Powrót znad przepaści
Pisane pod wpływem chwili. Jak wyszło oceńcie sami.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Zimny wiatr targał jej brązowe włosy. Deszcz zacinał w twarz. Dłonie, którymi trzymała się poręczy dawno już skostniały z zimna. Teraz ich nawet nie czuła. Zresztą to nie było ważne. Nie liczyło się tak samo, jak przemoczone do suchej nitki ubranie. Nic się już nie liczyło… Spojrzała w dół. Rzeka płynęła spokojnie. Gdyby było jasno można by było zobaczyć kamieniste dno. Nie bała się. Planowała to już od dawna, tylko wciąż nie mogła się na to zdobyć. Zawsze było coś, na co miała nadzieję, coś, na czym jej zależało. Ale to minęło. Teraz nie miała już nic. Nic, co kochała… Wysunęła się lekko do przodu gotowa zakończyć to raz na zawsze. Wystarczyło już tylko puścić poręcz i będzie po wszystkim. Dłonie wydawały się, być przyklejone, nie chciały się oderwać. A może to nie dłonie. Może to ona w głębi serca nie chciała tego zrobić? Może wciąż wierzyła, że za chwilę jakiś przypadkowy przechodzień ją zauważy i powstrzyma? Może miała nadzieję, że ktoś z ważnych dla niej osób domyśli się czegoś i przyjdzie? Może miała głupią nadzieję, że komuś na niej zależy? Na jej głupim życiu, że dla kogoś coś znaczy… Przed oczami zaczęły tańczyć jej postacie tych, których kochała, a tych, których już nie było. Zaczęła się zastanawiać, czy faktycznie coś po drugiej stronie jest. A jeśli jest, to czy choćby tam znajdzie szczęście, którego nie zaznała tak naprawdę tu, na ziemi? Wiedziała, że już wkrótce pozna odpowiedź na swoje pytania. Już wkrótce będzie mogła dowiedzieć się całej prawdy… już za chwilę… Rzeczywistość zamazała się. Widziała teraz najpiękniejsze chwile swojego życia. Wszystkie dni, które mogła policzyć na palcach jednej ręki. Dzień, kiedy ich wszystkich poznała. Kiedy jakaś część jej marzenia się spełniła. Ta chwila, kiedy stali pod pomnikiem pełni niekłamanej dumy, kiedy wypowiadali te słowa… te tak ważne dla niej słowa. Pamiętała je doskonale. Choć od tamtego dnia minęło tyle czasu, słowa roty wciąż brzmiały w jej głowie. Przecież tyle dla niej znaczyły. Uśmiechnęła się smutno. Była wtedy taka młoda i naiwna, pełna nadziei, jak oni wszyscy. Ale oni byli szczęśliwi. Mieli więcej siły od niej i potrafili walczyć o marzenia, które teraz się spełniły. Tak… spełniły się marzenia wszystkich, tylko nie jej. Samotna łza spłynęła po policzku, zaraz jednak zmył ją deszcz. Potem, po tym wspaniałym dniu przyszły gorsze. Najpierw śmierć człowieka, którego krew płynęła w jej żyłach, który zmienił jej życie nawet o tym nie wiedząc. Żałowała, że tak naprawdę go nie znała, że nic o nim nie wiedziała. Że nie zdążyła go o nic zapytać, nie zobaczyła dumy w jego oczach tamtego tak ważnego dla niej dnia… Płakała. Teraz już nie bała się łez. Wiedziała, że i tak nikt ich nie widzi. Zresztą, na bieżąco zmywane były przez krople deszczu. Po śmierci przyszła ta cholerna słabość, depresja, której nie widział u niej nikt z jej rodziny, a którą widziało dwóch ważnych dla niej ludzi. To oni, choć…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Sissi
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…