Poskręcane kłaki.
Rodzina i materializm.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Listopad. Wszystkie liście spadły z drzew, dróżka prowadząca do domu cała wyścielana jest liśćmi, ogromne kałuże utrudniają powrót. Wieje silny wiatr, kolejne krople deszczu spadają z szarego nieba. Oczekiwany śnieg nie nadchodzi. - Jak te święta w tym roku będą wyglądały? Znowu nie ma za, co zapłacić rachunków. Taką szansę życie mi dało, a ja zawiodłem, jak zawsze. Ewa wciąż mi powtarza, że źle zrobiłem,ale mimo wszystko to dobra kobieta, potrafi podnieść na duchu,tylko teraz jest taka nieswoja- rozmyślał mężczyzna około 40, szedł do domu, nie miał parasola, w ręku dzierżył swoją starą brązowo-rudą teczkę. Miał na sobie wysłużoną, szaroniebieską kurtkę, pojawiającą się łysinę zakrył czarną wełnianą czapką z daszkiem. W oknach dostrzegł dwóch synów, niecierpliwie wyczekujących swojego taty. Dopadli go w drzwiach. -Tato, pobawisz się z nami, zagrajmy w piłkę! - wyrecytowały dzieci, patrząc z nadzieją na swojego ojca. -Później- odrzekł trochę zniecierpliwiony, wciąż stał na schodach. Wszedł do domu, jego nos wyczuł zapach odgrzewanego obiadu. W kuchni przywitała go żona, jak zawsze trochę skrzywiona,ale radosna, cieszyła się, że znów może pobyć trochę z mężem. Ewa miała krótkie czarne włosy z blond pasemkami, pociągłą twarz, małe skośne, piwne oczy. Niska, przysadzista. Z wyrazistą, ostrą urodą. Na pierwszy rzut oka można było stwierdzić, kto w tym domu dominuje. Adam od czasu swojej porażki zawsze stosował się do rad żony, był od niej całkowicie niezależny. Jedyne, co ich łączyło to zamiłowanie do książek i okulary spoczywające na nosie. - Jestem w ciąży. - zniecierpliwiona oczekiwała reakcji męża. - Jesteś pewna? A znasz już płeć? Trzeba będzie wykończyć kolejny pokój... - Adam już snuł plany, co do przebudowy domu. Wyobrażał sobie kolejne małe dziecko, które wprowadzi tu trochę więcej radości. - Tak. Dziewczynka. O czym ty mówisz?! Kolejny pokój, proszę cię, nie fantazjuj, ledwo co wiążemy koniec z końcem, a ty mówisz o remoncie! - odrzekła,zdegustowana, z tym swoim tsalowym wzrokiem wbitym w zmęczoną twarz męża. - Daj spokój,damy radę... - Myślałam, że wrócę do pracy, chłopcy już mnie, tak bardzo nie potrzebują, a teraz? Teraz znów będę musiała siedzieć w pieluchach, bez żadnych perspektyw. - -przerwała mu w pół słowa. Złość ogarnęła ją całą, miała ochotę rozbić te wszystkie kubeczki. Męża obwiniała o To, a on już się nie odzywał. Poszedł bawić się z chłopcami. Po dziewięciu miesiącach kłótni i zmartwień nadeszła. Na świecie pojawiła się kolejna mała istotka. Bracia wybrali dla niej imię, Anna. Pierwsze dni,miesiące jedno wielkie szczęście,radość i jak to w tamtych czasach bywało,ostre opijanie sukcesu płodzenia. Kolejne dziecko, trzecie, dziewczynka. W oczach ojca maluje się duma,pierwsza córka. Widzi ją jako przyszłą panią prezes dużej zagranicznej firmy, ale przede wszystkim,jako swoje oczko w…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil niktszczegolny
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…