Poszukiwani cz. 1
Western, historia dwóch bohaterów, którzy szukają kogoś w swoim życiu. Kilkuczęściowe ćwiczenie literackie.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Była późna noc, kiedy Mały Nicky wdrapał się na wzgórze. W oddali zobaczył ognisko, przy którym siedziało kilka osób. Zamyślił się na ten widok, nie będąc pewny, czy dobrze trafił. Okropnie bolały go stopy, był odwodniony i wycieńczony wielodniową pieszą wędrówką. Ciepły blask ognia rozpalił w nim nadzieję. Gdy zrobił krok naprzód, usłyszał naciągnięcie kurka rewolweru zaraz przy swoim uchu i stanął jak wryty.
- Jeden udaje bogacza – nie mając niczego... – odezwał się głos w ciemnościach.
Nicky głośno przełknął ślinę. Zaskoczony tym powitaniem trwał w bezruchu. Po kilku sekundach milczenia poczuł, jak ktoś przystawia mu broń do skroni.
- ... inny udaje nędzarza – a opływa w dobra. - Nick dokończył nerwowo, pełen wątpliwości, czy dobrze pamiętał odpowiedź.
Przez krótką chwilę broń ciągle była wymierzona w jego głowę, ale zaraz potem wróciła do kabury. Przed Nickym stanął mężczyzna, którego rysów w ciemnościach nie mógł rozpoznać, a był zbyt zdenerwowany, by zidentyfikować członka gangu po głosie.
- Ktoś ty? - odezwał się nieznajomy.
- Jestem Nick. Nicky, Mały Nicky, albo po prostu Mały. - odparł trzęsącym się głosem. - Jeździłem z Edwardsem, Donną Olsen i jej brygadą na wschód od Alburquerque. Proszę, dajcie mi wody.
- Skoro jeździsz z Donną, to co robisz tutaj? - padło kolejne pytanie.
- Muszę odpocząć, idę od trzech...
- Odpowiadaj na pytanie chłystku. Po co tu przyjechałeś? - facet był nieustępliwy.
Mały Nicky przygryzł suche wargi.
- Mieliśmy małą robotę na boku. - wydusił z siebie po chwili.
- Jaką robotę? - spytał przez zęby nieznajomy, wyraźnie niezadowolony z odpowiedzi Nickiego.
- Proszę was... - westchnął błagalnie. - Donna widziała jakiegoś gościa za miastem. Chyba zza oceanu przyjechał. Miał trochę rzeczy ze sobą, ładnego konia. Zadbany był. No. Chcieliśmy go na spokojnie... Ja naprawdę muszę napić się wody, zaraz chyba zejdę.
- Dostaniesz wodę, jak powiesz, co tu robisz. - zaprotestował mężczyzna. - Mów dalej.
Nicky wytężył siły, by przypomnieć sobie, co dokładnie się wydarzyło.
- Zaczął się stawiać. Nie chciał po dobroci. Myśmy sięgnęli po spluwy, a ten sukinsyn sam zaczął strzelać. - powiedział. - No. Zaczął strzelać. Jak do kaczek strzelał.
Facet naprzeciwko Nickiego ani drgnął.
- Muszę pogadać z Jamesem. Naprawdę. Proszę, pozwól mi wszystko wyjaśnić.
- Billy! - krzyknął ktoś z ludzi siedzących przy ognisku. - co tam się dzieje?!
Mężczyzna odwrócił głowę i odpowiedział:
- Facet mówi, że nazywa się Nicky! Mały Nicky! Chce gadać z Jamesem!
Postacie przy ogniu wymieniły parę zdań między sobą. Odezwał się ten sam głos z oddali.
- Dawaj go tutaj!
Na tę komendę Billy zszedł z drogi Małemu i wyciągnął rękę w kierunku pozostałych. Nicky ominął wartownika, podszedł do mężczyzn siedzących przy ognisku. Siedziała tam zgraja obszarpańców , łajdaków jakich niemało w tej części kraju. Ta banda jednak była wyjątkowo zorganizowana, rządzona przez spaczone moralnie rodzeństwo Olsenów – Jamesa i Donnę. Siali postrach w promieniu stu mil od Alburquerque. Wśród nich poznał Jacinto Navarro Cabána, z którym kiedyś napadał na wozy, Ralpha Costona i Gonzalesa. Dalej siedziało jakichś dwóch gości, których widział po raz pierwszy. Obok nich dostrzegł także Jamesa Olsena drapiącego bliznę na policzku. Każdy, oprócz nieznanych Nickiemu nowych członków gangu, sprawiali wrażenie zaskoczonych jego obecnością. Pierwszy odezwał się Ralph.
- Mały Nicky! James, to przecież mały Nicky! Co ty tu robisz draniu?
- Proszę was, dajcie mi wody, od trzech dni do was idę. Zaraz zejdę ze zmęczenia. - odpowiedział Nicky.
Wszyscy czekali na decyzję Jamesa. Ten chwilę się zamyślił patrząc na przybysza. Nicky wyglądał naprawdę źle. Usta miał suche i spękane, ręce bezradnie zwieszone wzdłuż tułowia. Na podartej koszuli i spodniach widać było zeschnięte plamy starej krwi.
- Jasne. - powiedział James i zwrócił się do dwóch facetów siedzących obok niego. - Joe, Frank, przynieście wody. Zostało jeszcze trochę królika? Dajcie chłopakowi zjeść. Siadaj Nicky. - zaprosił go gestem ręki.
Nowi zerwali się z miejsc, pomogli gościowi usiąść i zaraz podali mu bukłak oraz kawałek mięsa. Nicky łapczywie żłopał wodę, dopóki nie wyssał ostatniej kropli. Potem wziął wielki kęs pieczeni, który całkiem zapchał mu usta. Każdy w milczeniu przyglądał się, jak Mały pałaszuje porcję królika. Kiedy skończył jeść, dokładnie oblizał palce i zawiesił wzrok na płonących kołkach drewna. James patrzył na niego uważnie i cierpliwie czekał, aż gość dojdzie do siebie.
- James, przepraszam. Ja wiem - nie powinno mnie tu być. - odezwał się Nicky. - Ale sprawa jest poważna.
Zebrani przy ognisku patrzyli na gościa z przejęciem słuchając jego słów. Członkowie przydzieleni do oddziałów mieli spośród siebie wyznaczonych ludzi do przekazywania informacji między dowódcami, a Nicky do nich nie należał. Olsen oparł się o skałę, złapał w pasie i mierzył Małego badawczym wzrokiem.
- No. - kontynuował Nicky, dalej nieco zdenerwowany,
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Soldierski
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…