polemika
polemika
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Słowacki spał głębokim, zasłużonym snem sprawiedliwego. Śniło mu się że jakaś garbata postać rzuca w jego stronę rzepem. Zrobił unik i wpadł w igielit. Z opresji uratował go jednak bohaterski legendarny pies Lufu. Gdy chciał odwdzięczyć się psu obdarowując go orzeszkiem stwierdził że się budzi, a potem to już się obudził i nie spał. Ogarnął wzrokiem doprawdy nie byle jaki nieład jaki panował w jego klitce na poddaszu chcąc dociec co wyrwało go z sennych marzeń. Odpowiedź nadeszła parę sekund później kiedy to Słowacki usłyszał walenie do drzwi i zrozumiał. Powoli zlazł z łóżka, założył lacie z borsuka i podreptał w stronę drzwi. Do drzwi było ponad 5 metrów, a Słowacki nie miał nic do czytania żeby zabić czas wlekący się w nieskończoność podczas tej podróży nie mniej jednak umilił sobie drogę zastanawiając się kto mógł go nawiedzić o tak dziwnej porze (zegar wskazywał wtorek 14:32 – Słowacki specjalnie nabył zegar informujący również o dniu tygodnia ponieważ jak każdy wielki poeta i wieszcz lubił się spić do nieprzytomności i tracić kontakt z rzeczywistością, a w czwartki miał basen i nie lubił opuszczać tych zajęć). Dotarł do drzwi i otworzył bo tak miał w zwyczaju. Za drzwiami czaiła się postać, której widok od razu wzmógł w Słowackim mdłości. Witaj Słowacki. – powiedział Mickiewicz, a miał ten brzydki zwyczaj zwracać się do Słowackiego „Słowacki” – Wiesz po co przyszedłem. Nie. – odparł Słowacki i poczuł nieodpartą chęć żeby Adamowi przypierdolić. Polemika! – wykrzyknął Mickiewicz, a słowo to oznaczało że zbliża się nieuniknione. Słowacki postał jeszcze chwilę zniechęcony przy drzwiach po czym mozolnie odsunął się i gestem zaprosił Mickiewicza do pokoju. Gdy Adam minął Juliusza i odwrócony był do niego plecami, ten sprytnie sparodiował osobliwy chód Mickiewicza. Ale Mickiewicz nie w ciemię był bity i szybko odwrócił się łapiąc Słowackiego na gorącym uczynku, więc Juliuszowi nie pozostało nic innego jak udać że jest w trakcie porannej gimnastyki, albo w…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil LewDobrodziej
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…