Wróć do katalogu

Promienie Słońca

Opowiadanie o pewnym poranku.

akam, opublikowano , 4 min czytania, 4,7 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Rano, promienie Słońca nachalnie wdzierają się przez okno, nie mogę spać – tak mnie razi. Jestem jak chłostany skazaniec, ale kocham ten ból. Myśl, że musze wstać, paraliżuję mnie, czuję to, czuję jak wszystko we mnie kamienieje, a może by tak zostać tu przez cały dzień … o tak, to jest myśl. Z drugiej strony, gdzieś koło dziesiątej znudzi mi się przewracanie z boku na bok i wstanę, bo uznam, że leżenie do południa jest irytujące. Jednak teraz jestem wolny, mogę spać albo nie spać … w zasadzie to tylko tyle mogę, ale nawet to jest wspaniałe. Nie ma, powtarzam nie ma rzeczy, która mogłaby mnie w tej chwili ograbić tego cudownego uczucia wolności. Telefon … a jednak, mam go gdzieś, nie odbieram. Po co się oszukiwać … zerwałem się przerażony, że zaraz ktoś się rozłączy …i tak niesamowicie zakręciło mi się w głowie, że zaliczyłem dużą szafę na ubrania, oczywiście nic nie widziałem, wszystko zasłoniła powiększająca się biała plama (tak podobno się dzieje gdy mózg ma za mało krwi), moja koordynacja ruchowa była pijana (polegając na doświadczeniu – cztery szklanki wina babci) … przestraszyłem się, żeby mi tak nie zostało, na szczęście po kilku sekundach było wszystko w prawie należytym porządku. Biegnę do telefonu …”Tak Mamo obiorę ziemniaki … tak, i ugotuje”. Wróciłem do łóżka i znowu poczułem się wolny. Założyłem sobie tym razem, że mogą wystąpić czynniki nachalne - na przykład telefony, dzwonki do drzwi i inne, podobne rzeczy. Paradoksalnie, takie założenie powoduję, że wszystkie znikają i nikt nie dzwoni, nie puka, nie stuka i nie dręczy mojej i tak już zanadto zmarnowanej percepcji. Zachwyca mnie ta błogość … a mówią, że nikt już nie umie się cieszyć zwykłymi rzeczami. Coś walnęło w drzwi, to nie możliwe – przecież zrobiłem założenie ! Znowu … i znowu. Jednak możliwe, co za idiota nie wie, do czego służy dzwonek. Wstałem (tym razem bez większych…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych