Pogrzeb
Krótkie opowiadanie o tym, że idąc na pogrzeb po drodze zawsze można dowiedzieć się, co znaczy życie wieczne
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Z domu wyszedłem 40 minut przed czasem. Było wczesne pochmurne popołudnie. Wsiadłem do tramwaju linii dziewięć, na rondzie Grzegórzeckim przesiadłem się w „czwórkę” i po przejechaniu kilkuset metrów wysiadłem przy ul. Rakowickiej. Następny przystanek był jakieś pół kilometra dalej. Poszedłem pieszo. Kiedy przechodziłem obok wiaty przystankowej zauważyłem, że siedzi tam ktoś bardzo podobny do Adama. Podszedłem bliżej. To nie możliwe – pomyślałem podchodząc jeszcze bliżej. To był Adam. Zanim stanąłem przed nim przyglądnąłem mu się uważnie, ale wszystko wskazywało na to, że to właśnie on. Ubrany w starą zniszczoną kurtkę, z dwiema wyładowanymi po brzegi torbami i nieodłącznym aparatem przewieszonym na pasku przez szyję. - Adam, co ty tu robisz? - Cześć. Czekam na tramwaj? A ty? - Idę… Jadę… na twój pogrzeb. - Jak miło z twojej strony. Ja się nie wybieram, nie lubię pogrzebów. - Adam, jak to nie... lubisz, przecież ty nie żyjesz. Dzisiaj jest twój pogrzeb. Za 15 minut rozpoczyna się msza święta. To niemożliwe, że siedzisz tu sobie tak po prostu. Kiedy wypowiadałem te słowa czułem, jak z mojej twarzy odpływa krew. Na przeciwko rumianego Adama wyglądałem jak duch, ale to przecież był on... - A co mam robić? - No przecież nie żyjesz. Jak ktoś jest martwy, to nie siedzi sobie na przystanku. - A dlaczego nie? Nie słyszałeś nigdy o życiu wiecznym? Z tego co pamiętam jesteś chrześcijaninem. - Jestem. I słyszałem o życiu wiecznym. - No to ja właśnie żyję sobie… wiecznie – powiedział i uśmiechnął się otwierając ustu. Policzki miał zaczerwienione, jakby godzinami chodził po ulicach. Patrzył mi przy tym w oczy, tak, jak patrzy człowiek, który poznał wszystkie tajemnice. Po chwili zamknął usta i przełknął ślinę. - Mam ciastko, chcesz? Z marmoladką - powiedział
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil zodiak
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…