Wróć do katalogu

PRZEPRASZAM, GDZIE JA WŁAŚCIWIE JESTEM?

Co może się dziać, kiedy człowiek przechodzi na drugą stronę?

synmariana, opublikowano , 16 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

STACJA BENZYNOWA PIERWSZA Elegancko uczesany mężczyzna w czarnym garniturze, białej koszuli, ciemnozielonym krawacie i wypucowanych na błysk pantoflach wsiada do pojazdu w kolorze palonego dębu. Pojazd przystrojony jest stylowymi żeliwnymi klamkami i wymyślną, drapowaną tapicerką. Mężczyzna zapuszcza silnik i z piskiem opon odjeżdża spod dystrybutora. Opony piszczą tak przeraźliwie, że innym tankującym łzy cisną się do oczu. Ich krzyki i lamenty na nic się zdają. Pojazd z mężczyzną opuszcza stację i znika za hałdą ziemi.

STACJA BENZYNOWA DRUGA Droga kojarzy się mężczyźnie z Route 66. Prosta jak linijka, otoczona skałami i ciągnąca się aż po horyzont. Pomimo, że nigdy nie jechał Route 66, tak właśnie ją sobie wyobrażał. Czuje podniecenie. Nie seksualne. To raczej ekscytacja. Włącza radio. Z głośników sączy się "I'm still here" Toma Waitsa. Ta chwila wydaje mu się niemalże boska. Dlaczego? Sam nie wie. Dookoła jest pusto i cicho. Nie wieje nawet najmniejszy wiaterek. Wszystko wygląda jak dekoracja. Jest doskonałe, ale jakby martwe. Temperatura powietrza wydaje się być idealna. Chociaż mężczyzna nie ma okularów przeciwsłonecznych, promienie słońca w ogóle go nie rażą. Czuje się lekki.

Mija trochę czasu. W zasadzie nie wiadomo ile. To dziwne, ale słońce cały czas znajduje się na tej samej wysokości. Mężczyzna dostrzega przydrożny pylon zapraszający do odwiedzenia stacji benzynowej oddalonej o dwa kilometry. Postanawia skorzystać z zaproszenia.

Stacja jest niewielka. Jeden wysłużony dystrybutor, podziurawiona wiata i skromna chatka w rodzaju budki z zapiekankami. Przed chatką na rozkładanym krześle plażowym drzemie stara kobieta. Głośno oddycha. W zasadzie sapie. Z otwartych ust wycieka jej strużka śliny, po twarzy beztrosko spacerują muchy. Mężczyzna kilkakrotnie próbuje nawiązać z nią kontakt. Bezskutecznie. Kobieta nie reaguje. Nagle z chatki wybiega chłopiec. Nie, to nie chłopiec. To karzeł. Jest zupełnie łysy i dziwnie pomarszczony. Podbiega do mężczyzny i bez przyczyny pluje mu w twarz. Trafia w okolice oczu. Mężczyzna jest tak zaskoczony, że zastyga w bezruchu. Karzeł, rechocząc jak żaba, podchodzi do kobiety, całuje ją w czoło, a następnie znika w drzwiach chatki. Mężczyzna czuje ślinę pełznącą po nosie jak glista. Ciecz śmierdzi jak gnijące mięso. Chce ją wytrzeć, ale nie może się ruszyć. Ślina ścieka po wargach, szyi i spływa za kołnierz koszuli.

Kobieta wciąż śpi, a muchy łażą po jej twarzy. Nic się nie dzieje. Jest niemalże idealnie cicho. Nagle z ciszy wyłaniają się kroki. Są coraz głośniejsze. Ktoś zbliża się do mężczyzny. Podchodzi z tyłu i szarpie go za dół marynarki. Mężczyzna zaczyna odczuwać mrowienie. Takie samo jak wtedy, gdy krew napływa do zdrętwiałej kończyny. Stopniowo odzyskuje władzę w członkach. Odwraca się. Widzi około 7-letnią dziewczynkę ubraną w śnieżnobiałą, komunijną sukienkę. Dziewczynka patrzy na niego dużymi, nieco przekrwionymi oczami. Już ją kiedyś widział, ale nie może sobie przypomnieć gdzie i kiedy. - Na początku każdy czuje się tu nieswojo – mówi dziewczynka. – Musisz to, że tak powiem, przeżyć. Pojadę z tobą, z czasem wszystko zrozumiesz. Mężczyzna nic nie rozumie. Milcząc, wpatruje się w dziecko. Wsiadają do pojazdu. Odjeżdżają.

STACJA BENZYNOWA TRZECIA Mężczyzna zaczyna się pocić. Zdejmuje marynarkę, krawat i rozpina guziki koszuli. - Przyzwyczaisz się. – Głos dziewczynki pozbawiony jest jakichkolwiek emocji. – Tutaj jest dość gorąco. Można powiedzieć, że żar leje się z nieba... choć to pewnie nie najszczęśliwsze określenie – dodaje po chwili zastanowienia. Mężczyzna nie odpowiada. Nagle robi mu się niedobrze. Gwałtownie zatrzymuje pojazd, otwiera drzwi i wymiotuje. Z jego gardła wytryskuje czarna, oleista ciecz o zapachu psujących się zębów. Rękawem koszuli wyciera usta i pytającym, przerażonym wzrokiem spogląda na dziecko. - Takie rzeczy będą się teraz zdarzać dość często. – Dziewczynka mówi to tak niefrasobliwie, jakby opowiadała o bułce z masłem. – Twoje ciało już nie jest twoje... W zasadzie nigdy nie było, ale teraz jest o wiele, wiele mniej twoje, niż wcześniej. Z kieszonki na piersi wyciąga małe okrągłe lusterko. - Popatrz, co widzisz? Mężczyzna dostrzega negatyw własnej twarzy. Zaczyna drżeć ze strachu. Czuje się bezradny i zagubiony. Nie udaje mu się utrzymać moczu. Na jego spodniach pojawia się wielka, mokra plama. Dziewczynka wybucha rubasznym, wręcz wulgarnym śmiechem. Męzczyzna jest zaskoczony jej reakcją. - Ty durniu, co ty sobie myślałeś, że jesteś na wakacjach? – Jej głos brzmi teraz bardzo agresywnie. – Trafiłeś tutaj, bo... Zresztą niedługo sam się przekonasz. Mężczyzna czuje się poniżony i skonsternowany zachowaniem 7-latki. - A teraz jedziemy! – rozkazuje dziewczynka – i zatrzymaj się na najbliższej stacji benzynowej, mamy tam coś do załatwienia!

Stacja wydaje się mężczyźnie niemalże identyczna jak poprzednia. Jednak tym razem na rozkładanym krześle plażowym przed chatką drzemie starzec. Paznokcie u jego rąk są nienaturalnie długie, haczykowate i wstrętnie brudne. Z chatki wybiega karzeł. Mężczyzna odruchowo zasłania twarz ramieniem, żeby uchronić się przed śmierdzącą plwociną. Jednak tym razem karzeł nie pluje. Staje przed mężczyzną i wpatruje się w niego świdrującym wzrokiem. Po chwili podchodzi dziewczynka, chwyta karła za rękę i zaprowadza go do chatki. Wraca. W ręce trzyma kawałek surowego zakrwawionego mięsa z kością. - Masz, zjedz to! – Podaje mięso mężczyźnie. Temu, na sam widok ścierwa, robi się niedobrze. Jednak czuje, że nie powinien odmawiać. Ze łzami w oczach odgryza mały kawałek. Wymiotując, traci przytomność. Upada na ziemię tuż u stóp starca.

STACJA BENZYNOWA CZWARTA Kiedy mężczyzna odzyskuje przytomność, wokół jest zupełnie pusto. Nie ma stacji, starca, dziewczynki ani karła. Jest tylko on, jego pojazd i wielka pustynia. Słońce praży niemiłosiernie. Mężczyzna postanawia zdjąć koszulę i spodnie. Teraz ma na sobie jedynie skarpety, majtki, pantofle i podkoszulek na ramiączkach. Wygląda dość groteskowo. Wstaje i rozgląda się dookoła. Na horyzoncie dostrzega idącą postać. Wskakuje do pojazdu i pędzi w jej stronę. Im bliżej jest postaci, tym większe ma wrażenie, że skądś ją zna. Jednocześnie z niewyjaśnionego powodu czuje się coraz bezpieczniej. Nagle ogarnia go nieopisana radość. Euforia. Już wie, kim jest postać. - Mamo! Mamusiu! – z piersi mężczyzny wyrywa się radosny okrzyk. – Nawet nie wiesz, jak bardzo się cieszę, że tu jesteś! Kobieta zatrzymuje się, odwraca i patrzy na mężczyznę. Jej spojrzenie jest puste i zimne. Twarz nie wyraża żadnych emocji. - Mamo, to ja... Nie poznajesz mnie? – Mężczyzna jest zaskoczony obojętnością matki. – Dlaczego nic nie mówisz? Wzrok kobiety, pomimo że wycelowany w oczy mężczyzny, wydaje się nieobecny. Jak wzrok wypchanych zwierząt. Kiedy mężczyzna próbuje przytulić kobietę, ta gwałtownym ruchem wali go pięścią w jądra. Mężczyzna pada na ziemię i zwija się z bólu. Kobieta zaczyna rubasznie rechotać. Ból jest tak ogromny, że mężczyzna na chwilę traci przytomność. Kiedy ją odzyskuje, znowu jest na stacji benzynowej. W drzwiach chatki dostrzega znajomego karłaznajomego karła. Karzeł wydaje się teraz jeszcze brzydszy i bardziej pomarszczony niż wcześniej. - Ejowt ołkeip tsej miowt mertsul – Karzeł mówi coś w niezrozumiałym dla mężczyzny języku, po czym wchodzi do chatki i z trzaskiem zamyka drzwi.

Mężczyzna, wciąż odczuwając ból w podbrzuszu, wsiada do pojazdu i odjeżdża.

STACJA BENZYNOWA PIĄTA Mężczyzna próbuje zebrać myśli i zrozumieć, co właściwie się z nim dzieje. Bez efektu. Brak zależności…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych