Wróć do katalogu

Przepowiednia

Wedle pradawnej przepowiedni nadszedł długo przez niektórych oczekiwany czas. Wszelkie znaki na niebie i ziemi (które opisane są na wielu pradawnych stronach pradawnej księgi) świadczą o tym, że ON ma ukazać się światu...

Lukier, opublikowano , 13 min czytania, 3,5 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Wieczorny ciepły wiatr omiótł przytulnie kurz na podłodze w mieszkaniu jednego z nielicznych betonowych bloków osiedla mazurskiego. Odrapana tapeta zaszeleściła uspokajająco na ścianach. Młode małżeństwo wylegiwało się na kanapie oglądając kolejny odcinek najnowszej telenoweli publicznej telewizji. Umeblowanie pokoju składało się zaledwie z łóżka i małej szafki, na której triumfalnie spoczywał odbiornik telewizyjny. Na podłodze ułożono brudny dywan. Młody chłopiec układał na nim budowle z klocków. Niedaleko kanapy piętrzył się stos butelek po piwie. Gdy kolejna opadła z brzdękiem na szyjki swoich towarzyszek rozległ się męski głos. - Te, stara Skocz przynieś piwo z lodówki - warknął mężczyzna. - Sam se przynieś - odparła wrogo kobieta nie odrywając wzroku od ekranu. Mężczyzna głośno beknął. - Mody, skocz po piwo dla tatusia - zwrócił się tym razem do syna.. W tym momencie dziecko upuściło zbudowaną z klocków wierzę i powoli wstało. Ręce chłopczyka zaczęły przemieniać się w ostre, przerażające szpony, w oczach zapłonęły piekielne płomienie, a gardło złowrogo zafalowało. - Jam jest Damien, dziecko szatana! - odezwał się chłopak przerażająco gardłowym basem, w którego echu dało się słyszeć jęki potępionych dusz. - On znowu zaczyna stary. Przywal mu porządnie w ten głupi łeb, żeby nam tu całkiem nie zwariował - poradziła czule matka. - Nie waż się śmiertelniku! - odparło dziecię diabła, jednak już po chwili dało się słyszeć głuchy, miarowy odgłos klapsów i płacz małego chłopca.

VI Ogólnopolski zjazd sobowtórów odbywał się w Olsztynie, w klubie Bohema. Trzech starych znajomych siedziało w pobliskim parku. Nie widzieli się od czasu ubiegłorocznego zjazdu, który miał miejsce w Krakowie. Cała trójka uchodziła za jednych z najdokładniejszych sobowtórów. Robert Cieszyński do złudzenia przypominał Adolfa Hitlera. Specjalnie na tę okazję zapuścił charakterystyczny wąsik i przywdział gazowy niemiecki mundur. Czesław Króliczak uchodził za wierną kopię Włodzimierza Lenina. Jego ogolona na łyso głowa i kozia bródka często powodowały szerokie uśmiechy na twarzach przechodniów. Trzeci mężczyzna, Bartosz Kołtun, był natomiast sobowtórem ojca Rydzyka, co zazwyczaj bywało dla niego dość kłopotliwe i krępujące. Miał na sobie sweter i dżinsy, by zanadto nie rzucać się w oczy. Jednak w takim towarzystwie było to bardzo trudne. Przywiózł ze sobą sutannę, jednak założy ją dopiero wieczorem, na uroczystym spotkaniu. Trzej mężczyźni siedzieli i rozmawiali o starych czasach. Wspominali swoje pierwsze miłości, pierwsze akty młodzieńczego pijaństwa i opowiadali zabawne historie związane z podobieństwem do znanych osób. Co jakiś czas przechodzący nieopodal młodzi chłopcy i dziewczęta wpatrywali się w nich ciekawie, po czym wybuchali gromkim śmiechem.

Pociąg pospieszny z Torunia do Olsztyna miał półgodzinne opóźnienie. O tej prze roku mało podróżnych wybierało tą trasę. Podczas letnich wakacji Toruń uwalniał się od studentów i pustoszał. Jeden z przedziałów został szczelnie zasłonięty. Zamknięte okno i zasunięte drzwi nie były typową reakcją na upał, jaki właśnie panował. Jeśli ktoś zajrzałby do tego przedziału zobaczyłby scenę, którą nie co dzień można zobaczyć w Polskich Kolejach Państwowych. Trzech szpakowatych mężczyzn ubranych w brązowe płaszcze siedziało bez ruchu. Wygolone na łyso głowy kryli w szerokich kapturach. W powietrzu unosił się ostry zapach kadzidła. Gęsty dym wypełniał całą wolną przestrzeń. Mężczyźni sprawiali wrażenie, jakby nic nie robili sobie z nieznośnie wysokiej temperatury. Całe życie czekali na TO wydarzenie, które już niedługo miało zmienić oblicze świata. W milczeniu pokonywali kolejne kilometry w podróży do upragnionego celu.

W olsztyńskiej Katedrze jest dokładnie ukryta sala, o której wie kilka zaledwie osobistości kościoła. Odbywają się tam wyłącznie rozmowy najwyższej wagi i są przechowywane niezwykle ważne i zarazem tajne dokumenty. Wszystko, co dotyczy walki ze złem. Dziś odbył tam rozmowę z biskupem ksiądz Radosław. Obawiał się takiego obrotu spraw, jednak nie przypuszczał, że zło działało aż tak szybko. Otrzymał dokładne wytyczne dotyczące misji. Za pomocą starej przepowiedni odnaleźć dziecię diabła, nim objawi się w nim sam Książe Piekieł, i zlikwidować. Tak, zlikwidować. Egzorcyzmy są dobre do wypędzania duchów zboczonych staruszków z ciał niewinnych gimnazjalistek. Ta sprawa jest dużo poważniejsza. Poza tym Kościelna Agencja Wywiadowcza doniosła, iż widziano w Olsztynie trzech osobników prawdopodobnie związanych z Pradawnym Kultem Odrodzenia Szatana. Będzie musiał się śpieszyć.

VI Ogólnopolski Zjazd Sobowtórów był nadzwyczaj udany. W tym roku całej trójce znajomych udało się zdobyć wyróżnienia. Znaleźli się w kręgu dziesięciu najdokładniejszych sobowtórów-Polaków. Robert, Czesław i Bartosz postanowili zatem trochę się zabawić i zostali jeden dzień dłużej w Olsztynie. Wieczorem w Zamkowej Fosie miał się odbyć koncert na cześć tragicznie zmarłej Wioletty Dallas i pokaz fajerwerków. Lubili jej piosenki, dlatego z chęcią przedłużyli pobyt na Warmii.

Damien spoglądał z zaciekawieniem na tryskającego radością ojca. Mężczyzna trzymał w jednej ręce rozerwaną kopertę i jej kolorową zawartość, a w drugiej butelkę ulubionego piwa produkowanego w miejscowym browarze, by gasić jej zawartością płonący w nim entuzjazm. - Stara, słuchaj! Pierwszy raz w życiu coś wygrałem! - wrzasnął. - A w co ty znowu grałeś nierobie? - No, w konkursie z piwa wygrałem. Wygraliśmy rodzinne bilety na koncert ku pamięci Wioletty Dallas. - tłumaczył cierpliwie. - Przecież ty nie znosisz jej piosenek. - próbowała sprowadzić go na ziemię. - No i co z tego! - warknął rozzłoszczony. - Pójdziemy tam jak kochająca się rodzina, czy to jasne? - Tylko co będzie jak mały zacznie przy ludziach wariować? Wstydu nam tylko narobi. - Racja - odparł zamyślony. - To może podziała, jak przyleję mu na zapas.

Zamkowa Fosa po brzegi wypełniona była ludźmi. Amfiteatr otoczono starannie wykonanym ogrodzeniem i stadem rosłych ochroniarzy. Damien wraz z rodzicami siedzieli już w środku. Wygrali bardzo dobre miejsca. Specjalnie przetransportowane na tą okazje wygodne krzesła umiejscowiono w centrum amfiteatru, tuż przed sceną. Obok nich zasiedli trzej dziwaczni panowie, do złudzenia przypominający Hitlera, Lenina i Rydzyka. W ich towarzystwie chłopiec poczuł się nieswojo. Oczywiście nie obyło się dziś bez krępujących przygód. Jego tata jak zwykle próbował wnieść…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych