Wróć do katalogu

Przechodnie

Hexagoniczne delirium tremens

mkstefan, opublikowano , 11 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

PRZYPADKOWI PRZECHODNIE

I

Obudził się zlany potem. To co mu się śniło, to było więcej niż koszmar. Obudził też Heńka - "Widać krzyczałem" - pomyślał. - Miałeś zły sen? - Nie! - uciął krótko Mietek - Taka tam, zwykła bajka o pająkach. - Dotrzymasz do wieczora? - Nie wiem. Chyba nie. - Bo wiesz, wieczorem może... A z resztą, sprzedam butelki i coś zaradzę. - Heniek podniósł się i poszedł do kuchni. Słychać było brzęk szkła. Tak było codziennie od jakiegoś czasu. Od kiedy? nie pamiętał. Rok, może dłużej. To chyba się zaczęło jak umarło jego dziecko, a może jeszcze wcześniej, jak umarła żona - zwyczajnie, w wypadku samochodowym. Prowadził Heniek, ale to nie była jego wina, nie ma do niego żalu. A dziecko? też zwyczajnie - jakiś narkoman pokłuł je igłą, bo Mietek nie chciał dać mu na działkę. Żyło jeszcze dwa lata, silne było. To był chłopczyk, miał sześć lat. Usłyszał kroki na schodach - to Heniek. Szedł żwawo, a to oznaczało że miał - "Chryste jestem uratowany" - pomyślał. Miał zamiar z tym skończyć, myślał że może w przyszłym tygodniu pojedzie do kliniki. Nie pojechał. Pił jeszcze przez trzy miesiące, aż trafił do szpitala.

- To nie było dobre posunięcie. - Powiedział lekarz. - Będzie pan miał niesprawną lewą dłoń. - To nic. Do wódy wystarczy mi prawa - uśmiechnął się Mietek - a może... - Blizny na przegubach bolały.

Miesiąc temu poznał ładną dziewczynę. Ujęła go jej czystość, dziewiczość. Umówił się z nią, ale się spóźnił - już jej nie było. Spróbował jeszcze raz, ale się posprzeczali o głupstwo. Zrobił błąd. Nie powinien był spotkać się z nią na trzeźwo - wtedy zawsze był rozdrażniony. Zadzwonił do niej, podobał się jej, wiedział to - postawiła warunek: miał przestać. Wytrzymał trzy dni, trzy długie ciężkie dni. Na czwarty dzień się pociął. Chciał w ten sposób zabić wszystko: sumienie, miłość, nałóg i Boga. Teraz nie był pewien, czy było warto. Przeleży tu jeszcze z miesiąc, bo żeby się powiodło, skoczył jeszcze z czwartego piętra. "To dopiero będzie odwyk"- pomyślał, nogi w gipsie, połamane żebra, pęknięta czaszka i wątroba, która nic nie chce trawić. Zabronił lekarzom wpuszczać do niego kogokolwiek. Udało się, przeleżał tu miesiąc z okładem. To był najgorszy miesiąc w jego życiu. Ciągłe poty, bóle, wysoka gorączka i te koszmarne sny. Ale się udało nie uciekł. Lekarze pomogli, pielęgniarki też, szczególnie taka jedna, wysoka szatynka. Chciała się z nim po wszystkim spotkać, ale odmówił, bo wciąż pamiętał o tamtej dziewczynie, przez którą skoczył... a może dla której skoczył... a może skoczył dla siebie? Tego jeszcze nie wiedział. Pamiętał tylko jedno, miała na imię Basia i wiedział też tylko jedno - jak najszybciej się z nią spotkać.

Gdy wyszedł ze szpitala był pierwszy dzień wiosny. Ptaki, trawa, drzewa, wszystko na to wskazywało. Wcześniej tego nie zauważał, chyba nie miał na to czasu. Chciał pojechać do Heńka, ale to było ryzykowne, mógł się skusić i nie wytrwać. Przeżegnał się i pojechał na cmentarz. - Wiesz, poznałem ładną dziewczynę. Myślę, że nie będziecie mieli nic przeciwko temu. - Położył kwiaty i odszedł - a krzyż był jedynym świadkiem tego przyrzeczenia. Wielki, samotny, a jednak biła od niego jakaś niepojęta siła. I w niego też wstąpiła, poczuł ją w sobie, jak oczyszczenie, jak odpuszczenie grzechów. Nie! - postanowił - nie będzie próbował znowu żyć, on to zrobi. Zrobi to, uda mu się, był tego pewien. Pojechał do niej, do Basi. Przyjęła go z uśmiechem, poczęstowała herbatą, usiedli w ogrodzie. - Chciałam cię odwiedzić, ale lekarze... - Wiem - przerwał jej - zabroniłem im wpuszczać do mnie kogokolwiek, bo bałem się, że przyjdzie jakiś koleś. A wiesz, tak na sucho z kolesiem, to nie da rady...- chciał jeszcze coś powiedzieć, ale uśmiechnął się tylko gorzko. - Rozumiem i cieszę się. Wytrzymałeś miesiąc, to może w ogóle przestaniesz. - Na pewno! Mam zamiar odżyć, wiesz, coś jeszcze zrobić z życiem. - To może mnie jeszcze kiedyś odwiedzisz.- powiedziała z uśmiechem. On też się uśmiechnął. To co przed chwilą usłyszał, oznaczało, że chciała się jeszcze kiedyś z nim spotkać. Więc jest jakaś nadzieja. Uśmiechnął się do tej myśli. Rozmawiali jeszcze godzinę, o wszystkim i o niczym. Mietek pożegnał się z nią i obiecał zadzwonić. Było już dobrze po dziesiątej i nie wiedział gdzie ma iść, co z sobą zrobić. Postanowił przenocować u Heńka i poszukać nazajutrz pracy, był przecież kiedyś dobrym inżynierem, najlepszym na roku. "Ale jak pójdę do Heńka" - pomyślał - "to może się okazać, że nie wytrzymam i zrobię jakieś głupstwo". Zdecydował, że to musi być próba, sprawdzian, czy jeszcze kiedyś będzie mógł spotkać się z Baśką. Chyba się zakochał. Wchodząc po schodach już słyszał, że w mieszkaniu wszystko jest po staremu. Drzwi były otwarte i wydobywał się zza nich gęsty papierosowy dym. W środku był cały tłum: Heniek, Adam, Jurek, jego dziewczyna Danka, jakieś panienki o dziwo jeszcze ubrane, i szereg innych ludzi, których nie znał lub znał tylko z widzenia. - Mietek! - krzyknął Adam - Gdzieś ty był chłopie, od tygodnia nie wiadomo co się z tobą dzieje? - O Jezu, co ci się stało? - ktoś zapytał patrząc na jego kule. - No, mów - rzucił inny. - Dajcie mu spokój. -

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych