"Podwójna siła..." rozdział 13
"Po raz pierwszy to Mat żałował, że w drodze do szkoły towarzyszy mu Fibi."
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
13. Bitwa na moście
Po powrocie z wycieczki w domu państwa Thaviol panowała grobowa atmosfera. Gdy rodzice odbierali ich w środę wieczorem, chłopcy nie odezwali się ani razu. Dopiero na usilne błagania speszonego taty Fibi przyznał, że owszem, było całkiem znośnie. Mat milczał jak zaklęty. Cały czas gapił się w okno, a na natarczywe pytania odpowiedział wreszcie, że jest zmęczony. Poszli spać nie spojrzawszy na siebie ani razu. Rano nadal nie mieli sobie nic do powiedzenia. Śniadanie zjedli w grobowej ciszy. Mama z tatą patrzyli na nich z niepokojem. - Chłopcy, błagam was, powiedzcie, co się stało! – wybuchnął wreszcie ojciec. Aura demoniej furii niebezpiecznie rosła. - Mat zrobił krzywdę pewnej dziewczynie – mruknął wreszcie Fibi. - CO?! – rodzice zwrócili przerażony wzrok na Mata, który przybrał minę obrażonego księcia. - Tylko nie mówcie mi, że zostanę babcią! – mama zaczęła sinieć. Oczy przybierały coraz bledszy kolor, między włosami ukazały się dwa maleńkie różki. Fibi uśmiechnął się lekceważąco. - Nie mamo, chyba nie myślisz, że jakakolwiek normalna dziewczyna, nawet dziwka, wpuściłaby Mata do łóżka. - Zamknij się Fibi – Mat również zaczął sinieć. - Nie, nie zamknę się! – Fibi wstał – To co zrobiłeś Nutrii, tego nie zrobiłby nikt, nawet… - …twoi kumple Weissi? – demon zagryzł zęby. Próbował nad sobą panować. Na szczęście mama się już uspokoiła. Patrzyła na Mata wyczekująco. - Co się stało? O czym mówi Fibi? - O niczym ważnym – szybko podniósł się z krzesła, zabrał paczkę z kanapkę i czym prędzej udał się do wyjścia. - Przez ciebie Nutria miała przez całą wycieczkę blokadę! – brat nie dawał za wygraną. Cała złość kumulująca się przez dwa dni wreszcie znalazła ujście. - Nic mnie to nie obchodzi! Wiedziała doskonale, że młode dziewczyny wychodzące z hotelu po dziesiątej dostaną blokadę! - Jesteś podły! Fibi też szybko chwycił drugie śniadanie i pobiegł za starszym bratem. Rodzice wymienili zdumione spojrzenia. Po chwili jednak tata się uśmiechnął i wziął czule mamę za rękę. - Nie martw się kochanie, skoro nie wezwali nas do szkoły, to muszą to być zwykłe uczniowskie przepychanki. Wcześniej czy później wszystko się wyjaśni. Po raz pierwszy to Mat żałował, że w drodze do szkoły towarzyszy mu Fibi. Maleńki nie zamierzał zaprzestać moralizowania. Wściekłość w nim kipiała. Bardzo lubił Nutrię, uważał ją nawet za swoją koleżankę. Z początku nie wierzył w to, co mu opowiedziała o bracie, ale z drugiej strony czemu miałaby kłamać. W dodatku to uporczywe milczenie Mata wszystko potwierdzało. Wszyscy na wycieczce mówili o nim z niesmakiem, z lekceważeniem wymawiając „Elfiasty” lub „Thaviol”. Szczególnie dotknęło to Fibiego. Nie chciał, aby jego brat był na językach całej szkoły, a ich nazwisko kojarzone z najgorszym. - Dlaczego się nie bronisz?! – wrzeszczał jak opętany. – Powiedz coś do cholery! Ale Mat milczał jak zaklęty. Tylko zacisnął mocniej usta i przyspieszył kroku. Fibi musiał biec, ale to tylko wzmagało gniew. - Dlaczego jej to zrobiłeś? Musiał być przecież jakiś powód! - Fibi, daruj sobie. - Nie, nie daruję! Wiesz doskonale, w jakim położeniu jest Nutria! Sama mi o tym opowiadała! Miała dostać stypendium, jeśli tylko miałaby wzorowe z zachowania, a teraz to co? Ma zaraz po szkole pójść do