Za oknem błyskały gdzie niegdzie światła w oknach domów. Zaczął padać deszcz a światło w przedziale zamigotało niepokojąco. -Na wieki, wieków- odpowiedział uprzejmie ksiądz i pożegnawszy się z wizją spokojnej jazdy zamknął modlitewnik. Groźnie zmarszczył brwi i znad grubych oprawek przyjrzał się uważnie kobiecie. Nie trzeba było być psychologiem żeby zobaczyć, że kobieta miała problem. Nie wiedząc czemu, to, że jedzie z księdzem uznała na znak z nieba. Postanowiła, że nie przepuści takiej okazji. -Przepraszam, że przerywam, ale mam problem. -Dziecko, to nie jest odpowiednie miejsce. Jestem przekonany, że ksiądz w twojej parafii będzie potrafił pomóc. -Proszę mi wybaczyć, ale w kościele nie byłam od wielu lat i wcale nie dlatego, że nie wierzę, ale życie tak mi się ułożyło, że nie mogłam sobie pozwolić na taki luksus, jakim jest chwila modlitwy w Domu Bożym. -Nie ma usprawiedliwienia dla zaniedbania modlitwy. -Ależ nie, proszę księdza, modlitwy nigdy nie zaniedbałam. Modliłam się żarliwie zawsze, a jeszcze więcej, z jeszcze większym przekonaniem, od kiedy moje życie tak bardzo się zmieniło. Proszę posłuchać. Tylko tyle potrzebuję, wysłuchania mojej spowiedzi i rozgrzeszenia. Inaczej nie zaznam spokoju. Na chwilę ksiądz zawahał się, ale widząc determinację kobiety, skinął głowy na znak, że jest gotowy wysłuchać tego, co ma do powiedzenia. Przez chwilę zastanawiała się, nie wiedząc, od czego zacząć. Pociąg zwalniał. Ból kobiety zawisł w powietrzu. Ksiądz czuł się coraz bardziej nieswojo. Przez chwilkę łudził się, że ktoś się dosiądzie, ale i na tej stacji nie było zbyt wielu chętnych do podróży. Gdy zabrzmiał sygnał odjazdu, kobieta wygładziła spódnicę i zaczęła. -Byłam bardzo szczęśliwa. Żyłam tak jak zawsze chciałam żyć. Miałam cudownego męża. Wyrozumiały, mądry. Kochał mnie nad życie i potrafił to okazać. Wierzyłam, że razem stworzymy rodzinę idealną. Marzyłam o gromadce ślicznych dzieci i czekałam na moment, kiedy będę mogła powiedzieć mojemu mężowi, że jestem w ciąży. Razem ciężko pracowaliśmy, na to, żebyśmy mogli naszym dzieciom zapewnić idealne warunki. Mieliśmy śliczne mieszkanie, dobrze żyłam z jego rodzicami. Moi rodzice też bardzo go lubili. Był dla nich jak syn. Osiągnęliśmy wiele i wtedy pomyślałam: czy to nie grzech, że jesteśmy tak szczęśliwi? Codziennie dziękowałam Bogu za to, co miałam, dziękowałam za każde spojrzenie, każdy dotyk i każdą pieszczotę, jaka mnie obdarzył mój mąż. I pewnie było by tak do dzisiaj, pewnie…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil A.S.
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…