PORSCHE
taki tam niezobowiązujący rzut okiem na coś między kobietą i mężczyzną :)
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
PORSCHE
PORSCHE
- O Boże, co mam teraz zrobić - Porsche nerwowo odgarnęła niesforny kasztanowy kosmyk włosów za ucho. - Nie mogę tak sobie po prostu wyjść z pracy w środku dnia - dobrze wiedziała, że może. - OK., zaraz wyjdę. Daj mi pięć minut. - odłożyła słuchawkę i ... odgarnęła włosy za ucho. Nie widziała Piotra już prawie dwa lata, aż tu nagle zjawia się. Dzwoni do pracy i mówi, że czeka w kawiarence za rogiem. - Tylko kwadrans - (odgarnięcie kosmyka) - wypiję kawę, przyjmę życzenia urodzinowe i powiem, że muszę wracać, bo mam bardzo napięty dzień. Doskonale wiedziała, że nie musi się spieszyć, że nie musi nawet wracać. W gruncie rzeczy nie miała już dzisiaj nic do roboty. Od roku pracowała w małej firemce zajmującej się projektowaniem wystrojów wnętrz. Firma była mała ale miała ostatnio dużo zleceń. Porsche była odpowiedzialna za swoje projekty i nie musiała siedzieć w firmie. Mogła wychodzić kiedy chciała. Z czego z resztą często korzystała. - Tylko kwadrans - i nagle poczuła, że jest jej strasznie głupio. Robi coś, o czym chyba nie ma ochoty powiedzieć Robertowi. Robert by nie zrozumiał. Nic by nie powiedział, ale znowu zamknąłby się w sobie na tydzień albo ... trzy miesiące. Robert traktował zawsze wszystko bardzo osobiście. - Przecież nie robię nic złego - Porsche wiedziała jednak, co pomyśli sobie Robert - SPOTKAŁA SIĘ ZE SWOIM BYŁYM FACETEM ... W SWOJE URODZINY ... KIEDY ROBERT CZEKA NA NIĄ W DOMU ... Z NIESPODZIANKĄ. Była pewna, że Robert przygotuje coś specjalnego. Był niezrównany w robieniu niespodzianek. - SPOTYKA SIĘ Z FACETEM, Z KTÓRYM ... - Przecież nic już nas nie łączy, po prostu stary znajomy chce złożyć życzenia - ... Z KTÓRYM BYŁI ZE SOBĄ. KOCHALI SIĘ. CAŁOWALI, PIEŚCILI I ... K O C H A L I S I Ę. I BYŁO JEJ DOBRZE. - Jeżeli jest w porządku, to dlaczego czuję się jak złodziej - Porsche włożyła płaszcz i wyszła z biura. Na ulicy poczuła zimny wiatr, który trochę ją orzeźwił, dmuchnął za kołnierz i w dekolt. Opatuliła się szalikiem. Była dopiero wczesna wiosna.
