Polish pop culture cz. 2
Dalsza cześć.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
On na to iż moje zachowanie jest karygodne i wzywa rodziców po czym sięga po swoją nokię 3310 i wykręca numer który ja mu dyktuje. Telefon odbiera moja matka. Smyrek, gdyż tak nazywamy swojego dyrektora gdyż często jego ręce lądują w sektorze jego ciała gdzie znajdują się genitalia, mówi do niej, iż karygodnie zachowuje się w szkole. Moja matka cala wkurzona gdyż tak powiedział mi Smyrek odkłada słuchawkę. Po 10 minutach na ręcznym wpada do budy, gdyż ona tak zawsze gdy jest zła lecz również gdy się śpieszy co się akurat tutaj sprawdza w obydwu przypadkach. Wpada do gabinetu w niezłożonej fryzurze z odrostami i tluszczem. Widać ze ich nie umyła gdyż pewnie się śpieszyła. Ubrana nie do koloru w brąz spodnie dzwoniaste i super pedalski lśniący czerwień. Widać iż była w piżamie gdyż ja to wiem. Pyta się co zrobiłem, a ja że nic. Ona na to, że ma mnie już dość, że ma dość moich problemów znaczy ze mną a ja że do kurwy nędzy jestem jej dzieckiem i mnie nie rozumie. Smyrek mówi, że nie mam przeklinać a ja no to : Odjeb się. Nie będzie mi jakiś niemyty pizduś, co smyra swoje jajka mówił, co mam robić. Przeszedłem obok tej, co ma na lewo i prawo gdyż pewnie nie stać jej na operację gdyż dostaje zbyt niską pensję a do tego należy jej się za jej chamskość. Przechodzę obok dyżurnej, przechodzę obok gabloty, przechodzę obok pani w fartuchu seledynowym w kropki białe i idę do Sali. Tam patrząc pani w oczy mówię i ż dziękuję a ona ze nie ma za co. Pakuję swoja torbę i wychodzę, a ona że gdzie a ja że w pizdu. Poszedłem na ćmika za budę. Matka wybiega i pyta się co ja robię, a ja, że jest ślepa gdyż nie widzi chyba że palę albo po prostu rzuca jakieś pytanie bez sensu i składu by mnie zagadać a jej na to, że palę i sama wie że była kiedyś umowa. Patrzę obok i zauważyłem dwie laski których wcześniej nie opisywałem gdyż nie widziałem sensu ale teraz widzę i opisuję. Jedna się gapi na mnie. Ubrana w róż ślisk i połysk spódniczkę z ćmikiem w ręce w bluzce stanikopodobnej. Patrzy się tak jakbym był bogiem seksu. Puszczam do niej oczko, ona do mnie też. Mrugnęła do mnie oczkiem koloru zielonego z kilogramem dwieście tuszu na rzęsach. Uśmiechnęła się. Ładne zęby wybielone zapewne nowym produktem Blendamed. Mentoli w gumę. Rasowy obraz dziewczyny do której mów: po co mi mózg skoro mam dupę. Matka mi się pyta co to za dupa a ja że nie wiem. Mówię że idę nara. Przechodząc obok sklepu spożywczego zauważyłem ławkę. Poszedłem, usiadłem i zacząłem zastanawiać się nad sensem. Patrząc na chodnik przyglądałem się mrówkom chodzącym miedzy szparami od płyt chodnikowych, które jak tylko weszły na płytę były zdeptywane przez kolejne kolonie gatunku ludzkiego który nie wie jaki jest głupi i który nie wie że codziennie zabija setki takich mrówek. Sensu nie ma. Sens nie istnieje. Jesteś bo jesteś bo twoi starzy wpadli, bo za komune takie syfne gumki robili. I co robisz? Jeszcze jesz, pijesz, siedzisz, robisz gówno w kiblu. To twoje życie. A potem gdy dorośniesz zmieniasz tylko miejsce i znowu jesz, pijesz, i gówno w kiblu robisz. Oni mają cię w dupie. Wstaje i idę do chaty robić gówno na kiblu jeść pić i spać.
Siedząc na lekcji wychowania do życia w rodzinie myślę jakie to życie jest kurwenne. Babka cos pierdoli laski gadają o płci mojej a moi cały czas pierdol o jakichś nowych dupach. Nudzę się. Mam ochotę zapalić ale nie będę robił gnoju. Starsza ubłagała by mi nic nie robili. Rzucę te budę i tyle. Po co ja się w niej męczę? Ona czyli babka napierdala cos o kondycji dzieci. Mogła by coś powiedzieć na temat sensu. Wywaliła dwie laski do pierwszej ławki. Są teraz niczym super gwiazdki. Są teraz z pierwszej ławki są z pierwszej ręki niczym dobre dziwki rumunki. Pierwszy towar. Najlepszy. Są tam tak naprawdę gdyż miały problem z zasysaniem powietrza. Nic nadal o sensie nie słyszę. W końcu lekcja się kończy a ja idę na inną. Zostawiam swój plecak pod ścianą koloru brudnego beżu i idę na ćmika do kibla, gdyż na dworzu jest mi zbyt zimno. Wyciągam ze swojej kieszeni paczkę Wajs Rojów, które kiedyś pewien dzieciak proszący o papierosa nazwał je Wike Roje. Wyciągam również zapałki co stawia mnie na wyższej pozycji jestem niczym z górnej półki. Gdyż mając ogień mam władzę, a mając władzę jestem królem kibla na tej przerwie. Siadam na kaloryfer gdyż w kabinach są osoby gorsze, młodszej, niższej rangi bo ukrywają się bo się nas boją. Inni leją do pisuarów a ktoś jeszcze patrzy bo w kiblu jest dużo osób i możemy razem współpracować i patrzy czy nie idzie Smyrek. W końcu spaliłem a moja monarchia umarła. Uczcijmy ja chwilą ciszy. Dziękuję. Była świetna. Będąc na innej lekcji nie myślę o sensie. Sensu i tak nie ma. Nie istnieje. Nie ma sensu myśleć o sensie. Jest tylko iluzją mojej matki i innych ludzi. Oglądam obrazy w książce gdyż mam plastykę. Najlepszy to ,,Bez tytułu’’. Wszystko jest jak on – bez tytułu. Wszystko jest popierdolone. Znowu myślę o sensie. Po co ja w ogóle tak zacząłem myśleć o tym? Sensu nie ma. Hehe. Przemierzając się drogą do domu spotkałem Bartka. Pytam się co u niego, on, że nic a ja, że aha. Pyta się mnie o to samo a ja mu to samo odpowiadam. Odjazd. Ostatnio widzieliśmy się nad rzeką czyli całkiem niedawno. Za dużo wtedy nie gadaliśmy gdyż między nami nie jest tak jak kiedyś. Teraz jest oficjalnie przedtem było nieoficjalnie. Teraz jest oficjalne cześć co tam przedtem było nieoficjalne: ,, Siema! Co tam u cię? Chodź idziemy na browara’’. Schyla się by zawiązać buta. Wypina się do mnie swoim odbytem i na stronie tylnej jego spodni widzę napis na naszywce : ,, Free Man ‘’. Pod nim: ,, the oryginal registered Mark ‘’. Widać schodzi na niż gdyż ma na sobie ciuch z targu a nie ciuch z dobrego sklepu. A zawsze nosił firmowe ubrania. Musiałem z nim skończyć. Teraz ma swoich kumpli, swoje dragi i swój targ. Chociaż chciałbym się z nim pogodzić nie mogę. On robi co innego a ja też nie jestem święty. Kilka razy była gandzia ale to wszystko. Więcej nie paliłem. Mówię do niego : Kurwa! Wróć do nas. Skończ z tymi kretynami. On, że jest mu dobrze. Ze są kul i mam się odjebać od niego, od jego życia bo to nie moja sprawa. Ja mówię mu iż już dawno się odjebałem bo wiem że on nie chce z tym skończyć. A on , że w takim razie co się wtrącam? Ja, że nie wiem. On mówi, że fajnie się gada ale musi iść do kiosku. Ja tonem pogardowo – ironicznym pytam się czy po gumki a on, że to nie moja sprawa i nawet jeśli to co. Ja, że to nic. Nie obchodzi mnie to zbytnio , tylko chciałem ot tak zapytać. On, że jestem chory. W domu ciągle hałas. Starsza się drze, że znowu jej ukradli kwiaty na cmentarzu. Co się dziwi? Polska to Polska. U nas wszystko kradną. Pasuje to nawet do kawału o…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil inny666
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…