Wróć do katalogu

Polityka stanu wyjątkowego

Garść przemyśleń na temat niedawnych wydarzeń.

Kuguar, opublikowano , 8 min czytania, 3,7 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Obserwowałem i obserwuje naszą żałobę narodową z przymrużeniem oka, bieg wydarzeń jaki miał i ma miejsce żywcem przypomina tragikomiczny sztafaż rodem z Mrożka. Nie głosowałem na Kaczyńskiego i nigdy nie byłem jego zagorzałym zwolennikiem, chociaż z niektórymi pomysłami się zgadzałem. Jak np. Bardzo katolicka kara śmierci. Sobotnim rankiem przeczytawszy wiadomość o katastrofie i jej tragicznym żniwie, nie mogłem uwierzyć przez długi czas, że to co mam przed oczami, jest prawdą. A jednak. Ogarnął mnie smutek. Otrząsnąłem się po jakiejś dłuższej chwili, gdy sobie uzmysłowiłem, co będzie się działo w Polsce. Miałem przed oczami ckliwe reportaże z czasów żałoby po Papieżu, a już dochodziły pierwsze komunikaty w podobnej tonacji. Cały żal zniknął, gdy przeczytałem hasło: "Zginął za Polskę." Przecież to jest jawne nadużycie. Bunt zaczął narastać, aż we wtorek zaproszony na dyskotekę odpowiedziałem, że chętnie pójdę. Na przekór. Jednak wskutek ogromnej kolejki, miałem czas na zastanowienie się, stojąc tuż przy wejściu, odwróciłem się i poszedłem do mieszkania. Celowe ignorowanie żałoby, jest również złą drogą. Do czego zmierzam? Ano do tego, że brak nam środków wyrazu dla naszych uczuć. Katolicyzm już dawno przestał być nośnikiem emocji, nie kanalizuje ich, ale stwarza pozory autentyczności. Żałoba przypomina momentami festyn smutku, kto bardziej, kto więcej zapłacze, kto czuje się bardziej zagubiony. Zagubienie nie jest stanem po śmierci Prezydenta, ale stałą koordynatą naszego życia, w które jesteśmy rzuceni i musimy sobie z tym jakoś poradzić. Nieautentyczność uczuć mogą potwierdzić informacje, jakie są najczęściej pokazywane w dziennikach informacyjnych. Oprócz oczywistych raportów z miast pogrążonych w smutku, są raporty ze świata, jak prezentują bieżące zdarzenia w Polsce zagraniczne media. A nagłówek "Imponująca lista gości na Wawelu" to już chyba śmieszność i jawna obłuda. Dlaczego? Komu ta lista ma zaimponować? Na kim zrobić wrażenie? Nie pamiętam dokładnie w którym miescju w ewangelii, ale jest mowa o podobnej sytuacji. Jeżeli pościsz, zachowaj świeże oblicze, naoliw włosy, a Bóg, który jest w ukryciu, wynagrodzi Ci to. Post to nie to samo, co żałoba, ale parcie na szkło wszystkich płaczków jest przynamniej dwuznaczne. Dyskurs jaki panuje w naszych mediach i głowach jest wypaczony. Czy nie potafimy inaczej? Kolejny raz polski martyrologiczno-prokrustowy sarkofag znalazł sens swojego istnienia. Najczęściej pojawiały się hasła w rodzaju: "Mąż stanu", "Bohater"," Zginął za Polskę," Był człowiekiem nieprzeciętnym, udało mu sie w życiu osiągnąć wiele, ale na pewno nie był wielki: "od zerwania Trójkąta Weimarskiego z powodu karykatur - <<polskich kartofli>> w <<die tageszeitung>> "1. Słynne już "spieprzaj dziadu", nietolarancja wobec homoseksualistów. alergiczne reagowanie na krytykę. To był władca, ale nie z naszej epoki. To nie był wielki prezydent demokratycznego państwa. Oczywiście przejaskrawiam obraz, ale peanów na cześć Prezydenta jest aż nadto, szczypta dziegciu nie zaszkodzi. Zaznaczam, że nie jestem zwolennikiem poprzedników, którzy również mnie rozczarowali. Nie może być jednak tak, że śmierć człowieka zmienia ocenę jego postawy. Z czym mamy właśnie do czynienia. Wśród przyczyn zjawiska uderza mnie jedno, bezradność i bezwład ludzi. Polska po transformacji rzuciła się w kapitalistyczny wir, nie posiadając jednocześnie żadnego kapitału społecznego. Isnieją u nas reguły demokratyczne, prawo demokratyczne, ale nie ma demokracji. Dewey twierdził, że demokracja, to sposób życia, możliwość kooperowania i współdziałania z innymi ludźmi, im większa jest ilość ludzi z którymi wchodzimy w kontakt, tym w większym zakresie demokratycznie żyjemy. Różne jednostki w ten sposób tworzą grupy, są świadome przynależności do owych grup, utożsamiają się z nimi. Demokracja ma za cel maksymalne poszerzanie zakresu owych grup, "My" docelowo obejmować ma całą populację ludzką, trąca myszką, ale nie podważa to…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych