Początek
Opowiadania o Niespokojnych przygodach Bazyla na stronie http://bazylstories.wordpress.com/
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Nadszedł kolejny czas na wielkie przygotowania do świąt. Bazyl nie akceptował w żadnym kontekście tych wszystkich wystrojów, nagłej zmiany atmosfery, ale przede wszystkim sprzątania. Dlaczego ma sprzątać cały swój pokój prefekt? Przecież to jego pokój i nikt mu nie powinien rozkazywać jak ma w nim wyglądać. Jednak, aby nie wywoływać kolejnej kłótni w domu, postanowił zabrać się za sprzątanie. Wyjątkowo uwinął się dosyć szybko, ale oczywiście mamie się nie podobało, no, bo to byłoby coś nienormalne gdyby się nie czepiała. I mimo, że chciał dobrze, to doszło do kolejnej sprzeczki. Matka zarzuciła mu, że nawet przed świętami musi ją denerwować i pokazywać swoje humory. Bazyl nie potrafił zrozumieć, co znowu zrobił źle. Przecież posprzątał, chciał dobrze, był przeciwny kolejnej awanturze. Po dłuższym rozmyślaniu chłopak miał już pewien pomysł na bezskuteczne chęci poprawy stosunków z rodziną. Postanowił, że tego wieczoru ucieknie z domu. ------- - Dzwonił pan Mietek powiedział, że możesz przyjść po choinkę około godziny 18. Pójdziesz po nią i nie chce słyszeć, że nie.
Bazyl nic nie odpowiedział, przytaknął i udał się do swojego pokoju. Cały czas po głowie chodziło mu mnóstwo myśli dotyczących jego planu. To, że ucieknie wiedział w momencie, gdy tylko wpadł na ten pomysł. Jednak zastanawiał się, dokąd. Nie miał zbyt wiele pieniędzy, cechowało go jednak spryt i zaradność, o to właśnie miał do rodziców największe pretensje, że nie doceniali tego jak dobrze sobie radzi w szkole, że nauczyciele się na niego nie skarżą i nie narzekają, czego nie można było powiedzieć o Tomku. To właśnie do niego postanowił zadzwonić i powiadomić go o swoich planach.
Znajomi wołali na niego Biały. Poznali się dwa lata temu, kiedy to oboje trafili do jednej klasy w Gimnazjum. Biały był jednak o rok starszy. Został wydalony z poprzedniej szkoły za lekceważenie nauczycieli i notoryczną absencje.
Bazyl szczegółowo opowiedział koledze o powodach, dla których chce opuścić dom. Tomek tylko utwierdził go w przekonaniach. Bez zadawania żadnych pytań przeszedł od razu do konkretów. Podsunął mu pomysł, aby uciekł w chwili, kiedy ma udać się po bożonarodzeniowe drzewko. Wspominał też,
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Mischief
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…