Wróć do katalogu

Przegląd

Metoda na uratowanie ZUS :)

djas, opublikowano , 11 min czytania, 4,6 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

- Karol Barski, proszony do pokoju numer 24! - padło z głośnika zamontowanego w korytarzu.

Schludnie ubrany i dobrze wyglądający mężczyzna w średnim wieku podniósł się z fotela. Za dwa dni kończył 45 lat. W jego przypadku data ta miała szczególne znaczenie, właśnie wówczas mijał termin ostatniego przedłużenia prawa do życia.

Od samego rana w budynku Miejskiego Urzędu Kontroli Ludności przechodził testy sprawnościowe, medyczne i intelektualne, mające sprawdzić jego przydatność dla społeczeństwa. Wyniki tych badań miały mieć ogromny wpływ na jego dalsze życie.

Zapukał do drzwi oznaczonych wspomnianym numerem. Nie usłyszawszy zaproszenia nacisnął klamkę. Wszedł do środka. W pomieszczeniu, za biurkiem, siedziała około trzydziestoletnia urzędniczka. Mimo, iż próbował dopatrzyć się u niej choć odrobiny urody, musiał przyznać z niesmakiem, że była brzydka. Ewentualny wyrok, padający z ust takiej kobiety był jeszcze bardziej bolesny.

- Dzień dobry. - przywitał się.

- Dla kogo dobry, to dobry... - usłyszał w odpowiedzi - Niech pan siada. - Jej głos był równie nieprzyjemny, jak wygląd, już jej nie znosił.

Wiedział też, że wyniki testów były niepomyślne, zresztą zdawał sobie z tego sprawę od początku. Pozostawała tylko kwestia, jak bardzo... Z jego wyliczeń wynikało, że nie przekroczył progu 140 punktów, przecież całkiem zawalił test na inteligencję.

- Sprawność 31 punktów, badania medyczne 61, intelekt 57. Razem 149. Nie ma pan, jak widzę w aktach żadnych zasług dla społeczeństwa, tak więc ten wynik jest wiążący. Wie pan, co to oznacza?

Karolowi kamień spadł z serca. O takim rezultacie marzył przychodząc tu. Ucieszył się, ale nie dał tego po sobie poznać.

- Chyba wiem... - odparł tylko.

- "Chyba" to za mało. Otóż przedział między 140, a 149 punktów oznacza, że może się pan ubiegać o apelację, której wyniki ostatecznie zdecydują o pańskiej przyszłości. Za trzydzieści dni zgłosi się pan na ponowne testy. Ich wynik będzie ostateczny i abym mogła wstęplować kolejne przedłużenie musi pan przekroczyć 150 punktów. Tymczasem do dnia testów apelacyjnych zostaje pan pozbawiony praw publicznych. Oznacza to ni mniej, ni więcej, że przestaje pan być traktowany, jak członek naszego społeczeństwa. Nie ma pan możliwości korzystania ze swoich kart płatniczych, mieszkania, samochodu i innych dóbr osobistych. To wszystko. Jeśli się panu uda, to widzimy się za miesiąc.

Karol wstał, powiedział "do widzenia" i opuścił gabinet. Teraz dopiero poczuł lekki dreszcz emocji. Zdał sobie sprawę że od następnego dnia każdy mógł go zabić, płacąc jedynie karę 30 tysięcy złotych. Tyle wart był apelant. Gdyby jego wynik był niższy jego życie byłoby trzykrotnie tańsze. Jednak nie to było jego głównym problemem. W zasadzie nie wiedział, co ma dalej zrobić. Na szczęście rozwiązanie przyszło samo.

Ledwie opuścił gmach urzędu, zaczepił go jakiś nieciekawie wyglądający typ.

- Cześć, koleś. - zaczął - Dawid jestem, słyszałem, że masz apelkę, co?

- Skąd pan wie? - Karol udał zdziwienie - Przecież apelanci nie są ujawniani w wykazie Pozbawionych?

- Ma się te dojścia, nie? Masz koleś farta, bo mam dla ciebie niezłą ofertę.

- Nie rozumiem.

- Jutro będziesz miał szlaban na wszystko, nawet se żarcia nie kupisz, będziesz spać gdzieś pod mostem, wystawiony na odstrzał. Jest paru bogatych świrów, którzy specjalnie wyszukują apelantów, bo to lepsza zabawa. Myślisz, że sam uciągniesz miesiąc?

- Będzie ciężko...

- No właśnie! A widzisz, moja firma zapewni ci wyżywienie, dach nad głową i jeszcze przygotuje cię do Przeglądu Apelacyjnego.

- To przecież nielegalne?...

- Kurnia, facet... Pewnie, że nie. Jak by było, to byśmy się ogłaszali w gazecie, nie?

- A ile to kosztuje? - Karol przeszedł do meritum.

- Połowę tego, co masz na kontach.

Karol przez chwilę analizował wartość transakcji. Miał wysoką emeryturę, sporo też odłożył. Najbliższy miesiąc miał go więc kosztować ponad sto tysięcy złotych.

- Ty, nie główkuj tak, tylko pomyśl, że od jutra i tak z tego nie skorzystasz, nie?

- Dobrze, wchodzę w to.

Umowę z firmą "Centrum" podpisał po godzinie. Przelał też na jej konto cały swój majątek. "Centrum" ze swej strony zobowiązywało się przechować jego pieniądze przez okres jednego miesiąca. Firma pobierała pięćdziesięcioprocentową prowizję od której grzecznie odprowadzała podatek do skarbu państwa. Wszystko było więc zgodne z prawem. Gdyby Karolowi znów nie udało się osiągnąć wymaganego progu punktowego podczas Przeglądu Apelacyjnego, również i druga część majątku zostawała w "Centrum". Właścicielem firmy był Roman Białkowski, bardziej znany jako "Filo", szef łódzkiej mafii. Ale o tym Karol wiedział już od dawna, lecz dopiero teraz zobaczył, jak sprawnie to wszystko funkcjonowało.

Z zasłoniętymi oczyma został przewieziony do jakiegoś budynku. Od środka wyglądał, jak stara szkoła. Jednak była bardzo zadbana. Dostał łóżko w jednej z wieloosobowych sal, zapewniono mu cztery posiłki dziennie, możliwość korzystania z sali gimnastycznej, wyposażonej w nowoczesne urządzenia do ćwiczeń siłowych i kondycyjnych. Dwa razy dziennie angażował też swój intelekt, rozwiązując przeróżne testy. Wraz z nim rotacyjnie przebywało tam kilkadziesiąt jemu podobnych. Jak się zorientował, wszyscy byli cherlawi, bogaci i mimo starań ze strony opiekunów i tak nie mieli raczej najmniejszych szans na testach apelacyjnych.

Doszedł jeszcze też do ciekawej konkluzji, że mafia…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych