Powroty - fragment
zapraszam, oraz nie uściślam kategorii, poza psychologią, żeby niczego z góry nie zakładać.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Przedstawiam fragment wyrwany z trzewi czegoś, co mam nadzieje będzie powieścią. Pracuję w pocie czoła, kiedy tylko mam czas. Lecz tak się składa, że nie należę do tych, co potrafią pisać od początku do końca. Z tego też powodu, powieść nie ma jeszcze pierwszego rozdziału i stanowi mały chaos. Niemniej zapraszam do lektury i liczę na waszą dogłębną i bezlitosną krytykę :)
- Żałuję, że się w ogóle urodziłaś! - krzyknęła matka zbiegając po schodach. Jola stała jeszcze chwilę przy drzwiach, potem zamknęła je z trzaskiem. Podeszła do okna. Padał deszcz. Pierwszy majowy, tej wiosny. Tej przeklętej, przepięknej wiosny… Po chwili wszystko płakało razem z deszczem.
Wczoraj i przedwczoraj wydawały się już tak odległe. A przecież zdecydowały o jej być, albo nie być. Przypominała sobie minuta po minucie to, co się zdarzyło. I nie wiedzieć czemu, czuła się tak, jakby czytała jeden z rozdziałów encyklopedii „ Mówią wieki”.
Przedostatniego wieczoru spóźniła się. Wróciła pół godziny po czasie. Trochę nagięła narzuconą godzinę dwudziestą drugą. Nadgryzła z niemałą rozkoszą, kazda minutę traktując jak dar niebios. Ot, niby nic… Czekali. Podpici. Ojciec zerwał się z fotela i zagrodził jej drogę. Sapał i śmierdział. Jak gorzelnia w okresie wzmożonej produkcji. Matka leżała w łóżku. Chyba czuła, co się za chwilę stanie, bo odwróciła się plecami. Udawała brak zainteresowania. A może nie udawała. Może po prostu jej to nie obchodziło. Jola podświadomie wyczuła, że zachowywali się tak, jakby wcześniej ustalili scenariusz rozmowy. Przesadzasz, niby czemu mieliby to robić - pomyślała. Jednak jej ciało zareagowało zgoła inaczej. Narastający strach wycisnął zimne krople potu na karku. Potoczyły się po plecach, niczym głazy. Nie było czasu na reakcję. Na odwrót. - Gdzie się włóczyłaś!? Co Ci powiedziałem!? - Ryknał - Przepraszam, zasiedziałam się... - Co się kurwa zasiedziałaś!? - Przecież mówiłam, że się będziemy uczyć... - Co mówiłaś!? Nie rób, kurwa, ze mnie debila! –wrzeszczał i pluł. Bała się sięgnąć ręką do twarzy, żeby nie wprawić go w jeszcze większa furię. Głos, dziwny doradca z otchłani podpowiadał: Ogranicz gesty. Bądź jak posąg. Zdaj się na instynkt. Wtedy odpuści. Jakoś przetrwam – pomyślała. - Mówiłam mamie... - Co mamie? Nie pyskuj powiedziałem! - Ale tato?! - Stul kurwa ten niewyparzony pysk! - Ok. Przepraszam – powiedziała cicho i spuściła głowę. Teraz! Postanowiła ominąć ojca, wejść do pokoju i zamknąć drzwi. W ten sposób zakończyć awanturę. Zrobiła krok do przodu. - Co przepraszam, gówniaro? – Zamachnął się na zarys kości policzkowych obleczonych jędrną od kolagenu skórą. Uderzył. Złapał za koszulę. Szarpnął. Klatka po klatce niemego, czarnobiałego, bezbronnego filmu, pominiętego w kolejce po technikolor. Upokorzonego zakurzoną półką, zatopioną w zatęchłym, zjełczałym, nieruchomym powietrzu archiwum wytwórni filmowej. Instynkt zawiódł. Nie było czasu na
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil coca monka
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…