pracy? - Fibi! – zatrzymali się przy przejściu dla pieszych. Mat był jakoś dziwnie sinoczerwony – Co to ciebie obchodzi?! Jej matką nie jesteś! Zresztą, jak już mówiłem, nie zmuszałem jej do chodzenia po nocy! Sama jest sobie winna. - Wiesz doskonale, że to nieprawda! - Fibi, odwal się! - Nie, nie odwalę się! Wiesz jak teraz o tobie mówią! Nigdy nikt ciebie nie lubił, a teraz to masz już zupełnie przerąbane. A razem z tobą ja, bo też jestem Thaviolem! - Jak cię tak strasznie martwi nasze wspólne nazwisko to je zmień! Proszę bardzo! Ja nie potrzebuję takiego brata jak ty! - Ja też nie chcę mieć z tobą nic wspólnego! - O, to świetnie! Znaczy, że się teraz ode mnie odczepisz? Zapaliło się zielone światło i Mat ruszył do przodu. - Nie! – Fibi szybko go dogonił. – Jesteś starszy o siedem lat i o te siedem lat głupszy! - Mówiłem już, wyrzeknij się mnie. - Mat, czy do ciebie nic nie dociera! – w oczach jedenastolatka pojawiły się łzy. – Powiedz mi przynajmniej dlaczego to zrobiłeś! Mat znów się zatrzymał, tym razem na środku chodnika. Szkoła była już niedaleko. Między nimi przepychali się anonimowi przechodnie, którzy kompletnie nic nie wiedzieli o wydarzeniach z wycieczki. Za to przeszkadzali im ci dwaj bracia kłócący się tak głośno o wpół do ósmej rano na środku ulicy. - Chcesz wiedzieć? – Mat spojrzał uważnie na Fibiego. Fibi, choć zaskoczony, skwapliwie pokiwał głową. - Bo… - Mat urwał. – Bo chciałem i tyle. Odwrócił się szybko i pobiegł do szkoły. Fibi z wściekłością mrugał oczami. Miał wrażenie, że wszyscy anonimowi przechodnie teraz się na nich gapią. Też puścił się biegiem. Matrixa dopadł jednak dopiero na moście. - Mat, ty parszywy padalcu! Chłopak rozejrzał się wściekle dookoła. Pech chciał, że na moście była akurat cała jego klasa. Na samym końcu szedł Herr Krystal. - Fibi, odwal się wreszcie ode mnie! - NIE! Ty zawsze taki byłeś! Jesteś podły i samolubny! - Tak, jestem i co? – darł się do niego przez całą długość mostu. Jak na komendę wszyscy stanęli i zaczęli przysłuchiwać się wrzaskom braci Thaviol. - Ty naprawdę myślisz tylko o sobie! Uważasz, że wszystko się kręci wokół ciebie! Ale tak nie jest! Prawda jest taka, że wszyscy cię NIENAWIDZĄ! Łącznie ze mną! - Doprawdy?! – Mata zaczęły dławić łzy. Ręce mu się trzęsły. W tej chwili najchętniej udusiłby brata gołymi rekami. W jego dłoniach pojawiła się siekiera. Klasa wrzasnęła i cofnęła się o krok. Mat jednak z całej siły zaczął uderzać w linę podtrzymującą most. - Ja też ciebie nienawidzę! – krzyczał. – Zlecisz na tę swoją rozgadaną szczękę i może ją złamiesz! Taki jesteś gadatliwy a latać nie umiesz! W rękach Fibiego też zaraz znalazła się siekierka. Bez namysły zaczął walić w drugą linę. Klasa łącznie z Herr Krystalem była zszokowana. - Ch-chłopcy… p-przestańcie – wyjąkał Herr Krystal, którego po prostu zamurowało. - Mat, ty idioto! - Fibi, przestań! - … - Niech ktoś zadzwoni po policję, przecież oni są walnięci! - RATUNKU! Ale bracia Thaviol nie przestawali ani na chwilę rąbać swojego kawałka mostu. Mat liczył na to, że pierwszy przerwie linę i zdąży wskoczyć na murowany taras szkolny. Fibi natomiast walił bez opamiętania, nie zastanawiając się nawet, czy jego działanie ma sens. Był już tak wkurzony na brata, że chętnie by go zasiekał tą siekierą. Wreszcie liny zaczęły puszczać. Klasa skuliła się. Nie wiedziała nawet, czego się chwycić. Herr Krystal nadal był w ciężkim szoku. Na dole zbierała