ROBERT
To była wczesna wiosna. Przyroda właśnie była w trakcie zmiany skóry z nieśmiało-blado-żółtej na nieśmiało-blado-jasno-zieloną. Minął ponad rok od kiedy zamieszkałem z Porsche. Mieszkaliśmy w małym mieszkanku na poddaszu i głównym problemem było zimno. Dach był nieszczelny i zimą (na szczęście zima zabierała się do odejścia), rano, kiedy budziliśmy się było w pokoju 10 stopni Celsjusza. Przez cały dzień grzaliśmy małym olejowym piecykiem i pod wieczór czasem był nawet ponad dwadzieścia. Na noc piecyk wyłączaliśmy odkąd Porsche przeczytała w jakimś kobiecym piśmie opiniotwórczym, że organizm lepiej odpoczywa śpiąc, gdy jest zimno. Ponoć jakaś królowa spała w zimie nago przy otwartym oknie przykrywając się prześcieradłem i z tego powodu dożyła w dobrym zdrowiu bardzo podeszłego wieku (no i umarła dużo zdrowsza). Porsche była trochę zwariowana, ale z jakiegoś powodu przystawałem na jej dziwactwa, muszę przyznać, że nawet mnie to trochę bawiło. Robiliśmy różne dziwne rzeczy i było nam dobrze: mały chłopiec w skórze dorosłego mężczyzny i Porsche, którą ciężko zakwalifikować do jakiejkolwiek kategorii. Porsche miała kasztanowe włosy opadające na ramiona, czarne (roześmiane lub wściekłe) oczy, figurę modelki przy swoich 160 cm i poczucie humoru, które potrafiło wycisnąć czasem łzy i przyprawić o ból brzucha. Było nam naprawdę dobrze ze sobą ... a czasem naprawdę źle. Miała też świra na punkcie Porsche 911. Kiedyś spędziła miesiąc u swojej ciotki Nelie w Stanach. Ciotka, siostra matki Porsche, zaprosiła ją na wakacje i zapłaciła za bilet. Porsche pierwszego dnia kupiła los na loterii na lotnisku - tknięta przeczuciem, jak powiedziała i dwa dni później okazało się, że wygrała ponad 3,5 tysiąca dolarów. Niby nie dużo jak na wygraną na loterii, ale sporo jak na dziewczynę z Polski na wakacjach. Oczywiście postanowiła przepuścić wszystko podczas tego miesiąca. Wymyśliły sobie razem z ciotką, że pojeżdżą trochę po Stanach. Ciotka dołożyła więc drugie tyle i opracowały plan wakacji. Następnego dnia kupiły różne potrzebne im rzeczy i postanowiły wynająć kabriolet. Ciotka wtedy powiedziała, że jest tylko jeden samochód naprawdę rzucający na kolana, przy którym bledną wszystkie Ferrari, Lamborghini i Corvetty, a mianowicie Porsche 911. Ciotka dwadzieścia lat wcześniej wyszła za bogatego Niemca i swoje o życiu wiedziała. Wtedy dla Porsche nie stanowiło to różnicy, jakim samochodem będzie zwiedzać Stany ale miesiąc później nie potrafiła sobie wyobrazić, że mógłby byś jakiś inny. Potem wróciła do Polski i postanowiła sobie, że będzie bogata i że któregoś dnia kupi sobie Porsche. Oczywiście 991 - the only real one. Że będzie czarne i będzie miało nadwozie typu targa - ze zdejmowanym sztywnym dachem. Poznałem ją pięć lat później. Zaczęliśmy się spotykać, kiedy chodzili jeszcze z Piotrem. Właściwie mieszkali razem. Nie chcę znać szczegółów. Wtedy, na początku, zapytała któregoś dnia, czy ją kocham, czy będę z nią zawsze i czy będę się nią opiekował, ..., czy kupię jej Porsche. Wtedy zupełnie nie zrozumiałem. - Porsche ? Porsche nie, ale może kiedyś kupię ci domek z ogródkiem. - To do dupy - powiedziała i zamyśliła się. Nie wziąłem wtedy tego poważnie. Myślałem, że sobie żartuje. Potem opowiedziała mi o swoich wakacjach z ciotką Nelie i jeszcze parę razy wspomniała o Porsche 911. Wtedy zrozumiałem.
Właściwie rzuciła Piotra dla mnie. Spakowała się i przeprowadziła do mojej wynajętej kawalerki. Potem wynajęliśmy mieszkanie na poddaszu i tak to już trwa od prawie półtora roku. Do dzisiaj nie może pozbyć się poczucia winy. Nie rozmawiamy o tym, ale to po prostu oczywiste. Słychać to w jej głosie, kiedy czasem rozmawiamy o przeszłości. Widać w jej oczach. Nie to, żeby go jeszcze kochała, ale czuje, że to nie jest w porządku, tak kogoś zostawić. Kogoś DOBREGO.
