Przeznaczenie
...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Lubiła tę chwilę emocji, zanim pociąg wjechał na stację. Przypominało jej się dzieciństwo, kiedy trzeba było pchać się poprzez tłum napierających podróżnych i zajmować miejsca w przedziale. Dreszczyk przebiegł jej po plecach, a tymczasem pośpieszny wjechał na peron. Weronika zaczęła wpatrywać się w okna przedziałów, szukając wolnego miejsca. Wsiadła do drugiej klasy i energicznie szła korytarzem. Chciała wybrać sobie dobre miejsce, bez narzekających staruszek i obleśnych facetów. W końcu zajrzała do jednego przedziału. Ujrzała trzech młodych chłopaków, mniej więcej w jej wieku. Otworzyła drzwi i z porażającym uśmiechem zapytała, czy jest tu wolne miejsce. Wysoki brunet rzucił jej się do pomocy. - Oczywiście, proszę.- powiedział. Zdjęła kurtkę i usiadła naprzeciw atrakcyjnego pomocnika. Od razu wyjęła książkę i wodę – niezbędne atrybuty jazdy. Nie była zachwycona tym, że siedzi przy drzwiach, ale lepsze to, niż wciskanie się między otyłych staruszków. Spojrzała na chłopaków pod oknem. Po krótkiej wymianie spojrzeń, zajęli się sobą. Widać było, że nie interesuje ich towarzystwo dziewczyny i mają zamiar spędzić podróż na drzemce. „Pewnie jacyś wiecznie niedospani studenci” – pomyślała. Trochę ją to zmartwiło, bo uwielbiała zawierać nowe znajomości w podróży. To takie ekscytujące, kiedy nieznajomi ludzie rozmawiają o często bardzo osobistych sprawach. Usiadła wygodniej i spojrzała na siedzącego naprzeciwko bruneta. Czytał jakąś bliżej nieokreśloną książkę i wydawał się być tym niezwykle zaabsorbowany. „Cóż, widocznie będzie to bardziej literacka niż towarzyska podróż.” – westchnęła i otworzyła „Całując ul”. Już zaczęła się wciągać w surrealistyczny świat powieści, kiedy usłyszała głos: - Widzę, że czytasz Carolla. To mój ulubiony pisarz. - Naprawdę? Mój też. – odparła w kierunku siedzącego naprzeciw bruneta. - A co już czytałaś? - „Śpiąc w płomieniach” , „Głos naszego cienia”, „Kości księżyca”, „Zaślubiny patyków” - A ja mam „Na pastwę aniołów”. Czytałaś? - Oj, chyba jeszcze nie. Pewnie jak tylko dorwę, to nie omieszkam. - Warto. Polecam. - A dlaczego lubisz Carolla? - Za jego niesamowitość, mieszanie snu z rzeczywistością, wplatanie bajek i niebanalne zakończenia. - To mamy podobne uczucia. Ja wtapiam się w jego prozę, jak w ocean i pływam między świtami, stając się jednym z bohaterów. To niesamowite, że mogę poczuć się w świecie fantazji, jak u siebie w domu. A wiesz co jest najlepsze, że zamykając książkę, myślę, czy zza szafy nie wyjdzie moja wymyślona z przeszłości przyjaciółka, czy postać z mojego snu. - A wierzysz w sny? - Pewnie. To takie niesamowite, ale czasem się sprawdzają. Może nie dosłownie, ale jakieś fragmenty, odczucia... - Ciekawe. Rozmowa toczyła się gładko. Zaczęli opowiadać sobie najbardziej niesamowite sny, jakieś historie wzięte z życia, fragmenty ludzkich losów. Weronika czuła, że jeszcze z nikim nie rozmawiała tak swobodnie. Chłopak czytał dosłownie w jej myślach. Ich porozumienie odbywało się gdzieś na poziomie podświadomości, a wyrażane słowa były tylko wzajemnym odbiciem podobieństwa dusz. - Rozmawiamy już jakiś czas, a ja się nawet nie przedstawiłem. Wybacz. Jestem Adam. - Miło mi. Weronika – podała mu rękę i spojrzała w oczy. Były duże, stalowoniebieskie i można było się w nich utopić. - Jedziesz do Warszawy? - Tak. A ty? - Też. Studiuję tam. Dziennikarstwo. - Ciekawe. Może stąd te niecodzienne zainteresowania. - Czemu niecodzienne. Mi wydają się zwykłe. A co ciebie sprowadza do stolicy? - Jadę na szkolenie. Takie służbowe spotkanie bankowców. - O! Businesswoman. Ciekawe. - Nie przesadzaj. Dopiero zaczynam. Jestem tylko pionkiem w grze. Z rozmowy wyrwał ją dzwonek telefonu. Sięgnęła do torebki. Zobaczyła, że to Sylwia, koleżanka z pracy. - Tak jestem, dojeżdżam do Konina. Jasne. Spotkamy się na miejscu. Pa! Odłożyła telefon i ponownie uśmiechnęła się do Adama. Znowu zaczęli…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil daisy
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…