Pokój
wśród czterech ścian
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Pokój. Zwykły prostokąt. Dwa na pięć metrów. Na materacu poduszka z kołdrą toczyły bój o swoje terytorium. Niby beznogie postacie wisiały przybite do ściany karmazynowo-czarne koszule. Pod malutkim białym stolikiem piętrzyły się stare zeszyty spoglądając pusto na stado metalowych krążków, pochwyconych muzyków. Przez zamknięte żaluzje przebijał się promyk słońca rozświetlając drobinki kurzu, niczym cekiny, osiadłe na bezdomnej gitarze. Na parapecie opróżniona butelka tequili wspominała bezgłośnie lepsze czasy i tylko na półce zamknięci w za ciasnych tomach poeci dumnie stali na baczność jakby przywykli do nonsensu zamkniętego w cztery ściany. Na wprost drzwi tuż pod oknem w oczekiwaniu spoglądali sobie w oczy dwudziestoletnie krzesło i niewiele młodsze biurko z nadzieją, że pojawi się w końcu ten, kto nada sens ich istnieniu i na nowo ogrzeje aromatem drobno mielonej czarnej kawy. Nikt się nie pojawił. Pokój spowiły szaleńcze nici małych grabarzy. Powietrze nasiąkło szkarłatnym oddechem zeszłorocznej wiosny nabitym w gliniany wazonik. Półmrok osiadły na dywanie niczym Hades rozłożył nogi i zaciągając się skrętem z liści laurowych z zadowoleniem przyglądał się swojemu dziełu. Nagle gruby mur ciszy przebił dźwięk delikatnych włoskich tonów, wesoło nastrojonych głosów oraz ocierających się o siebie na wpół pełnych, a może na wpół pustych, kryształowych kufli. Równocześnie do pokoju wdarła się gruba smuga światła koloru brudnej wiśni, a zapach bzu ustąpił kruchym obłokom taniego tytoniu. Miejsce na ścianie tuż naprzeciw poetom, miejsce, w którym niegdyś wisiał średnich rozmiarów obraz, tętniło życiem. Peruwiański wystrój, melancholia spacerująca po drewnianym blacie, żłobiąca miniaturowe pęknięcia, a w tle poducha napęczniała od myśli, a może z powodu butnie błąkającej się na niej muchy, kto wie. Sam wielki Mefisto na chwilę przysiadł. Z bladoróżowej papierośnicy wyciągnął niezwykle smukłą cygaretkę oraz zapalniczkę z tylniej kieszeni mocno opiętych skórzanych spodni. Ilekroć jednak starał się ją odpalić ta wydawszy z siebie pierwej pełen żałosnego jęku zgrzyt, puszczała parę iskierek niczym miniaturowe sztuczne ognie by na koniec wyzionąć ducha. Kiedy kilkakrotna…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil la makaca
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…