Kiedyś kochała go. Spędzali razem dużo czasu rozmawiając godzinami o książkach, filmach i filozofii. Obiecał jej, że kiedyś kupi jej Porsche a ona kochała go za to jeszcze bardziej.
Jak już wspomniałem to była wczesna wiosna. Tego dnia Porsche miała urodziny. Siedziałem sobie w domu z przygotowanymi niespodziankami i czekałem. Dochodziła właśnie piąta a Porsche powinna być już jakieś pół godziny wcześniej. I wtedy zacząłem się denerwować. Przecież były jej urodziny i wiedziała, że czekam. Dwa dni w zeszłym tygodniu spędziłem na szukaniu obłąkanego cukiernika, który zgodziłby się zrobić tort w kształcie Porsche 911. W końcu znalazł się ktoś. Cena, którą sobie wymyślił była trochę wygórowana tzn. pięciokrotnie wyższa od ceny normalnego dużego tortu. Ale czego się nie robi ...
PORSCHE
Porsche szła stukając obcasami szpilek o bruk. Pracowała w starej zabytkowej dzielnicy i ulica przed firmą była zamknięta dla ruchu. Została wybrukowana jakieś pięćdziesiąt lat temu i była urocza. Po obu stronach stały kamieniczki sprzed stu a może nawet dwustu lat. Po obu stronach ulicy stały urocze, kochane latarenki na przemian z uroczymi, kochanymi drzewami żółcącymi się i zieleniącymi jak to miały we zwyczaju o tej porze roku. Kiedyś mama powiedziała jej, że to bardzo dobrze urodzić się na wiosnę. Wtedy cała przyroda budzi się do życia. Ludzie urodzeni wtedy są bardzo wrażliwi i delikatni jak delikatne wiosenne listki i silni jak budzące się rośliny, których nikt nie powstrzyma przed rozwojem. Szła sobie i bała się, i wcale nie miała ochoty zobaczyć się z Piotrem. Nie miała pojęcia jak się zachowa. I jak powinna się zachować. Doszła do rogu i zobaczyła kawiarenkę, a w niej Piotra. Czytał gazetę i wyglądał ... tak, jak zawsze. Na jego stoliku stał spodek, a Piotr pił kawę z filiżanki jak kiedyś, trzymając ją całą dłonią i ignorując uszko. Nigdy nie łapał za uszko. Kiedyś bardzo ją to drażniło. Potem to polubiła. Teraz było bez znaczenia. Po prostu sobie to przypomniała. Nie widziała go od zeszłej zimy. Słyszała, że wyjechał do stanów i znalazł dobrą pracę. Ucieszyło ją to. Życzyła mu jak najlepiej. Żeby jeszcze znalazł sobie kogoś, kto ... byłby dla niego tak dobry, jak na to zasługuje...
Po drugiej stronie ulicy stało kilka zaparkowanych samochodów, a między nimi jasno błękitny Porsche 911. - To dobra wróżba - pomyślała i uśmiechnęła się. Zawsze gdy widziała Porsche, a nie zdarzało się to tak często, myślała - to będzie dobry dzień. Spojrzała na zegarek. Dochodziła trzecia. Wróci do pracy najpóźniej za pół godziny. Zabierze swoje rzeczy i pojedzie. Nie chciała się spóźnić do domu na swoje urodziny. Spojrzała przez szybę drzwi kawiarni na Piotra, zawahała się przez moment i weszła do środka.
ROBERT
Było jakieś w pół do szóstej. Zacząłem się martwić. Może rozbiła samochód, przecież nigdy się nie spóźniała. Pomyślałem sobie, że muszę się czymś zająć. Stół był nakryty, na nim świece. W lodówce butelka Chardonney i Porsche. W piekarniku kawałki kurczaka z warzywami i micha ryżu. No i oczywiście trzy rodzaje sosu. Uwielbiałem gotować. Zwłaszcza dla Porsche. Kiedy mieszkałem sam, nie chciało mi się robić nic wyszukanego. Przeważnie jadłem na mieście, albo robiłem coś…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Brian
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…