spora grupa gapiów. Inni uczniowie wyglądali przez drzwi. A bracia, jakby nie kontaktując, zapamiętale walili w swoje liny. - Mat! - Fibi! - Eeej, pogięło was? - Niech ktoś ich powstrzyma! - Co im przypieaaaa…! W tej chwili zerwały się obie liny. Cała klasa z krzykiem runęła w dół. Mat nawet nie zdążył wypowiedzieć zaklęcia. Czuł, jakby to nie on spadał, tylko ziemia przyleciała do niego. Upadek na szczęście nie był bolesny. Szkoła dryfowała tylko parę metrów nad ziemią. Zamieszanie jednak było okropne. Gapie tłoczyli się, coś krzyczeli, uczniowie obrzucali się nawzajem wyzwiskami, ktoś zwracał uwagę na siekierę, ktoś inny dzwonił na policję. Herr Krystal doszedł już do siebie i próbował opanować sytuację. Nie było to jednak konieczne. Drugim mostem, szybkim, zdecydowanym krokiem zbliżała się do nich pani dyrektor we własnej osobie. Przystanęła na chwilę i obrzuciła wszystkich surowym spojrzeniem. Zrobiło się zupełnie cicho. Nawet gapiów onieśmielała ta poważna, niska osoba. - Co tu się stało? – zapytała. Jej wzrok ześlizgiwał się po zebranych, na dłuższą chwilę zatrzymał się na braciach Thaviol, aż wreszcie spoczął na Herr Krystalu. - Co tu się stało? – powtórzyła mocniej i dobitniej. Widać było, że jest wytrącona z równowagi. Ostatnim razem oglądano ją w takim stanie, gdy alchemik porwał szkołę. Jednak i wtedy nie straciła zimnej krwi. W parę minut później cała klasa znalazła się w jej gabinecie na ostatnim piętrze. Herr Krystal się gęsto tłumaczył, Lin próbowała wszystkich usprawiedliwiać, a Mat stał z tyłu i próbował nie rzucać się w oczy. Wreszcie jednak wezwano jego i Fibiego przed srogie oblicze pani dyrektor. Z nieobecną miną wysłuchał tyrady. - Nie założę wam blokad, bo jak widać na Thavioli i tak nie działają. Wasi rodzice mają przyjść do szkoły. Co wam w ogóle odbiło, żeby niszczyć mienie szkolne i narażać na niebezpieczeństwo waszych kolegów. - Przepraszamy – bąknął nieśmiało Fibi. - Nie myśleliśmy… wtedy… - Mat patrzył gdzieś w kąt. Ta kobieta zawsze go onieśmielała. - Bracia Thaviol myślą, że skoro się najlepiej uczą, to im wszystko wolno. - Wcale tak nie myślę! – zaprotestował cicho Fibi. Reszta klasy trwała w ponurym milczeniu. Im też się mocno dostało za niedopilnowanie kolegów. Albo dyrektorka miała zły dzień, albo ta sprawa faktycznie dotyczyła ich wszystkich. Uczniowie nie byli pewni, ale pani Helena Wiż często dopatrywała się winy ogółu w wykroczeniu jednostki. „Klasa ma być jak drużyna” – mawiała. Za to 3c-e nie darzyła sympatią właśnie z powodu całkowitego niezgrania. W końcu była jedną ze słynniejszych poszukiwaczek przygód, która w młodości zdobywała i traciła fortuny wraz z grupą oddanych jej towarzyszy. - Tak, o co chodzi? – ze zniecierpliwieniem odebrała domofon od swojej zastępczyni Chondri Ptyś. Z uwagą wysłuchała wiadomości, zmarszczyła groźnie brwi, aż wreszcie rzuciła ostro: - Wpuścić! Odłożyła słuchawkę i spojrzała po zebranych. - Mistrzyni Wallenrod ma dla państwa pewną propozycję. Jeśli pomożecie jej w pewnym przedsięwzięciu, będą to okoliczności łagodzące. Musicie jednak dać z siebie wszystko i wypaść jak najlepiej, mimo czekających was egzaminów. Klasa wymieniła cicho uwagi. Nie mieli najlepszego zdania o mistrzyni kultury Aldonie Wallenrod, ale skoro podjęła się ukarania winowajców, to będzie to na pewno
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Psutki
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…