Wróć do katalogu

Praca na wakacje

O tym jak dwie przyjaciółki miały się zająć posesją podczas nieobecności właścicielki...

guska91, opublikowano , 13 min czytania, 4,8 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Razem z Paulą miałyśmy załatwić sobie jakąś robotę na wakacje. Przeszukiwałyśmy wszystkie możliwe gazety z ofertami, ale jak już natrafiłyśmy na coś interesującego, to albo ogłoszenie było nieaktualnie, albo błędny numer telefonu. W końcu znalazłam coś w sam raz dla nas: posada dozorcy zimowej rezydencji pewnej bardzo bogatej pani. Na szczęście owa posesja znajdowała się zaledwie kilkadziesiąt kilometrów od Wrocławia, więc mogłyśmy ją przyjąć. Paula zadzwoniła: -Dzień dobry. Czy mam przyjemność z panią Louisą Karone? -Dzień dobry. Tak to ja. O co chodzi? -Nazywam się Paulina Lauer. Dzwonię w sprawie ogłoszenia o pracę przy pilnowaniu rezydencji. -Ach tak. Proszę się zgłosić jutro o godzinie 11 do Miejskiego Biura Ogłoszeń. Będzie tam czekał na panią mój przedstawiciel. Do widzenia. -Do widzenia. Tak więc następnego dnia o 10:30 wyruszyłyśmy do MBO. Z portierni skierowano nas do pokoju 215, gdzie czekał na nas mały człowieczek, mający około 40-stu paru lat. Siedział za czarnym stolikiem i spoglądał raz na mnie a raz na Paulę. -Witam. Jestem Klaus Pedro. Reprezentuję panią Louisę Karone. – mówiąc to wstał i podał nam obu dłoń. -Bardzo nam miło. - Powiedziałam i uśmiechnęłam się uprzejmie do Klausa. -Pani Louisa prosiła mnie, abym sprawdził wasze kwalifikacje. Więc czym się obecnie zajmujecie? -Obie studiujemy na drugim roku uniwersytetu Wrocławskiego na wydziale prawa. -Dobrze… Macie jakieś nałogi? Papierosy, picie…? -Nie. -Doskonale. A jak z uczuleniami? Dwór jest bardzo stary i czas dał o sobie znać różnymi grzybami w kilku miejscach. -W dzieciństwie byłam uczulona lekko na sierść, ale już nie. Poza tym nic. – wtrąciłam się a Paula pokręciła przecząco głową. -Wierzycie w duchy? – kolejne pytanie. Bardzo mnie zaskoczyło. -Pan żartuje, prawda? Przecież duchy nie istnieją. – zaśmiała się Paula. -Ja wierzę. – powiedziałam cicho. -Dobrze. Macie tę posadę. – powiedział szybko Klaus. Wyglądał na speszonego. – Pani Louisa będzie was oczekiwać za trzy dni rano w rezydencji. Dostaniecie się tam podstawionym samochodem. – Wyciągnął z kieszeni kartkę z numerem telefonu, po czym wstał, wręczył ją Pauli i wyszedł szybkim krokiem. Wybiegłam za nim. -Panie Pedro! Proszę chwilę zaczekać! – zawołałam i sekundę później go dogoniłam. -Czemu zadał pan pytanie o duchy? – zapytałam. -Bo... Eee… We dworze straszy. Duch. Prawdziwy. – odparł szybko i oddalił się prawie biegiem. Stałam jeszcze jakieś 5 minut poczym wróciłam do sali w której zostawiłam Paulę i wyszłyśmy z budynku. Przez następne dwa dni trwało gorączkowe pakowanie, szykowanie i sprzątanie. Nie wiedziałyśmy co będzie do naszej dyspozycji w rezydencji toteż musiałyśmy mieć wszystko. Dniem wyjazdu była sobota. W piątek po południu zadzwoniłyśmy pod wskazany numer telefonu. Rozmówca wyraźnie się spodziewał telefonu. -Dzień dobry. Ja dzwonię w sprawie… - powiedziała Paula, lecz męski głos szybko jej przerwał. -Tak wiem. Pan Klaus Pedro już do mnie dzwonił. Proszę podać adres. -Ulica Zabawna 14/23. -Dobrze. Samochód będzie jutro dokładnie o 8:30 rano. Do widzenia. -Do widzenia Tak więc następnego dnia wstałyśmy o 7:00 i rozpoczęłyśmy ostatnie przygotowania. Zgodnie z umową punkt 8:30 zadzwonił domofon. Poszłam odebrać. -Słucham? -Dzień dobry. Samochód już czeka. -Dobrze, za chwilkę będziemy. – i odłożyłam słuchawkę. -Paula, chodź już. -No wiem, wiem. Idę. Kiedy zeszłyśmy na dół, czekała na nas prawdziwa limuzyna. Była czarna i miała trzy pary drzwi. Za to w środku fotele zostały obite białym aksamitem. Miejsce dla pasażerów od kierowcy oddzielała zaciemniona szyba. Jak tylko nasze bagaże znalazły się w pojemnym bagażniku a kierowca zamknął drzwi, zabrzmiała muzyka i limuzyna ruszyła. Podróż trochę się mi dłużyła, ale tylko przez jakąś godzinę. Później czas szybko mijał. Przyjechałyśmy na miejsce chwilę po godzinie 11 i natychmiast wybrałyśmy się na przechadzkę po rozległej posesji madame Louisy. Jedyne słowo, którym można ją określić to cudo. Obok rezydencji znajdował się duży sad owocowy, dalej staw, las iglasty i oranżeria. Sam pałac, o ile można tak nazwać dom, w którym miałyśmy zamieszkać, był taki ogromny, że zastanawiałam się czy uda mi się kiedyś policzyć wszystkie pokoje. Po zwiedzeniu ogrodów, udałyśmy się na spotkanie z panią Louisą. Okazała się mniej więcej rówieśniczką pana Klausa. Była wysoka i smukła, jednak jej twarz nie pasowała do reszty. Wyrażała bowiem ogromnie cierpienie i smutek. Przywitała nas jednak z uśmiechem, który musiał ją bardzo dużo kosztować. -Witam moje drogie. – rzekła -Dzień dobry pani Karone. – powiedziałyśmy zgodnie z Paulą. -Och jaka ja tam pani. Mówcie mi po prostu Louisa. A teraz chodźcie za mną. Pokażę wam wasze pokoje. – odparła po czym ruszyła w kierunku domu a my za nią. -Nie chcę abyście się gdzieś zgubiły, toteż przydzieliłam wam apartamenty na samym dole. – odetchnęłam. Wątpię, czy dałabym radę codziennie kilka razy wchodzić na trzecie piętro i szukać odpowiednich drzwi. -Angela, to będzie twój pokój – zwróciła się do mnie i podała klucz od drzwi po lewej stronie holu, na prawo od schodów na górę. – A to pokój Pauli. – pokazała na drzwi naprzeciwko moich. – Teraz was zostawię. Rozgośćcie się. Mój pokój, poprawka apartament, był większy niż nasze mieszkanie we Wrocławiu. Miał dobre 70 metrów kwadratowych. Na podłodze były położone deski a ściany zostały pomalowane w drzewa, krzewy i inne rośliny, sprawiające, że miałam wrażenie, iż jestem w ogrodzie. Po środku pomieszczenia stał komplet wypoczynkowy, obity błękitnym aksamitem, pod jedną ścianą wielkie łoże rodem z bajki, pod drugą meble a całą trzecią ścianę zajmowało ogromne okno, z widokiem na posesję. Obok łoża znajdowały się drzwi do łazienki, wyłożonej błękitnymi kafelkami. Po środku łazienki była wbudowana w podłogę 0ogromna wanna a wszystkie ściany zajmowało wielkie lustro. Nie mogłam wyjść z podziwu. Aż strach pomyśleć, jakie wygody panują w pokojach na górze. Po chwili usłyszałam pukanie do drzwi. Pobiegłam otworzyć. To była Paula. -Ale ja mam cudowny pokój. Chodź zobaczyć! – niemalże wykrzyknęła i złapała mnie za rękę. O dziwo, jej pokój był dokładnym odbiciem lustrzanym mojego. Zdziwiło mnie to…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych